Przerwa

18 komentarzy

Wyjeżdżam jutro z samego rana do Trójmiasta. O 16 mamy spotkanie mojej klasy na Monciaku w Sopocie. Wracam do Berlina w poniedziałek. A ponieważ za chwilkę wybiegam na urodziny mojego przyjaciela Olafa, nie mam teraz nawet za bardzo czasu, żeby poczytać Wasze komentarze z ostatniej doby. Musicie się uzbroić w cierpliwość troszkę jeszcze. Może odezwę się w niedzielę, a jak nie to najpóźniej po powrocie.

Emacs vs. vi(m)

14 komentarzy

Po małej rozmowie z aidecoe stwierdziliśmy, że przydałaby się mała kulturalna dyskusja na temat jak powyżej. Tak, tak, temat wałkowany tysiąc razy i przedmiot dowcipów. Ale zaczynam właśnie na uczelni powoli coraz więcej programować. Poza tym ciąglę piszę coś w LaTeX-u, ostatnio też w XHTML-u i CSS-ie. Przydałby się jakiś porządny edytor, do którego niekoniecznie trzeba używać myszki.

Otóż sprawy mają się tak: ja nie wiem, co czym przeważa, co ma jakie zalety, a jakie wady. Chętnie się dowiem. Piszcię proszę, co Wam ślina na język przyniesie. Zastrzegam tylko, że liczę na konkretną dyskusję, popartą porządnymi argumentami, a nie obrzucanie się błotem. Zastrzegam sobie możliwość moderacji. Mam nadzieję, że kilka osób się odezwie i napiszecie mi:
Dlaczego wybrałem/-łam Emacs-a.
Dlaczego wybrałem/-łam vi(m-a).
Lub też: dlaczego nie.

PS: Jeśli macie jakieś szczególne uwagi, komentarze, linki itp, typu jaki plug-in warto, to koniecznie też, poproszę.

Ja

13 komentarzy

Spojrzałam dziś w lustro i się zdziwiłam. Zobaczyłam kobietę. Siebie. Kobietę. Dojrzałą. Dorosłą. Odważną. Samodzielną.

Jak wiele się zmieniło w ostatnich miesiącach. Jak ogromną przemianę przeszłam. Jak wiele myśli zmieniłam. Jak wiele nawyków zmieniłam. Jak wiele lęków przepracowałam. Jak wiele rozmów za mną. Jak wiele pracy w to włożyłam. To wiem tylko ja i kilka najbliższych mi osób.

Nie jestem już tą małą wylęknioną dziewczynką. Nie jestem już Słoniulem, choć może to brzmiało słodko.

Jestem kobietą. Sobą. Kobietą. Dojrzałą. Dorosłą. Odważną. Samodzielną.

I tak niech zostanie.

Kolejne odkrycie z opóźnieniem

13 komentarzy

Tym razem mam na myśli Greasemonkey. Myślałam, że to taka kolejna joggerowa moda, której nie chciałam się tak łatwo poddać. Dzisiaj sobie jednak zainstalowałam kilka skryptów i jest błogo... Wszystkie adresy, maile itp. są od razu zamieniane na linki. Google rozszerzone o kilka fajnych ficzerów. Na last.fm mam dodatkowe statystki, a także informacje, co kto z moich „friends” i „neighbours” słuchał ostatnio. Ukrywam Google AdSense na wszystkich stronach (dakilla i kilka innych osób muszą mi to wybaczyć :) ). Na razie chyba tyle. Za dużo też nie chcę ładować, bo mi się firefox będzie wieszał (tak było już kiedyś, gdy miałam AdBlocka, niestety musiałam odinstalować, bo ff nie dało się zamknąć inaczej niż przez kill).

Gapa jestem, ale mam szczęście

Dodaj komentarz

Nastawiłam pranie i zadowolona wróciłam do komputera. Po ok. godzinie puka do mnie moja współlokatorka i pyta, czy wiem, że z pralki leci woda. No to ja pobiegłam do kuchni. Okazało się, że drzwiczki od pralki były źle zamknięte, bo między się między nie a uszczelkę dostał rękaw od mojej bluzy. No i wyciekała ciurkiem woda. Na całe szczęście robiłam małe pranie i nie było dużo wody. Udało się wszystko powycierać i nie zalać sąsiadów.

Komunikat o błędzie wyglądał tak:

C/C++ indexer problem:
preprocessor inclusion not found:
stdio.h in file
/home/joanna/workspace/test/test1.c
on line: 1.

