joanna.ludmila@googlemail.com :
Ostatni tydzień spędziłam pod hasłem mojego chóru – na różnych poziomach. M.in. przez cztery dni zajmowałam się składem i przygotowaniem programu na nasz koncert (4 i 5 listopada). Nie obyło się bez sytuacji stresowych, bo do mojej pracy wtrącały się osoby, których to nie powinno obchodzić i w dodatku uważały, że mają głos decydujący w sprawie...
Jednak starałam się utrzymać pion i zachować moje stanowisko i chyba się udało.
Od czwartku do wczoraj spędziłam czas na wyjeździe z moim chórem. Ćwiczyliśmy od 9 rano do 22, czasem 23 z przerwą na jedzenie i sjestę poobiednią. Było niesamowicie. Czuję, że moje gardło się otworzyło i przekroczyłam moje dotychczasowe możliwości, szczególnie, jeśli chodzi o głośność. To było totalne zaskoczenie, ale tak właśnie jest
Mieliśmy też tam spotkanie w sprawie tego programu i uważam bardzo owocne – zaraz zabieram się za naniesienie wszystkich uzupełnień i poprawek.
Poza tym mieliśmy wybory do zarządu chóru, zgłosiłam się i zostałam zaakceptowana (nie powiem – wybrana, bo kandydatów było czworo na cztery miejsca, więc nie było z kogo wybierać) i od listopada ruszam z aktywną organizacją spraw chóru.
Niestety, Joaśku, Kochana!! Jesteśmy zaprzątnięci sprawami śłubnymi i Twoje-moje chóry pozostaną pod wielkim znakiem zapytania, jeszcze ugniatam Piotrka. Ale wiem, że zrozumiesz. Mam cały czas nadzieję, że uda nam się spotkać we czworo! Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno!
Jasne, Bzinku. Wszystko ok.
Ale cieszę się, że rozważałaś, dzięki!
Następne koncerty w styczniu.