joanna.ludmila@googlemail.com :
Informacją o tym, że ktoś chce wziąć Twój monitor. A konkretnie, ktoś chce wziąć mój stary monitor, który ma ok. 10–12 lat, ca. 21" i waży 33 kg. Od roku stał na podłodze i się kurzył, bo „a nuż się jeszcze kiedyś przyda”, no i przydał się, wczoraj. I więcej go już nie chcę. A za dwa tygodnie imprezka urodzinowa i każdy centymetr podłogi wolnej jest ważny. Więc rozesłałam maile po znajomych i nie minęło kilka godzin, jak zadzwoniła do mnie koleżanka mówiąc, że jej brat jest zainteresowany. I jutro mój dzielny monitor wyprowadza się z mojego mieszkania. Ale jestem szczęśliwa.
A do tego sprezentowałam przyjaciółce mój stary komputer (czym też ją bardzo uszczęśliwiłam) i tym sposobem zdobyłam na podłodze ok. 1m². HURRAAA!!!
Dawno nie było linuksowych wpisów, co? No więc szykuję niespodziankę dla mojej przyjaciółki – chcę jej oddać mój stary komputer, bo i tak tylko się u mnie kurzy odkąd mam PB. Od roku stał na podłodze i dziś postanowiłam się wziąć, wysprzątać, przeinstalować jej wszystko od zera i jutro wręczyć. No i chciałam zajrzeć do starego dobrego ubuntu, a tu klęska: nie pamiętam ani hasła ani loginu!
Wypróbowałam wszystkie chyba kombinacje, jakie mi pryszły do głowy i nic. No więc próbuję startować z live cd, poszło gładko, ale i tak jakoś nie mogłam się dostać na dysk, żeby go przejrzeć.
Na szczęście znalazł się kolega znający się na rzeczy. Powiedział, jak zamontować, a potem użyć chroot /mnt/hd.. i passwd i gotowe. Reboot, loguję się jako root. Działa! Hurra!
Ostatnio doszłam do wniosku, że sprawdzanie, sortowanie, wyrzucanie maili, które są adresowane do mnie, a których i tak nie czytam, zajmuje mi o wiele za dużo czasu w ciągu dnia, a przede wszystkim kradnie moją uwagę/koncentrację. Po kilku prostych zmianach po pierwsze ilość maili, które przychodzą codziennie spadła kilkadziesiąt razy (!), a poziom koncentracji również wzrósł. Oto triki, które zastosowałam, może się komuś przydadzą:
I to chyba tyle. Proste, przyjemne, efektywność pracy wzrasta wielokrotnie.
Inspiracje:
Trafiłam, chyba przedwczoraj, gdzieś w Internecie na linka do artykułu napisanego przez samego Steva Jobsa, na temat DRM i rozpowszechniania utworów drogą elektroniczną. Jobs przedstawia w artykule swoją (a więc i Apple'a) pozycję w tej kwestii. Bardzo ciekawe. Podaje konkretne dane i fakty, choć bez źródeł. :( Ale jeśli są prawdziwe to dają wiele do myślenia.
Było tak: siedzimy sobie w bibliotece i zakuwamy, nagle włącza się alarm pożarowy. Znaczy się: trzeba zabierać manatki i wychodzić. Kilkadziesiąt ludzi, a może i ze 200–300 osób – wszyscy, którzy akurat zakuwali w bibliotece musieli wyjść. Po drodze powiedziano nam, że... ochroniarz przypalił tosta, ale są przepisy i trzeba się zmywać. Żeby było weselej, ochroniarze nie mają możliwości wyłączyć tego alarmu, więc już po chwili pod gmachem biblioteki migały syreny kilku wozów straży pożarnej i policji. Wszedł jeden strażak, wyłączył alarm i mogliśmy wejść z powrotem. Tyle zamieszania o jednego tosta!
PS: Co zakuwam? Matmę. Analizę, macierze i rachunek prawdopodobieństwa.
Byłam dziś u jednej pani, która się zajmuje metodatmi psychologicznymi no i zwolniła mnie z pisania egzaminu. Powiedziała, że to za duże wymagania jak na dodatkowy kierunek, a nie główny i tym sposobem zamiast zakuwać teraz równolegle matmę i mp uczę się tylko matmy, a z mp muszę napisać pracę domową o eksperymencie dotyczącym krzywej zapominania Ebbinghausa. Fajowo!
Bo my tak i było fajnie :)
A co do tych nadmiernych odciążeń to przecież w nocy tak jest właśnie najczęściej, że tylko lodówka chodzi, więc jednak elektrownie muszą być na to przygotowane.
www.flickr.com
|