Ale ocalała, choć w środku było 1000°C, a wyciągnik strażaków nie sięgał do samej góry.
szu
24 maja 2006 o 16:49:23
Ogień wybuchł nie o 15 tylko o 14. O 14:20 już pierwsze dachówki poleciały na ulicę, ale ojczulkowie ze św. Katarzyny zamiast zadzwonić do straży, zaczęli wynosić co się da.
Tym samym straż pożarna dowiedziała się o zajściu o 14:57 od jakichś przechodniów, kiedy to kościół płonął jak pochodnia. Na 10 minut przed zawaleniem dachu.
Drogi Szuwarku, jestem przekonana, że gdybyś TY tam był to na pewno nie przejmowałbyś się dziełami sztuki, tylko od razu byś zadzwonił po straż.
Szkoda więc, że Cię tam nie było, żeby ratować Kasię.
szu
24 maja 2006 o 23:54:23
Droga Joanno. Dzieła sztuki wynosili dopiero strażacy, około godziny 16, a może i nawet później. Natomiast w moim odczuciu, jeśli jestem włodażem kościoła św. Katarzyny, który od 40 lat z okładem był odbudowywany, a który się właśnie pali. To w pierwszym momencie dzwonie do straży albo każe komuś to zrobić. Sytuacja w której kościół pali się przez 40 min (+ zakładam ze 20 zanim dachówki spadać zaczęły) i nikt nie informuje straży jest absurdalna.
http://tiny.pl/gkfn
o raju, straszne
wierza jednak płonie...
jak wracałam z pracy była cała w dymie...
Ale ocalała, choć w środku było 1000°C, a wyciągnik strażaków nie sięgał do samej góry.
Ogień wybuchł nie o 15 tylko o 14. O 14:20 już pierwsze dachówki poleciały na ulicę, ale ojczulkowie ze św. Katarzyny zamiast zadzwonić do straży, zaczęli wynosić co się da.
Tym samym straż pożarna dowiedziała się o zajściu o 14:57 od jakichś przechodniów, kiedy to kościół płonął jak pochodnia. Na 10 minut przed zawaleniem dachu.
..no bo po co dzwonić do straży wcześniej.
Drogi Szuwarku, jestem przekonana, że gdybyś TY tam był to na pewno nie przejmowałbyś się dziełami sztuki, tylko od razu byś zadzwonił po straż.
Szkoda więc, że Cię tam nie było, żeby ratować Kasię.
Droga Joanno. Dzieła sztuki wynosili dopiero strażacy, około godziny 16, a może i nawet później. Natomiast w moim odczuciu, jeśli jestem włodażem kościoła św. Katarzyny, który od 40 lat z okładem był odbudowywany, a który się właśnie pali. To w pierwszym momencie dzwonie do straży albo każe komuś to zrobić. Sytuacja w której kościół pali się przez 40 min (+ zakładam ze 20 zanim dachówki spadać zaczęły) i nikt nie informuje straży jest absurdalna.
:)