Niech żyje Macintosh!

4 komentarze

:))))))

Instalacja polegała na tym, że:

  1. Przy włączonym systemie wsadziłam płytkę instalacyjną, wybrałam „Install” i potem „Restart”.
  2. Komputer uruchomił się automatycznie z płyty
  3. Wybrałam rodzaj instalacji („Archive & Install”)
  4. Kliknęłam coś w stylu „OK” i poszłam pod prysznic.
  5. Jak wróciłam to kończyły się kopiować pliki.
  6. Pojawiła się ikonka kota, którą ustawiłam sobie jakieś dwa tygodnie temu, moje imię i nazwisko i pod spodem prośba o wpisanie hasła. Starego hasła.
  7. Po wpisaniu hasła włączył się mój profil, mój koci pulpit, mój dock ze wszystkimi programami, Internet, programy startowe, automatycznie ustawiła się z Internetu godzina, zachowały się profile sieciowe, i mogę uruchomić wersję Triala Adobe InDesign (a taki był cel całej operacji).
  8. Nie mam TeX-a. Ale to już jutro.
  9. Idę spać.

Komentarze do notki “Niech żyje Macintosh!”

  1. Michał Górny 

    Czy to czasem nie jest działanie wbrew licencji?

  2. Ja-Joanna 

    To znaczy co?

  3. szu 

    A jak się ma np. Scribus do InDesigna? Czy jest to już taka aplikacja, której można spokojnie używać profesjonalnie, czy tylko "prawie"? Próbowałaś?

    Pytam z ciekawości i awersji do płatnego/zamkniętego oprogramowania.

  4. Ja-Joanna 

    Kiedyś próbowałam i b. szybko się poddałam. Chyba był totalnie nieintuicyjny, ale nie pamiętam. Ostatnio miałam coś złożyć w InDesignie, ale po godzinie, czy szybciej przerzuciłam się do LaTeX-a, już chyba nie potrafię inaczej. :)

Zostaw odpowiedź