joanna.ludmila@googlemail.com :
Spojrzałam dziś w lustro i się zdziwiłam. Zobaczyłam kobietę. Siebie. Kobietę. Dojrzałą. Dorosłą. Odważną. Samodzielną.
Jak wiele się zmieniło w ostatnich miesiącach. Jak ogromną przemianę przeszłam. Jak wiele myśli zmieniłam. Jak wiele nawyków zmieniłam. Jak wiele lęków przepracowałam. Jak wiele rozmów za mną. Jak wiele pracy w to włożyłam. To wiem tylko ja i kilka najbliższych mi osób.
Nie jestem już tą małą wylęknioną dziewczynką. Nie jestem już Słoniulem, choć może to brzmiało słodko.
Jestem kobietą. Sobą. Kobietą. Dojrzałą. Dorosłą. Odważną. Samodzielną.
I tak niech zostanie.
Czyli transformacja
Tak, transformacja. Transformers jestem ;)
To długi proces bardzo. Trwa od dwóch lat mniej więcej. I na pewno się jeszcze nie skończył. Wręcz przeciwnie: to dopiero początek. Ale jaki!
Jak mówi porzekadło: koniec jest zawsze początkiem czegoś nowego... (ale mi się na filozofowanie zebrało...)
A mi na pisanie... Od godziny nic, tylko notki i komentarze dodaję. (napisałam sporo na ukrytym poziomie, dlatego może nie widać ;)
Słoniul? Acha... dopiero teraz coś skojarzyłem.
Co skojarzyłeś?
Pewnie, że ja-joanna i sloniul to jedna i ta sama osoba :)
:) Tak też podejrzewam, ale wiesz, nigdy nie wiadomo. Może znamy się skądś. Może... historii można by dużo wymyślić.
A mój najbliższy przyjaciel stąd, Niemiec, ma na imię Olaf. Zawsze sobie myślę, jak widzę, że olaf zjawia się tutaj, że to "mój" Olaf. Ale on nie potrafi niestety słowa po polsku.
Hmm... To jakiś okres taki?
Ja się w ciągu ostatniego roku tak zmieniłem, że tamtego mnie bym nie poznał, jakbym na niego wpadł na ulicy...
Ja siebie chyba też nie. Ja rok temu, dwa lata temu. Ja bym się z wyglądu nie poznała, a co dopiero z wnętrza! :D
To trochę brzmi jak odcięcie się od przeszłości „grubą kreską”. Raczej nie jestem zwolennikiem takiego podejścia. Lepsza ewolucja od rewolucji, a w przeszłości zawsze jest też dużo dobrego, od czego nie warto się odcinać. Poza tym, co kolwiek człowiek w swoim życiu zmienia, cały czas jest tym samym człowiekiem. Może pod wieloma względami lepszym (pod innymi zapewne gorszym), ale tym samym.
Nie, nie odcinam sie od przeszlosci. U mnie jest to stanowczo ewolucja. Bardzo gleboka.
Rozumiem co czujesz... ja też się niesamowicie zmieniałam. Ha, może nie z wyglądu lecz z tego co jest w środku. Sama sę sobie dziwię i zupełnie nie wiem skąd wzięłam na to siły :)Ale teraz jestem naprawdę szcześliwa, mimo że czeka starsznie dużo zajęć związanych z maturką
pozdrawiam