joanna.ludmila@googlemail.com :
Wygląda na to, że się rozkładam na dobre. Przed godziną termometr pokazał 38,8 °C. Więc — choć dziś zjadłam tylko kilka łyżek jogurtu i starte jabłko — łyknęłam paracetamol i zawinęłam się mocno w kołdrę. Przez godzinę ostro się pociłam, równocześnie na czole miałam chłodny kompres. I wygląda na to, że to pomogło, nawet odważyłam się (mając 0,2 °C mniej) ostrożnie się umyć (co nie jest łatwe ze względu na szwy na brzuchu) i nawe umyłam głowę. Zmieniłam sobie piżamę i wywietrzyłam pokój i czuję się lepiej. Jutro rano lekarz i pewnie się nie obędzie bez antybiotyku. Wierzę, że do koncertu, a może i próby generalnej za tydzień będę zdrowa.
Mój Ukochany, mimo tego, że też nie czuł się najlepiej, bardzo mi dźisiaj dzielnie pomagał robiąc mi herbatki, jedzenie, otwierając i zamykając okno. Bardzo mu jestem wdzięczna za pomoc, szczególnie, że widziałam, że nie jest mu łatwo.
Komentarze do notki “Meldunek z placu boju”
Zostaw odpowiedź