joanna.ludmila@googlemail.com :
Ale zaczęłam kaszleć i boli mnie gardło. A to już tydzień przeziębienia mija. Mam nadzieję, że to stan przejściowy. Od ponad tygodnia nie śpiewam, jutro „główna” próba, z orkiestrą, pięciogodzinna, a ja nie mogę wydobyć z siebie głosu. Za tydzień koncert.
W dodatku odkryłam dziś ze zdumieniem, że wszystkie trzy szwy na moim brzuchu pękły i rana się coraz mocniej wybrzusza. A do zdjęcia zostało jeszcze sześć dni, przez które wiele może się wydarzyć. Chyba będę musiała skoczyć w poniedziałek do chirurga znowu, tylko co on zrobi? Zszyje mnie znowu? Sama nie wiem, co robić. Nie chcę mieć wypukłej blizny na brzuchu. Niestety miejsce jest takie, że... no cóż, łatwo się „wybrzusza”, więc i łatwo mogą pękać szwy. Ale na drugiej ranie (dwa) trzymają się super, poza tym, że ciągle mnie tam coś swędzi idzie wytrzymać.
Update, 29.10 Obudziłam się z wysoką gorączką i ogromnym spuchniętym migdałem. Nie ma mowy o próbie, ledwo mogę dojść do drugiego pokoju.
Komentarze do notki “Katar wprawdzie przechodzi...”
Zostaw odpowiedź