Dodam jeszcze, że moja pierwsza linijka kodu wyglądała następująco:

#include <stdio.h>

Znaczy się, po mojej stronie wszystko powinno było być ok. Facet od ćwiczeń poradził mi, jak wyłączyć ten indexer. Teraz eclipse działa. Sprawdziłam. Ale chyba jednak pozostanę przy Anjucie. Lubię proste rozwiązania. A nie tworzenie całego projektu do skompilowania programu, który wypisuje w konsoli moje imię.

Sprawy mają się następująco

10 komentarzy
  • Anjuta działa.
  • Życie jest piękne.
  • Zrobiłam sobie kąpiel z pianką. Mmm...
  • Napisałam dziś pięć i pół programu.
  • Wszystkie działają. Łącznie z tym nieskończonym (nie ma pełnej oczekiwanej funkcjonalności).
  • Skończyłam czytać „Pachnidło”, postaram się wkrótce napisać małą recenzję.
  • Zabrałam się za „Weisera Dawidka” Pawła Huelle.
  • Idę spać. Dobranoc.

Anjuta

3 komentarze

Też mi działa!!! Dzięki, shu, zmotywowałeś mnie! Wprawdzie jak robię projekt to coś jest nie tak, ale kompilacja pojedynczych plików nie jest żadnym problemem. Teraz to dopiero miodzio: Ctrl+S, F11, F3 i już mogę się cieszyć moim programem.

Zwycięstwo!

14 komentarzy

Niech się Eclipse schowa. Konsola mi działa. I to mi na razie wystarczy! :P

Programowanie w C, dzień drugi

13 komentarzy

Wczoraj wyszłam po tym, jak zostało podane pierwsze zadanie. Szkoda mi było czasu wczoraj na pisanie programu, który ma wyświetlić moje imię w konsoli.
Ale dzisiaj pojawiły się już bardziej zaawansowane zadania, więc, żeby się rozgrzać i wprawić postanowiłam zrobić prace domowe dzisiejsze. Skutek: od trzech godzin próbuję uruchomić jakiekolwiek środowisko programistyczne, inne niż edytor + konsola, choć zapewne na tym się skończy. Ponieważ nie zgłębiłam jeszcze tajników make'a, miałam nadzieję, że takie IDE zrobi to za mnie. I tak wypróbowałam już świetnie zapowiadającą się Anjutę. Niestety jakimś cudem nie potrafię jej zmusić do stworzenia... pliku wykonywalnego. W związku z tym nie wiem, czy mój program działa. Wypróbowałam KDevelop. Ale nie ustawił ścieżki jak trza i mówi, że nie będzie mógł działać, a ustawienie tego ręcznie dzisiejszego wieczora przekracza moje kompetencje. Skutek: ściągam z Internetu właśnie Eclipse, przed którym się tak broniłam. Może się uruchomi. Dodam tylko, że o północy zamierzam leżeć w łóżeczku i smacznie chrapać. Mam nadzieję, że choć jeden program napiszę do tego czasu.

Już zgolona

17 komentarzy

Jak dobrze!!! W międzyczasie dorobiłam się irokeza na głowie. Przez 10 minut byłam punkówą. Ale zgoliliśmy. Dokumentacja fotograficzna została. Postaram się w najbliższych dniach opublikować foto na drugim poziomie.

Statystyki

3 komentarze

Dodałam sobie przed chwilą statystyki stat4u, no i napsuły mi w moim XHTML 1.0 Strict. Miałam wkleić jakiśtam kod, żeby mogli zliczać wejścia na stronę. Wkleiłam na razie. Stronka się przestała walidować. Nie mam teraz czasu już na zmianę kodu, bo wybiegam, więc na razie pozostaje niezwalidowana. :( Wszelkie zmiany w kodzie trzeba z nimi konsultować, na co też teraz nie mam czasu. Zajmę się tym jutro. Albo pojutrze. Albo kiedyś.

