joanna.ludmila@googlemail.com :
Po małej rozmowie z aidecoe stwierdziliśmy, że przydałaby się mała kulturalna dyskusja na temat jak powyżej. Tak, tak, temat wałkowany tysiąc razy i przedmiot dowcipów. Ale zaczynam właśnie na uczelni powoli coraz więcej programować. Poza tym ciąglę piszę coś w LaTeX-u, ostatnio też w XHTML-u i CSS-ie. Przydałby się jakiś porządny edytor, do którego niekoniecznie trzeba używać myszki.
Otóż sprawy mają się tak: ja nie wiem, co czym przeważa, co ma jakie zalety, a jakie wady. Chętnie się dowiem. Piszcię proszę, co Wam ślina na język przyniesie. Zastrzegam tylko, że liczę na konkretną dyskusję, popartą porządnymi argumentami, a nie obrzucanie się błotem. Zastrzegam sobie możliwość moderacji. Mam nadzieję, że kilka osób się odezwie i napiszecie mi:
Dlaczego wybrałem/-łam Emacs-a.
Dlaczego wybrałem/-łam vi(m-a).
Lub też: dlaczego nie.
PS: Jeśli macie jakieś szczególne uwagi, komentarze, linki itp, typu jaki plug-in warto, to koniecznie też, poproszę.
vim: nie, nie będę pisał dlaczego bo ten wątek pachnie mi prowokacją :D
Przecież mówię, że liczę na konkretną dyskusję, a nie obrzucanie się błotem. Jak coś będzie nie tak to wątek zniknie. Ale jak każdy powie, że wątek pachnie prowokacją, to na pewno nie zaczniemy rzeczowej dyskusji. A ja naprawdę szukam czegoś dla siebie. I nie wiem jeszcze, co wybiorę.
Chcesz?
I chcesz skończyć tak:
http://diary.e-gandalf.net/?p=135
?
Jeśli wolisz wywoływanie funkcji chord'ami (naciskanie kilku klawiszy na raz) - Emacs.
Jeśli wolisz robić to sekwencjami kolejno naciskanych klawiszy - vim.
Jeśli nie trawisz przełączania między trybami edycji/poleceń - Emacs.
Jeśli potrzebujesz tylko edytora tekstu, wspierającego Cię tylko w edycji tekstu - vim.
Jeśli chcesz przekonfigurować edytor tak, żeby robił Ci za IDE i automatyzował czynności niezwiązane bezpośrednio z edycją tekstu (np. kompilacja) - Emacs.
Chcesz mieć wiele dokumentów otwartych jednocześnie w wielu "oknach" i zarządzać nimi - Emacs.
P.S. Na uczelni zmuszali mnie do pisania programów przy użyciu obu, więc mam niejakie doświadczenia.
Nie, nie mam faworyta - obu mn.w. po równo nie cierpię.
Osobiście do edycji tekstu używam ece - http://freshmeat.net/projects/ece
Hmm... na razie jeszcze nie zaczęłam, więc nie ma co mówić o kończeniu, Riddle. Nie przeczytałam wszystkich komentarzy pod tamtą notką, za dużo tego było, ale czuję, o czym mówisz.
smk: „Jeśli chcesz przekonfigurować edytor tak, żeby robił Ci za IDE i automatyzował czynności niezwiązane bezpośrednio z edycją tekstu (np. kompilacja) - Emacs.
Chcesz mieć wiele dokumentów otwartych jednocześnie w wielu "oknach" i zarządzać nimi - Emacs. ”
To wszystko można też w VIMie. Często w bardzo uproszczonej postaci, ale IMHO to jest zaleta.
Jeśli projekt ma Makefile (raczej każdy większy od jednego pliku źródłowego powinien mieć), to „:mak” uruchamia kompilacje (która może być znacznie bardziej skomplikowana niż wywołanie gcc), a VIM pokaże nam linie z błędami.
