I dobrze!
Ja kiedyś wszelkie „superedytory” i IDE jakie były dostępne obadałem, żeby w końcu dojść do jedynego słusznego wniosku: VIM + narzędzia command-line (make, gcc, etc.) to najlepsze rozwiązanie.
make'a na razie nie zgłębiłam, choć już go miałam na wykładach, ale pozostał dla mnie czarną magią.
Przymierzam się od kilku miesięcy do emacsa, ale nie wiem, czy się z motyką na słońce nie porywam. Może by wystarczył (napisałabym, że starczył, ale by mnie aletheia zaraz pogoniła) vim, ale nie jestem do niego przekonana, a emacs mi się dość podoba, szczególnie ze względu na jego wsparcie dla LaTeX-a.
Lepiej nie odpowiadaj na mój komentarz, bo zaraz się zacznie dyskusja vi czy emacs...
Osobiście programów w VIMie raczej bym nie pisał. Ciągłe przełączanie między jednym a drugim trybem niezbyt mi pomaga w efektywnym pisaniu. Emacs pod tym względem bardziej mi odpowiada, a zwłaszcza jego sposób wcinania kodu.
Co nie zmienia postaci rzeczy, że większe rzeczy to jednak Anjuta albo Eclipse, chociaż tego drugiego szczerze nie cierpie.
Muszę się przyznać, że w tych wszelakich IDE... tracę kontrolę nad projektem. I tak oprogramowanie, którego zadaniem jest mi pomóc w pracy, sprawia mi jej jeszcze więcej. Moim zdaniem im bardziej skomplikowany i większy projekt, tym lepsze okazują się programy działające na konsoli. Wiele różnych, ale wyspecjalizowanych.
aidecoe
28 września 2005 o 19:33:45
@shu: Przyzwyczajenie się do tego przełączania, to kwestia czasu... Tylko może przy tym powstawać efekt uboczny, np. jak w moim wypadku, pisząc notę na joggera w Psi, odruchowo przed wysłaniem naciskam ESC z zamiarem zapisania jej... :D
aidecoe
28 września 2005 o 19:34:59
Hmm... a tak w ogóle, to dyskusja VIM vs EMACS byłaby ciekawa :>. Może ktoś przedstawi argumenty przemawiające za przewagą EMACSA nad VIMem? :>
OK, aidecoe. To byłoby ciekawe. Szczególnie, że poza ogólnym oglądem nie mam praktycznie pojęcia o sposobie pracy czy możliwościami ani jednego, ani drugiego. Jeśli macie ochotę to piszcie tutaj. Czy mam założyć nowy wątek na bitwę? Hihi...
aidecoe
28 września 2005 o 21:37:10
Hmm... dobry pomysł :). Poczekaj na taki moment, gdy na joggerze jest największy ruch geeków :) Ja np. siedzę przed kompem głównie w czwartkowe i piątkowe wieczory :)
OK. To zrobimy mały plebiscyt w takim razie. :) Może faktycznie bliżej weekendu i na pewno tak o tej porze, co teraz, prawda?
shu
28 września 2005 o 22:35:04
Od 30 lat ludzie się obrzucają mięsem na okoliczność wyższości Vi na Emacsem albo na odwrót.
http://www.saki.com.au/mirror/vi/war.php3
Myślę, że to jest tylko kwestia gustu. Vi vs Emacs. KDE vs GNOME. Win vs Lin. etc. etc. etc.
Tymczasem moje eclipse wzięło już 1.3GB pamięci. Pora na przerwe
aidecoe
29 września 2005 o 17:38:05
Zapewne kwestia gustu, ale ludzie chyba lubią prowadzić spory :). A kłótnia typu KDE vs GNOME, która w zasadzie nie prowadzi pewnie do niczego, jest do tego najlepsza :D.
I dobrze!