Łysa

6 komentarzy

Zaraz wsiadam na rower i jadę do mojego Ukochanego na golenie. :) Już od miesiąca nie poprawiałam fryzurki i dorobiłam się całego centymetra w włosów na łepetynie. Nie mogę się już doczekać aż znowu będę miała 3mm. Jedyny minus, że znowu będzie głowa marzła na wietrze. :P

Tiramisowy debiut

2 komentarze

Mój Ukochany wraz z koleżanką, z którą robił projekt, zrobili dziś dla kilkorga znajomych wieczór z włoskim jedzonkiem, w podziękowaniu za pomoc przy tymże projekcie (notabene na temat szkoły we Włoszech). Postanowiłam się dołączyć również do szykowania jedzonka i w tajemnicy przed wszystkimi (w tym przed gospodarzami) upichciłam w domku pierwszy raz w życiu i przyniosłam na imprezkę tiramisu. Oto źródło przepisu. A to i sam przepis (drobne modyfikacje pochodzą ode mnie):

Składniki:

  • 200–300g serka mascarpone
  • 3 jajka
  • 20–30 podłużnych biszkoptów
  • 3 łyżki cukru 2 łyżki cukru
  • 2 filiżanki mocnej kawy
  • 3 łyżki alkoholu (najlepszy jest likier Amaretto lub Grand Marnier, ale może też być zwykła wódka zmieszana z zapachem migdałowym)
  • szczypta soli
  • gorzkie kakao

Przygotowanie:

  • Wymieszać alkohol z kawą, dodać 2 łyżki wody. Odstawić do ostygnięcia.
  • Żółtka ukręcić z cukrem, stopniowo dodawać ser.
  • Z białek i szczypty soli ubić pianę na sztywno i dodać do masy żółtkowo- serowej.
  • Moczyć biszkopty w kawie z alkoholem krótko.
  • Kłaść warstwy:
    biszkopty–masa serowa–biszkopty–masa serowa.
  • Całość posypać przesianym przez sitko kakao i chłodzić 6–12 godzin. (Moje Tiramisu stało w lodówce ok. 3–4 godziny i było pyszne!)

Goście byli, ogólnie rzecz biorąc, zachwyceni :). A ja razem z nimi. Tylko chyba trochę z ilością przesadziłam, bo zrobiłam podwójną porcję...

RSS kaput

2 komentarze

Najwyraźniej tytuł notki z latarnikiem wyborczym nie spodobał się mojemu RSS-owi. Jak próbuję wyświetlać go w FF to mi się pojawia błąd. Nie wiem, czy chodzi mu o &ndash;? Jak wyświetliłam RSS-a tylko z ostatnią notką (count=1) to wszystko było ok. Co mam zrobić, żeby to działało?

Najbliższe plany

1 komentarz
  • Następny tydzień – kurs programowania w C na uczelni. Od rana do wieczora wykłady + ćwiczenia. Wieczorami praca.
  • 1 października – spotkanie klasowe w Sopocie. Już się cieszę. Spotkania robimy co roku od matury (czyli to będzie piąte, bo w roku matury też się spotkalliśmy).
  • 4–14 października – crashkurs UNIX-a (yes!!!) na uczelni. Również od rana do wieczora. Wykłady + praktyka. Wieczorami praca.
  • 10 października – egzamin z psychologii społecznej (oj...)
  • 13 października o piątej rano – zapisy na zajęcia (przez Internet)
  • 14 października – wprowadzenie do głównej części studiów (niem. Hauptstudium). Wprawdzie podstawowej (niem. Grundstudium) jeszcze nie zakończyłam, ale to wprowadzenie jest raz na rok, a ja planuję zacząć od letniego semestru.
  • 18 października o dziewiątej rano – rozpoczęcie wykładów

Zapracowana ze mnie istota...

Wybory – latarnik

8 komentarzy

To i ja dołączam się do mody, choć na polityce się nie znam za bardzo. Wyniki, no cóż... LPR przed Zielonymi. Nie podoba mi się to za bardzo:

Wyniki moich preferencji wyborczych na Latarniku Wyborczym.

Wybory

11 komentarzy

Przegapiłam. Nie wiedziałam, że będą już w najbliższy weekend i za późno się zgłosiliśmy do ambasady. W związku z tym przepadło i nie możemy głosować. Przynajmniej w najbliższych. Przy prezydenckich lepiej się postaramy, obiecuję. Nie spełnię więc tym razem obywatelskiego obowiązku. Niedobrze.

Nie wiedziałam, że będą już w najbliższy weekend i za późno się zgłosiliśmy do ambasady. W związku z tym nie możemy głosować. Przynajmniej w wyborach do sejmu i senatu. Możemy jeszcze się zgłosić do wyborów prezydenckich. Co też zapewne uczynimy.

