joanna.ludmila@googlemail.com :
Przegapiłam. Nie wiedziałam, że będą już w najbliższy weekend i za późno się zgłosiliśmy do ambasady. W związku z tym przepadło i nie możemy głosować. Przynajmniej w najbliższych. Przy prezydenckich lepiej się postaramy, obiecuję. Nie spełnię więc tym razem obywatelskiego obowiązku. Niedobrze.
Nie wiedziałam, że będą już w najbliższy weekend i za późno się zgłosiliśmy do ambasady. W związku z tym nie możemy głosować. Przynajmniej w wyborach do sejmu i senatu. Możemy jeszcze się zgłosić do wyborów prezydenckich. Co też zapewne uczynimy.
Dlaczego oni nie pomyślą o Nas… Internautach mieszkających abroad - co za problem zrobić form głosowania via www… eh… Polska ambasada ma mnie głęboko w ciemnym miejscu na dzień dzisiejszy :-|
Czyzbys sie tez nie zglosil do ambasady, wassago?
Niestety… Ale tylko dlatego, że czasowo nie mogę się wyrobić - zresztą ciekawe czy jeżeli bym się już zgłosił to by mnie nie olali (?)…
Dlaczego mieliby Cie olac? Glosowalam w ambasadzie juz raz -- dwa lata temu. I nie bylo zadnego problemu. Zglosilam sie telefonicznie, nawet nie musialam osobiscie. I potem w dniu glosowania trzeba bylo tam dotrzec. Wszystko dobrze zagralo. Tylko wtedy dowiedzialam sie odpowiednio wczesniej i dotrzymalam terminu.
Ja sie zglosilem - maila wyslalem jak bylo na stronie powiedziane... Nic nie odpisali - wiec w ciemno pojade ;)
A nie wiecie czasem, czy i gdzie głosują bezdomni? Czy też mają jakieś obwody wyborcze? No bo spisy wyborców w jakichś tam obwodach czy okręgach są robione na podstawie tak zwanego, za przeproszeniem, "zameldowania". Człowiek uprzejmie melduje władzy, gdzie śpi albo gdzie trzyma szczoteczkę do zębów. Tyle że to meldowanie wymaga zgody miejsca przebywania, a na przykład ławka w parku takej zgody dać nie może.
I chyba jest łamana konstytucja, że pewni obywatele, którzy nie poddali się urzędowemu stwierdzeniu miejsca spędzania niektórych nocy, nie mogą głosować.
Ta sprawa mnie dość interesuje, bo mnie dotyczy. Od wielu, wielu lat próbuję wyczytać na jakichś stronach internetowych, gdzie mogę, jako bezdomny, głosować. Ale widać władza uważa, że bezdomni nie mają dostępu do internetu.
Konstytucja, o ile wiem, nie ogranicza prawa do głosowania dając je jedynie osobom, które wykonają pewną czynność urzędową typu zgłoszenie się do ambasady przed głosowaniem czy do urzędu meldunkowego. Jeśli więc polskiemu obywatelowi uniemożliwi się głosowanie, to chyba ma prawo zaskarżyć to do jakiegoś Trybunału Konstytucyjnego.
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.soc.prawo&aid=11633243
http://www.pkw.gov.pl/index.jsp?place=Lead4&news_cat_id=11&news_id=5549&layout=1&page=text
I pewnie jeszcze kilka innych miejsc by się w Internecie znalazło. Jednym słowem chyba trzeba się gdzieś zgłosić.
Dziękuję za informację. Faktycznie trzeba by się zgłośić i faktycznie jest juz za późno, bo ktoś-tam ma trzy dni na decyzję o wpisianiu do rejestru.
Ale może wykorzystam tę wiedzę przed wyborami prezydenta. Może się uda.
Podtrzymuję, że Konstytucja nie uzależnia prawa do głosowania od wykonania jakichś działań urzędowych typu złożenie na piśmie wniosku o wpisanie do rejestru na ileś dni przed.
Przy dobrym oprogramowaniu wyborów, na bazie Linuksa oczywiście, każdy mógłby przyjść w dowolnym miejscu świata do komisji wyborczej, wylegitymować się, żeby dowieść kim jest, i zagłosować.
Jeszcze tylko w nawiązaniu do wątku o pozytywnym myśleniu dodam, że takie stwierdzenia, jak ostatnie jednowyrazowe zdanie (ale nie tylko ono) z Twojej powyższej pierwszej wypowiedzi "Wybory", Joanno, są tymi drobiazgami negatywnymi, które mnożone przez dni, tygodnie, miesiące i lata sumują się do różnych stanów, niekoniecznie najbardziej lubianych.
Na stan i samopoczucie wpływa przede wszystkim myśl oceniająca pewien fakt, a nie sam fakt.
Wystarczy przy tych samych faktach wymienić myśli na pozytywne, żeby radykalnie zmienić swoje sampoczucie.
Ponieważ w Twoim blogu rozważałaś oddziaływanie na Ciebie słów i zdań, to pozwolę sobie tu skomentować słowa z Twojej wypowiedzi, pod kątem ich "pozytywności".
Faktem jest, że nie będziesz głosować. I tu się kończy neutralność. Oceną jest "Niedobrze". Oceniającym stwierdzeniem jest też "przegapiłam". Ocenę, choć ukrytą, zawiera też słowo "przepadło". Oczywiście oceniającym słowem jest "lepiej", użyte tu w kontekście negatywnym. Dodatkowe elementy dołujące w słowach to również "obiecuję", "się postaramy", "obywatelski obowiązek".
W ramach pozytywnego myślenia o wszystkim możesz teraz zachwycić się, jak przecudnie i mistrzowsko na siedem napisanych zdań użyłaś siedmiu "dokopujących sobie" zwrotów. Podziękować już sobie za ten rodzaj mistrzostwa. :) I spróbować jako ćwiczenie transformacji dotychczasowego słownika na nowy, napisać o tym samym fakcie w sposób całkowicie pozytywny, czyli taki, który skieruje do Ciebie ciepły i pozytywny strumień energii. :) :) :)
I takie ćwiczonko polecam na każdą sekundę korzystania z werbalnej części umysłu do końca życia, a nawet dłużej.
Pozdrowionka!
No to poprawiłam :) Chyba lepiej brzmi, co?
No na pewno takie sformułowanie jest znacznie korzystniejsze dla Twojego, a także czytających te słowa, zdrowia i samopoczucia.
Staram się patrzeć na fakty w ich relacjach przyczynowo-skutkowych, a nie w sposób oceniający, nawet oceniający pozytywnie. Bo podejście przyczynowo-skutkowe daje dostęp do rzeczywistości.
Dlatego zamiast potwierdzić, że "lepiej", patrzę na jeden z możliwych skutków.
:)