Podwieczorek w pracy

5 komentarzy

Z okazji obronienia doktoratu przez jednego z współpracowników, mieliśmy dziś małe spotkanie przy kawie i pączkach. Kilkanaście osób. Rozmowy o różnych rzeczach. Jakże się zdziwiłam, jak nagle wyłonił się temat aborcji. Ale nie w sensie dyskusji o tym, czy to dopuszczalne, czy nie. Koleżanka (trzydziestoletnia mniej więcej) mówiła o tym, jak w wieku maturalnym zaszła w ciążę i zgłosiła się do – uwaga – poradni aborcyjnej! Zupełnie mi szczęka opadła, po pierwsze dlatego, że mówiła o tym tak, jakby opowiadała o tym, co jadła na śniadanie, po drugie dlatego, że reakcja innych była taka, jakby koleżanka opowiadała o tym, co jadła na śniadanie, po trzecie dlatego, że istnieją tu poradnie aborcyjne. Inna sprawa, że – jak się okazuje – głównym ich zadaniem jest przekonanie delikwentki do urodzenia dziecka... Jak wspomniała owa koleżanka, podobno na każde stwierdzenie jej i wątpliwość pani z poradni miała gotową odpowiedź. Żeby było jasne, córeczka koleżanki jest prześliczną dziesięciolatką, półkrwi Włoszką. Poznałam ją niedawno. Narysowała nam królika na tablicy, który się teraz do mnie codziennie uśmiecha.

Nie chodzi mi w tej notce o dyskusje na temat aborcji, czy pozwalać, czy nie pozwalać. Chodzi mi tylko o zwrócenie uwagi na to, że MOŻNA rozmawiać o tym. Że temat jest NORMALNY. Jest kontrowersyjny, rzecz jasna. Ale istnieją na tym świecie, którzy potrafią jeszcze rozmawiać na ten temat. Którzy potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś chciał usunąć dziecko, nie odwracając się od tej osoby kompletnie. Taka atmosfera normalności, jaka panowała w naszej kuchni dzisiaj, totalnie mnie zaskoczyła. I życzyłabym sobie takiej atmosfery w dyskusji na ten temat w każdym kręgu. Atmosfera zrozumienia, otwarcia na drugiego człowieka, jego poglądy i jego sytuację. Atmosfera tolerancji i akceptacji.


Komentarze do notki “Podwieczorek w pracy”

  1. nikita 

    Wiesz, oni tu chyba tak maja:P U nas ostatnio byla impreza z okazji urodzin i padaly pytania typu "Czy Panska zona chciala kiedys od Pana odejsc?"

  2. shu 

    Moja siostra ostatnio poszła do dziekanatu w jakiejś tam sprawie. Przed nią koleżanka z jej roku w sprawie urlopu z racji dziecka. Przed nimi inna panna z dwójką uroczych bliźniaków.

    Dialog:
    - Oj, współczuje Ci z dwójką. Ja mam córeczkę i już nie wyrabiam..
    - Ta, dwójkę. Trzecie jest w domu...

    ;-)

  3. Ja-Joanna 

    uuh

  4. Zygmunt 

    Oczywiscie dyskutowanie na rozne tematy w sposob otwarty jest dobre. Ale mnie sie wydaje ze w tym przypadku kwestia "normalnosci" tematu zalezy troche od kontekstu. Jesli porownasz np. dyskusje o aborcji np. w Polsce i w Niemczech to oczywiscie jest roznica. I poprzez protest przeciwko konformizmowi (w tym przypadku narzuconemu przez instytucje Kosciola) uwazasz taka dyskusje za "normalna". Ale z drugiej strony, patrzac moze bardziej ogolnie, rozmowa o tym jak o bulkach na sniadanie moze tez wynikac z bardziej liberalnego nastawienia spoleczenstwa, mniejszej tradycji religijnej i ogolnego odwrocenia sie ludzi od wartosci religijnych czy nawet ogolnie etycznych. A to, moim zdaniem, nie zawsze powoduje tylko "normalne" dyskusje. Jesli wiec mamy do czynienia z dwoma tak roznymi systemami obok siebie, gdzie w tym kontekscie jest w takim razie nasza "normalnosc"?

  5. Zygmunt 

    Sprostowanie:

    Z liberalnego nastawienia ludzi czy innych wartosci etycznych nie wynika moim zdaniem oczywiscie sam fakt dyskusji o problemie w tonie rozmowy o sniadaniu, tylko w pierwszej linii bardziej ogolna forma pojmowania i stosunku do danego tematu (tu aborcja). A dopiero to ma wydzwiek np. w tonie rozmowy.

Zostaw odpowiedź