A Must

28 komentarzy

Właśnie zainstalowałam nowe rozszerzenie do Firefoxa i się rozpłyyyywam. Nazywa się Web Developer. Powalidowałam sobie joggera czym się dało. Okazało się, że jest bardzo nie friendly jeśli chodzi o dostosowanie dla „acessibility”, tzn. np. dla przeglądarek tekstowych, głosowych itp. Trzeba będzie nad tym popracować.

Od Ladiko

4 komentarze

Dostałam cytat z irca. Źródło jest tutaj. A po przetłumaczeniu i lekkim skróceniu brzmi to mniej więcej tak:

  • Osoba_1: Mam tu taki program do hackowania, którym mogę w ciągu pięciu minut skasować Twój twardy dysk, tylko podaj mi swój IP.
  • Osoba_2: Proszę bardzo: 127.0.0.1
  • Osoba_1 has left the channel (timeout)

Obejrzyjcie jeszcze koniecznie T-Shirt, który jest na zdjęciu na tej stronie

Historia zmian joggera

7 komentarzy

Ten wątek założyłam głównie dla siebie, żeby móc zapisywać sobie zmiany na moim joggerze. Może się kiedyś przydać. Być może przeniosę go na inny poziom, chyba, że spotka się z jakimś zainteresowaniem.

25.09.2005: Dodałam statystyki.

20.09.2005: Po drobnych poprawkach w kodzie strony udało mi się zmienić jej typ z XHTML 1.0 Transitional na Strict.
13.09.2005: Założyłam joggera w domenie http://ja-joanna.jogger.pl, pierwsze prace nad stronką. Wyszukałam szablon „Kubrick”, zmodyfikowany i dostosowany dla joggera przez Patrysa i dostosowałam dla swoich potrzeb. Dodałam m.in. zamianę adresów internetowych w komentarzach na linki, kolorowanie nicków znajomych osób, przycisk dodania joggera do „śledzonych”...
c.d.n.

2 komentarze

Kocham poranki, mówiłam już?

Opera

28 komentarzy

Nigdy dotąd nie używałam Opery. Od trzech lat na moim komputerze króluje Mozilla [Firefox]. Nigdy nie testowałam Opery, nie wiem za bardzo, jakie ma zalety poza tym, co mi się obiło o uszy. Wiedziałam tylko, że ma banery, co było wystarczającym minusem względem FF, żeby jej nie używać.
W związku z tym, że Opera właśnie banery zlikwidowała, mam pytanie do jej użytkowników: czy ma Opera coś takiego, czego nie ma FF, co mogłoby mnie przekonać chociażby do przetestowania? I czy warto poświęcić jej czas?

Bezsenność

7 komentarzy

Nie śpię od wczoraj od 12:30 z dwugodzinną przerwą. Tak, mówię o południu. Zastanawiam się, kiedy zacznę mieć zwidy. Jakoś tak wyszło, że jak już się położyłam do łóżka (bo ten sen to był przy filmie na kanapie, oczywiście), miałam nagle taki myślotok i pomysły, co mogę jeszcze zrobić, że nie mogłam zasnąć. Strasznie się z tym męczyłam, więc wstałam, zjadłam śniadanie – dochodziła 7 dzisiaj rano – i zabrałam się do roboty. :) I tak przez cały dzień dzisiaj. Aczkolwiek muszę przyznać, że choć nastrój mam bardzo radosny, to jestem zdeczko otępiała i nie zawsze wiem, co się do mnie rozmawia. Jestem gotowa raczej na pracę odtwórczą niż twórczą, i – jaka szkoda! – nie byłam w stanie znowu pouczyć się do psychologii społecznej. Zaraz zanurzę się w wannie gorącej wody z pianą pachnącą kokosem, a potem jeszcze książeczka (aktualna lektura – Pachnidło Patricka Süskinda, napiszę o niej później) i spać.

Edit, 19.09.2005, 8:54: Byłam wczoraj tak zmęczona, że leżałam w łóżku ze dwie godziny i przewracałam się z boku na bok – nie mogłam zasnąć. Zmusiłam się jednak, żeby w tym łóżku zostać i w końcu odpłynęłam. A teraz jem śniadanko i już jestem rześka. Zaraz wychodzę do pracy.