Ja kiedyś wszelkie „superedytory” i IDE jakie były dostępne obadałem, żeby w końcu dojść do jedynego słusznego wniosku: VIM + narzędzia command-line (make, gcc, etc.) to najlepsze rozwiązanie.
make'a na razie nie zgłębiłam, choć już go miałam na wykładach, ale pozostał dla mnie czarną magią.
Przymierzam się od kilku miesięcy do emacsa, ale nie wiem, czy się z motyką na słońce nie porywam. Może by wystarczył (napisałabym, że starczył, ale by mnie aletheia zaraz pogoniła) vim, ale nie jestem do niego przekonana, a emacs mi się dość podoba, szczególnie ze względu na jego wsparcie dla LaTeX-a.
Lepiej nie odpowiadaj na mój komentarz, bo zaraz się zacznie dyskusja vi czy emacs...
:-)
Osobiście programów w VIMie raczej bym nie pisał. Ciągłe przełączanie między jednym a drugim trybem niezbyt mi pomaga w efektywnym pisaniu. Emacs pod tym względem bardziej mi odpowiada, a zwłaszcza jego sposób wcinania kodu.
Co nie zmienia postaci rzeczy, że większe rzeczy to jednak Anjuta albo Eclipse, chociaż tego drugiego szczerze nie cierpie.
a jak tam w vi* emacsie wyglada refaktoryzacja, przegladanie hierarchi klas, zawartosci klas, generowanie metod, konstruktorow itp. ?
rozumiem bycie l337 geekiem ale nie kosztem utrudniania i dokladania sobie dodatkowej pracy ;)
ps. make to przezytek scons, ant, Nant, maven to sa narzedzia :P
Muszę się przyznać, że w tych wszelakich IDE... tracę kontrolę nad projektem. I tak oprogramowanie, którego zadaniem jest mi pomóc w pracy, sprawia mi jej jeszcze więcej. Moim zdaniem im bardziej skomplikowany i większy projekt, tym lepsze okazują się programy działające na konsoli. Wiele różnych, ale wyspecjalizowanych.
@shu: Przyzwyczajenie się do tego przełączania, to kwestia czasu... Tylko może przy tym powstawać efekt uboczny, np. jak w moim wypadku, pisząc notę na joggera w Psi, odruchowo przed wysłaniem naciskam ESC z zamiarem zapisania jej... :D
Hmm... a tak w ogóle, to dyskusja VIM vs EMACS byłaby ciekawa :>. Może ktoś przedstawi argumenty przemawiające za przewagą EMACSA nad VIMem? :>
OK, aidecoe. To byłoby ciekawe. Szczególnie, że poza ogólnym oglądem nie mam praktycznie pojęcia o sposobie pracy czy możliwościami ani jednego, ani drugiego. Jeśli macie ochotę to piszcie tutaj. Czy mam założyć nowy wątek na bitwę? Hihi...
Hmm... dobry pomysł :). Poczekaj na taki moment, gdy na joggerze jest największy ruch geeków :) Ja np. siedzę przed kompem głównie w czwartkowe i piątkowe wieczory :)
OK. To zrobimy mały plebiscyt w takim razie. :) Może faktycznie bliżej weekendu i na pewno tak o tej porze, co teraz, prawda?
Od 30 lat ludzie się obrzucają mięsem na okoliczność wyższości Vi na Emacsem albo na odwrót.
http://www.saki.com.au/mirror/vi/war.php3
Myślę, że to jest tylko kwestia gustu. Vi vs Emacs. KDE vs GNOME. Win vs Lin. etc. etc. etc.
Tymczasem moje eclipse wzięło już 1.3GB pamięci. Pora na przerwe
Zapewne kwestia gustu, ale ludzie chyba lubią prowadzić spory :). A kłótnia typu KDE vs GNOME, która w zasadzie nie prowadzi pewnie do niczego, jest do tego najlepsza :D.
Spory?... Nazwijmy je dyskusjami i od razu robi się przyjemniej!