A co mi tam!

3 komentarze

Dawno nie było linuksowych wpisów, co? No więc szykuję niespodziankę dla mojej przyjaciółki – chcę jej oddać mój stary komputer, bo i tak tylko się u mnie kurzy odkąd mam PB. Od roku stał na podłodze i dziś postanowiłam się wziąć, wysprzątać, przeinstalować jej wszystko od zera i jutro wręczyć. No i chciałam zajrzeć do starego dobrego ubuntu, a tu klęska: nie pamiętam ani hasła ani loginu!
Wypróbowałam wszystkie chyba kombinacje, jakie mi pryszły do głowy i nic. No więc próbuję startować z live cd, poszło gładko, ale i tak jakoś nie mogłam się dostać na dysk, żeby go przejrzeć.
Na szczęście znalazł się kolega znający się na rzeczy. Powiedział, jak zamontować, a potem użyć chroot /mnt/hd.. i passwd i gotowe. Reboot, loguję się jako root. Działa! Hurra!


Komentarze do notki “A co mi tam!”

  1. jpc 

    Gratuluje. :-)

    Ciesz się, że to nie Windowsy, bo tam Windowsowe LiveCD (AMR chyba się to nazywa) odmawia ingerencji w partycję z systemem bez podania hasła. Co z tego, że i tak się to da zrobić inną drogą, jeśli się da wsadzić w komputer płytę CD i wybootować z niej system. ;-)

  2. Automaciej 

    Chroot to pożyteczna bestia. Można nie tylko zmienić hasło roota, ale nawet używać całego systemu! Kiedyś miałem na dysku dwie dystrybucje; robiłem chroot do partycji z drugą dystrybucją, potem startowałem VNC X-serwer i miałem „chodzące” naraz dwa systemy -- na jednym jądrze, bez żadnych cudów jak XEN czy VMWare.

  3. Kazek 

    Był na to o wiele łatwiejszy sposób.. Nie potrzebne były żadne LiveCD ani inne bajerki.
    Wystarczyło w gubie edytować polecenie botowania i na końcu dopisać "single"
    Wtedy do systemu logujesz się jako root i możesz bez problemu zmienić swoje hasło bez pamiętania poprzedniego.

Zostaw odpowiedź