Pytanie fachowe do znawców CSS

7 komentarzy

Zachwyciłam się tymi selektorami w CSS-ie i już mam opcję kolorowania nicków w komentarzach, ale niestety tylko u osób zalogowanych, czyli takich, u których można wyróżnić odnośnik. Czy ktoś potrafiłby mi napisać, jak odróżnić osoby, które nie są z joggera (ale które używają stałych nicków). Próbowałam tak jakoś: .commentlist cite:contains("Imię") {color: green;}, ale to nie działa niestety. Przynajmniej nie udało mi się. Dodam, że nick w komentarzach u mnie pojawia się właśnie między tagami <cite></cite>.
Dodatkowo jeszcze pytanie, czy da się jakoś rozróżnić tekst, który jest np. na początku między znacznikami <h2></h2>.

Edit, 20.09.2005, 12:05:Dzięki Marcoosowi mam już skrypt JS, który robi to, co chciałam. Chcę jeszcze dokładnie przygotować to, czemu to ma służyć i wtedy się pojawi tutaj.

Idzie zima!

20 komentarzy

Włączyli mi ogrzewanie!

Edit, 20 września 2005, 23:37: Musiałam założyć rękawiczki wracając na rowerze do domu od kolegi.

Logowanie do [mojego] joggera

4 komentarze

Dotarłam przed chwilą do buggera, odkrywając przy tym przyczynę, dlaczego joggerowcy nie mogą logować się przy pomocy tego formularza umieszczonego w menu obok. Przyczyna jest prosta: BO TAK. A poważnie to zostało już zgłoszone jako błąd i mam nadzieję, że zostanie jakoś rozwiązane. Trochę głupio, że jedni się muszą logować tu, a drudzy gdzie indziej.

Zaklęcia

17 komentarzy

Z 16 kwietnia 2004 roku, godzina 3:57, gdy znowu nie mogłam zasnąć:

Nie piję kawy.
Nie jem słodyczy.
Wszystko co jem i piję sprzyja mojemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu.
Uprawiam sport.
Nie siedzę w Internecie. Wszysko, czym się zajmuję, służy mojemu najwyższemu dobru.
Kocham siebie, swoje ciało.
Jestem tylko jedna i tylko raz!
Dbam o siebie.
Śpię 7–8 godzin.
Moja figura jest bez zarzutu.
Jestem zdrowa i silna.
Psychicznie i fizycznie.
Moje mięśnie są wyćwiczone.
Ufam im bezgranicznie.
Podnoszę głowę do góry i prostuję plecy.
Odważnie idę przed siebie i zdobywam to, co chcę.
Mam ciekawą, satysfakcjonującą pracę. Dostaję wystarczającą ilość pieniędzy.
Jestem niezależna. Jestem wolna!
Koncentracja na nauce przychodzi mi z lekkością i łatwością.
Jestem dobrze zorganizowana i mam czas na realizację wszystkich planów.
Spełniam moje ambicje i cele.
Jestem dobra w tym, co robię.
Stawiam poprzeczki na właściwej wysokości.
Mówię płynnie po niemiecku, angielsku i po polsku.
Jestem dobra dla innych ludzi. Rozglądam się dookoła. Zauważam potrzeby innych i pomagam, gdy mogę.
Szukam sposobów, nie powodów.
Otwieram serce.
Współczuję.
Jestem wrażliwa.
Kocham.
Wybaczam.
Wspieram.
Słucham.
Słucham otwartym sercem.
Wypełnia mnie i ogarnia spokój.
Nazywam swoje prawdziwe uczucia.
Szukam w sobie prawdy i odpowiedzi na pytania.
Ufam swojej intuicji.
Słucham głosu serca.
Jestem cierpliwa i spokojna.
Rozsiewam dobre fluidy.
Jestem dobra dla natury, która mnie stworzyła.
Dziękuję Bogu za dach nad głową i każdy posiłek.
Szanuję każdą ludzką pracę, w tym swoją.

Niniejszym...

Dodaj komentarz

Uważam nowego joggera za otwartego. Dołożyłam wszelkich starań, żeby wyglądał dobrze i dołożę starań, żeby się dobrze czytało. Nie będę dalej rozwijać starego pamiętnika, ponieważ czasy się zmieniają, a ja razem z nimi. Jednakże zostawiam dla potomności. Do starych wpisów można się dostać przez menu tego joggera. Mam nadzieję, że sparrow nie skasuje „Słoniula”. ;) Zastrzegam, że w najbliższym czasie nowy jogger może jeszcze ulegać lekkim modyfikacjom. Dotyczy to zarówno dopieszczania wyglądu jak i treści notek. Bardziej intymne wpisy będą zarezerwowane wyłącznie dla zalogowanych czytelników. To dotyczy również zdjęć.

