Kawa, koniec historii

Dodaj komentarz

Odebrałam moje baby, jak to określił pan z serwisu, jestem biedniejsza o 330 € i bogatsza o polską (a raczej amerykańską) klawiaturę (przedtem miałam niemiecką). Fajne uczucie jak już nie trzeba zgadywać, gdzie są poszczególne klawisze. No i polska klawiatura jest znacznie lepiej przystosowana dla programistów i webdesignerów i latexowców.

Tymczasem wyruszam zaraz nad jedno z okolicznych jeziorek, żeby nabrać jeszcze trochę kolorków, odpocząć od upału w chłodnej wodzie i oderwać się od rzeczywistości.

PS: Dziś zapalam świeczkę dla pewnego wspaniałego psa, który rozweselił nie jeden mój dzień w ostatnich miesiącach. Choć nie mieszkał ze mną, każdy dzień, kiedy go widziałam był od razu piękniejszy. [']


Komentarze do notki “Kawa, koniec historii”

Zostaw odpowiedź