Można otworzyć wiele plików jednocześnie. W osobnych, niewidocznych (przełączanych w jednym oknie) buforach (ten sposób pracy nie przypadł mi do gustu), albo tworząc kilka okien (praktycznie dzieląc ekran edytora na części) — tak zwykle ja pracuje. Nie jest to może wygodne gdy się otworzy więcej niż 2-3 okna, ale przecież jak można pracować jednocześnie z 4 plikami? Spokojnie można część z nich zamknąć.
Dla mnie podstawową zaletą VIMa jest to, że znając kilka poleceń (i, d, y, p, :wq, :s, :!, :mak) można robić „cuda”, a jak się chce jakieś bardziej konkretne narzędzia, to zwykle się okazuje, że gdzieś w tym VIMie, albo dostępnych skryptach do niego, one już są. Nie muszę zaśmiecać głowy setkami dziwnych kombinacji klawiszy, nie muszę przeszukiwać wielopoziomowych menu — większość rzeczy jestem w stanie zrobić przy pomocy podstawowej funkcjonalności edytora, czasem posiłkując się poleceniami shella.
Vim, a raczej nawet GVim
po pierwsze: ładniejszy ;-) emasca chyba nigdy nie przepiszą na gtk2 - gryzie mi się z resztą (no co? w końcu jestem kobietą :D)
po drugie: ma normalniejszą konfigurację
po trzecie: drzemie w nim siła, przy odrobinie wprawy oszczędza masę czasu, ma niesamowite mechanizmy edycji
po czwarte: nie jest przegadany jak emacs [sorry, ale odtwarzacz muzyczny w edytorze tekstu to lekka przesada ;-)]
po piąte: jest moim ogromnym osobistym sukcesem, jako że teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia i już się go nie boję ;-)
po szóste: jest moduł do latexa i inne wszystkie potrzebne;-) (tak, tak, wiem że emacs też ma)
po siódme: bo tak! :D
po ósme: dla szpanu ;-)
używałam obu, kiedyś byłam tylko-i-wyłącznie-za-emacsem, teraz jestem wybitnie za vimem.
No i podoba mi się powiedzenie pewnego naszego profesora z PG: "chcesz wygenerować idealną pseudolosową sekwencję znaków? posadź lamera przez vi i każ mu z niego wyjść!" ;-)
Co do gvima... do niedawna pod konsolą (tam gdzie koduję większość czasu) używałem vima, a pod Xami gvima. Jednak i pod Xami przesiadłem się na vima w terminalu — gvim mi tapety zasłania, a terminal jest „przezroczysty” ;-)
Jedyna zaleta gvima dla mnie, to lepsza współpraca z Xowymi mechanizmami cut&paste, reszta ulepszeń jakoś mnie nie rusza.
Ja i tak nie używam przezroczystych terminali ;-) No i jednak większość czasu spędzam pod xsami - spod konsoli ciężko sprawdzić jak wygląda strona ;-)
I czasem przydaje się menu - nie pamiętam jeszcze wszystkich komend.
A poza tym aktualnie na stażu jestem zmuszona do siedzenia pod windą i tylko gvim i ff ratują mnie przed dostaniem cholery ;-)
Nikt nikogo nie przekona, który lepszy, bo moim zdaniem ich porównywać w ogóle nie należy.
Osobiście:
Na konsole do pracy z konfiguracją wszelką i szybkich robótek na zdalnym terminalu - Vi.
W środowisku graficznym do pisania setek linii kodu w C, czy fyfdziesięciu stron w LaTeXu - Emacs.
A tak naprawdę to i tak wszyscy skończycie w eclipsie ;-)
Mój poziom wiedzy na temat vi(m) zakończył się na poleceniu :wq
Chyba (x)emacs jest lepszy, bo ma wbudowane gry :)
Wybrałem Vim-a.
Emacs jest lepszy.
Vim : 4+, Emacs : 3+