Miłego czytania!

Studia w Niemczech

4 komentarze

Wiele osób, które znalazły moje wypowiedzi w Internecie o studiach w Niemczech pytało się mnie o moje doświadczenia mniej lub bardziej szczegółowo. Ponieważ za każdym razem musiałam klecić nowego maila, postanowiłam zebrać te informacje w jednym miejscu i umieścić je tutaj. Gdybyście mieli jakieś pytania jeszcze, piszcie je w komentarzach, postaram się odpowiedzieć. Zaznaczam, że tekst poniżej jest wyłącznie oparty na moich doświadczeniach i nie przejmuję odpowiedzialności zarówno za aktualność danych jak i zastosowanie ich przez Was. Podzielę temat na kilka punktów, żeby łatwiej było się zorientować. Zamieszczone tu linki nie mają służyć reklamie, a jedynie celom informacyjnym.

Ważna informacja: gdy ja zdawałam na studia do Niemiec był rok 2003 i Polska nie była jeszcze w Unii. Wszelkie rady, które mogę dać dotyczą starych regulacji. Zdaję sobię sprawę, że w międzyczasie kilka elementów całej procedury się zmieniło, m.in. nie są już w ogóle potrzebne wizy na studia. Mimo wszystko załączam tą część informacji, dla potomnych.

Język

  • Do czasu złożenia papierów tryeba mieć świadectwo Mittelstufe I lub II, – jakie, to zależy od uniwersytetu, trzeba się dowiedzieć bezpośrednio na uczelni; takie świadectwo można uzyskać zdając egzamin w niektórych szkołach językowych (w Berlinie sa to np. BSI, Europa Sprachenschule (tam zdawalam), Friedländer), kosztuje ok. 50€. Uwaga na terminy, bo np. w tej trzeciej szkole to trzeba się na miesiąc wcześniej mniej wiecej zapisywać, bo jest mnóstwo chętnych; w Europa zapisałam się ze 2-3 dni przed egzaminem chyba i bylo całkiem łatwo, można było używać słowników i jedno i dwujęzykowych (teoretycznie tylko jedno, ale przymknęli oko, zawsze warto mieć oba), nie było Hörverstehen (ja robiłam MII), a ustny egzamin polegał na opowiedzeniu o tym, skąd jestem i jakie mam plany. :D
  • Mittelstufe I/II można zastąpić certyfikatem ZMP, ktory jest do zdobycia w Goethe Institut; tam jednak nie mozna używać słowników podczas egzaminów, no i egzamin chyba w ogóle jest trudniejszy i znacznie droższy. Wielką zaletą jest to, że jest to egzamin państwowy, powszechnie znany i uznawany; innym ekwiwalentem jest tez TestDaF zdany na odpowiednią ocenę (chyba 4x4).
  • Do czasu immatrykulacji, a na niektórych uczelniach jeszcze przed rekrutacją, ale już po złożeniu papierów, tryeba zdać egzamin DSH.
  • Listy ekwiwalentów można znaleźć na każdej uczelni, ogólnie są to np. ZOP, KDS, GDS, DS II, TestDaF zdany na 5 – ale to też jest różnie uznawane.
  • Warto dowiedzieć się wcześniej, jakie są terminy zgłaszania się na DSH; na TU-Berlin jest to chyba początek czerwca, a egzamin ok. 31 lipca; w Poczdamie na Uniwersytecie w 2003 roku byl to 15.06, egzamin 13 i 14.07 – na tych dwoch uniwerkach jest zwyczaj, że najpierw się zdaje DSH, a potem jest rekrutacja; jednak na większości uczelni jest odwrotnie: najpierw jest rekrutacja, a potem egzamin.
  • Na większości uczelni DSH są we wrzesniu, składają się z różnych części, przeważnie: Leseverstehen, Hörverstehen, Textproduktion, czasem Grammatik (zdarza się, że gramatyka jest ukryta w pytaniach do Lese- lub Hörverstehen); müdliche Prüfung jest czasem obowiązkowy, a czasem służy wyłącznie rozwianiu wątpliwości komisji.
  • Jak to jest ze słownikami, trzeba się dowiadywać na konkretnej uczelni. Najczęściej jest dozwolony Deutsch-Deutsch (osobiście mój wybór padł na słownik Langenscheidta!), ale i dwujęzykowe czasem też (Universität Potsdam, gdzie zdawałam).
  • Po zdanym egzaminie dostaje się świadectwo.
  • Uwaga! Egzamin można zdawać tylko na jednej uczelni w semestrze, moźna powtarzać go chyba raz albo dwa razy, jednakże najwcześniej po 3 miesiącach!
  • DSH nic nie kosztuje, chyba, że zdaje się eksternistycznie – wtedy czasem tak.

Dokumenty

  • O dokumenty radzę zatroszczyć się odpowiednio wcześniej. Niemcy są biurokratami i nie odpuszczą, nie przesuną terminu. Jak czegoś będzie brakowało – nie ma zmiłuj!
  • Wszystkie papiery o polsku trzeba tłumaczyć przysięgle. Jeśli zna się dobrze niemiecki, warto zawsze przeczytać to, co zrobi tłumacz; ja się przez takiego jednego koszmarnie opóźniłam ze składaniem papierów na uniwerek, bo musiałam odsyłać jego tłumaczenia do Polski do poprawki. Zrobił tak karygodne błędy, że nie przyjęliby mi chyba tych papierów na uniwersytecie, bo by ich w ogóle nie zrozumieli.
  • Na uniwersytet wysyła się potwierdzone kopie, nigdy oryginały; nie warto potwierdzać kopii w Polsce u notariusza, bo to kosztuje; w Niemczech prawo dopuszcza do potwierdzania kopii np. w parafiach, kasach chorych, bankach, urzędach. Niektóre z nich każą sobie za to płacic, a niektóre nie chcą potwierdzać polskich pism, z powodu braku znajomości języka; Dla tych. którzy zamierzają potwierdzać kopie w Berlinie, polecam wybrać się do Polskiej Misji Katolickiej – tam robią to za darmo i bez problemu, sam piszesz wszystkie formułki (np. „Stimmt mit dem Original überein. Berlin, den 10.10.2003” ), a pani tylko podpisuje i stempluje, w ogóle nie ogląda oryginału. :)
  • Radzę dokładnie dowiedzieć się na konkretnej uczelni, jakich papierów wymagają przy rekrutacji; mogą to być różne rzeczy, na pewno świadectwo maturalne (uwaga: przy liczeniu średniej brane są pod uwagę wszystkie oceny, jednakowoż te z matury są najważniejsze, potem te z fakultetów, a potem reszta), czasem metryka urodzenia, świadectwo znajomości języka, zaświadczenie o odbytych studiach i ocenach, życiorys, wypełniony kwestionariusz, zdjęcia paszportowe; termin składania papierów na semestr zimowy (niem. Wintersemester, w skrócie WS) upływa 15 lipca, chyba, że wyjątkowo wcześniej z powodu DSH (wtedy trzeba mieć komplet dokumentów wcześniej!); na semestr letni (niem. Sommersemester, w skrócie SoSe) – 15 lutego albo stycznia (nie jestem pewna, bo składałam na zimowy).
  • Niektóre uczelnie wymagają potwierdzania świadectwa w specjalnych urzędach, w przypadku Berlina jest to Senatsverwaltung für Bildung, Jugend und Sport, ale poza FHTW ja nie musiałam tego nigdzie oddawać. Gdyby jednak zaszła taka potrzeba, to uwaga: procedura trwa nawet do 8 tygodni! Kosztuje to z 25€ chyba; Większość uczelni sama robi tzw. Anerkennung i przelicza średnią na niemiecką.
  • Po złożeniu papierów można wziąć z Zulassungsbüro zaświadczenie, ze się to zrobiło (Bewerbebestätigung), które może się przydać w ambasadzie.
  • Generalnie po złożeniu papierów można się ubiegać o wizę.
  • Druga część to papiery, które potrzebne są do immatrykulacji; ja ich listę dostałam listem, razem z formularzem do wypełnienia itp.; beda to jednak na pewno:
    • Krankenversicherungsnachweis (zaświadczenie o ubezpieczeniu zdrowotnym)
    • Pass mit dem gültigen Aufenthaltsgenehmigung für Studienzwecken für gewählten Studiengang (paszport z ważnym pozwoleniem na pobyt w celu studiowania na wybranym kierunku)
    • kwitek o wpłacie opłaty semestralnej (w Berlinie aktualnie (16.09.2005) 232€ na semestr, w tym bilet semestralny, na który można przewozić psa lub rower)
    • świadectwo DSH lub jego ekwiwalent
    • oryginalne świadectwa
    • wypełniony formularz

Ubezpieczenie zdrowotne

  • W tej chwili prawdopodobnie wystarczy przynieść do jakiejkolwiek państwowej kasy chorych kwitek, że jest się ubezpieczonym w Polsce i finał. Nie trzeba nic płacić. Ale nie jestem pewna. Może ktoś sprostuje.
  • Ogólnie ubezpieczenie takie załatwia się zapisując się do jednej z kas chorych (niem. Krankenkasse); najpopularniejsze to: AOK, Techniker Krankenkasse, Barmer; studenci płacą ok. 55€ miesięcznie, w zamian nie płaci się prawie (uwaga na to prawie) nic za leczenie, np. dentysta częściowo kosztuje. Poza tym od stycznia ubiegłego roku za każdą pierwszą wizytę w kwartale płaci się 10€ tzw. Praxisgebühr. Trzeba uważać, gdzie się to płaci, bo potem tylko w tej praktyce można dostawać skierowania do innych lekarzy (również do lekarza domowego).
  • Można dać się zwolnić z obowiązku (!) ubezpieczania, jeśli się ubezpieczy prywatnie – zarówno w Niemczech, jak i w Polsce, podobno nawet Euro<26 wystarcza. Uwaga! Ta decyzja jest wiążąca na cały okres studiów, a ubezpieczenia prywatne kosztują; ja się zdecydowałam na ubezpieczenie w państwowej kasie i myęlę, że to najlepsze, co można zrobić.
  • Nie można chyba też w trakcie studiów zmienić kasy chorych.

Konto w banku

  • Od pewnego momentu jego posiadanie jest konieczne, np. w wypadku ubezpieczenia – jak nie ma się konta, to czasem trzeba zapłacić za semestr z góry.
  • Spośród wielu ofert niemieckich banków warto wybrać te, które mają specjalne oferty dla studentów – prowadzenie konta, przelewy są za darmo. Takie oferty mają m.in. Deutsche Bank, Sparkasse, Dresdner Bank.
  • Warto dodać, że wyciąganie pieniędzy z niemieckiego konta w polsich bankomatach może słono kosztować. Tak samo w drugą stronę. Ja założyłam sobie konta w niemieckim i polskim Deutsche Banku. Dzięki temu w obu krajach wyciągam w bankomatach tego banku pieniądze bez płacenia prowizji. (To też wskazówka dla tych, którzy nie wiedzą, jak można tanio przekazywać pieniądze z Polski do Niemiec; przelewów nie polecam, trwają wieki i kosztują krocie.)

Zameldowanie

  • W Niemczech istnieje obowiązek meldunkowy. Trzeba się meldować w czasie maksimum siedmiu dni od daty wprowadzki.
  • Potrzebne są: paszport, umowa wynajmu mieszkania (Mietvertrag), wypełniony formularz, który dostaje się na miejscu
  • Meldować się można na policji albo w ratuszach poszczególnych dzielnic. Nie trzeba iść do Meldestelle swojego okręgu. Ważne, żeby było to to samo miasto.

Rady na koniec

  • Niemcy to biurokraci, nigdy o tym nie zapominaj, lepiej mieć przy sobie więcej papierów niż za mało.
  • Zawsze pytaj, pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj i to czasem dzwoń do tego samego urzędu w różnych godzinach i pytaj różnych osób; nie raz się zdarzy, że powiedzą dwie różne rzeczy...
  • Nie pozwól, żeby drobiazgi zawaliły Ci całą drogę, postaraj się zatroszczyć o nie z wyprzedzeniem; ja się starałam, a i tak wszystko na ostatnią chwilę...
  • Wyrób sobie anielska cierpliwość.
  • Zgłoś się na uniwerek jak najwczeęniej, żeby dostać jak najwięcej informacji i jakby co mieć czas na uzupełnienie dokumentów; papiery można składać na pewno od początku maja, a może i wcześniej (dotyczy semestru zimowego).
  • Poczytaj sobie forum gazety.pl „Język niemiecki”. Jest tam wiele wątków na temat studiowania w Niemczech. M.in. dwa wątki, w których dość intensywnie się udzielałam w czasach rekrutacji (jako slonikus): „DSH” oraz „Studia w Niemczech c.d.”.
←Wcześniejsze wpisy Nowsze wpisy →

www.flickr.com
typoagrafka's photos More of typoagrafka's photos