joanna.ludmila@googlemail.com :
Jestem właśnie na wykładzie... odbywa się on zawsze równolegle w dwóch pomieszczeniach, na dwóch końcach Berlina (dokładniej: w centrum i na obrzeżach). I najczęściej prowadzący są u nas (na obrzeżach, gdzie jest instytut informatyki), a kilkoro uczestników może ich oglądać w centrum. Tym razem jest pół na pół. Ale to w sumie nieważne. Zaczęły się ćwiczenia, jakieś problemy z połączeniem. Ja patrzę, a oni włączają iChata, jeden i drugi (tu i w centrum) i... Video Theater. Jens włączyła w teatrze folie, które widać na laptopie w centrum. Patrzę na pasek menu: przezroczysty, dock – 3D! Jednym słowem: Leopard Beta!!! No tego się nie spodziewałam! Niestety np. nie dało się powiększyć folii, więc kiepsko można czytać, nie wiem też jak super-efekty-wizualne, które pokazywał SJ na WWDC 2007, ale coś tam działa. Zresztą – fajnie oglądać Leoparda na żywo. Nawet jeśli iChat wywalił się w trakcie bez powodu.
PS: Jeśli oni go mają no to chyba znaczy, że byli na WWDC 2007!!! Muszę z nimi pogadać.
Właśnie odkryłam, że mój ulubiony program do przeglądania PDF-ów na Macu od stycznia nie jest już rozwijany. Na początku jak go zainstalowałam, aktualizacje pojawiały się niemal codziennie, potem trochę rzadziej. Nie zwróciłam na to jakoś specjalnej uwagi. Dopiero teraz chciałam zajrzeć na chwilę do pomocy programu, żeby się dowiedzieć, jaka jest różnica między trybem Full screen a Presentation i okazało się, że pomocy brak, a jest tylko strona internetowa. No i na tej stronie właśnie dojrzałam informację:
PDFView is no longer in development. Thanks to all the people who supported it, but I have no time any more. You may wanna try Skim as a replacement/improvement.
Ponieważ wspomniany Skim podobno dobrze się rozumie z LaTeX-em (czytaj: funkcja PDFSync), włączyłam ściąganie i zaraz go będę instalować. Zobaczymy, co to warte.
A PDFView szkoda, bo był naprawdę na dobrej drodze, żeby stać się mocną alternatywą dla applowego Preview. Niestety za wcześnie autor zawiesił rozwój programu, żeby można było mówić o 100% niezawodnym i wygodnym narzędziu.
Trochę z opóźnieniem, ale kiedyś trzeba zacząć. Próbuję nauczyć się używać RSS-ów. Dodałam sobie RSS-a do głównej joggera. Wygląda on tak: http://jogger.pl/rss/content/html/50/auth/ja-joanna. Wszystko byłoby fajnie, ale ten RSS nie wyświetla mi autorów poszczególnych wpisów, a to go w moich oczach całkowicie dyskwalifikuje. Czy to wina czytnika (chwilowo wersja demo NetNewsWire) czy kodu RSS?
I jeszcze małe pytanie: czy z tym auth/ja-joanna ten RSS będzie pokazywał też inne poziomy, a nie tylko zerowy (no choćby pierwszy poziom)?
Nad Berlinem w ostatnich dwóch tygodniach prawie codziennie w nocy przechodzą burze. Ale to, co działo się dzisiaj przekroczyło wszelkie granice. Burza – która jednak zazwyczaj przechodzi po pół godzinie, może godzinie – tym razem trwała, nie przesadzając, całą noc, zaczęła się około 1, uspokoiła się po 5. Do 5 nie zmrużyłam oka, bo błyskało średnio raz na minutę, czasem częściej, najgorsze były jednak grzmoty – te nasilniejsze, najgłośniejsze pochodziły, jak sądzę, z najbliższej okolicy. błysk-huk-błysk-huk. I tak do rana.
Około czwartej już zupełnie zwątpiłam w to, że uda mi się zasnąć i poszłam do kuchni coś zjeść. Zaczęło się robić jasno i zaczęły pośpiewywać ptaki, co też nie bardzo pomogło mi w późniejszym zasypianiu.
Zastanawiam się czy teraz już zawsze tak będzie... Czy coraz częściej będą burze, huragany itp., o których tak ostatnio głośno i które powodują coraz większe szkody. Wiem, że mój problem z zaśnięciem w burzy jest tylko kroplą w morzu, ale jak się zasanowić, ile osób nie może zasnąć z tego powodu i jak maleje efektywność pracy i bezpieczeństwo na drogach po nieprzespanej nocy to zaczyna być to problem.
Dlatego tak ważne jest, żeby uświadomić sobie, że każdy z nas jest częścią świata i ma wpływ na to co się dzieje przez wybór swoich zachowań. I dlatego jest ważne, żeby ludzie pamiętali o ekologii, o oszczędzaniu energii, o nieużywaniu szkodliwych substancji, na ile tylko się da. Jeszcze wiele można naprawić i zatrzymać tą machinę. Nie wiem, jak Was, ale mnie przeraża myśl o tym, w jakich warunkach przyjdzie żyć moim dzieciom i ich dzieciom i ich dzieciom... jeśli nie zatrzyma się efektu cieplarnianego i jego skutków.
Wróciłam właśnie z tzw. TeX-Stammtisch czyli comiesięcznego spotkania TeXowców berlińskich. Takie sztamtisze są organizowane w wielu miastach Niemiec, najczęściej co miesiąc. Użytkownicy pokazują różne prezentacje, osiągnięcia, rozmawiają o problemach, rozwiązują je. Niektórzy się spotykają w knajpach przy piwku, niektórzy – jak my dzisiaj – w sali uczelnianej, co ma tą zaletę, że jest dostęp do rzutnika cyfrowego i nie trzeba się nachylać nad jednym komputerkiem w 10 osób, żeby cokolwiek zobaczyć.
Na berlińskie „kółko różańcowe”[1] wybierałam się odkąd wiem, że istnieje, czyli od mniej więcej dwóch lat... Kilka razy już nawet zapowiadałam moje przybycie i nigdy nic z tego nie wynikało. Za każdym razem coś powodowało, że nie mogę przyjechać. Tym razem nieopatrznie też zapowiedziałam (wczoraj). I gdyby nie to to chyba znowu bym została w domu, bo zmęczona jestem dosyć po nocy, którą nadrabiałam rano.
Ale zagryzłam zęby i pojechałam, i nie żałuję. Wprawdzie – tak jak mi się wydawało – berlińskie towarzystwo techowe to raczej ponuraki (a ja tak lubię się śmiać!), ale za to są wśród nich eksperci w różnych tematach, m.in. twórca pakietu pstricks – Herbert Voß. Z tego, co się zorientowałam, to on jest właśnie głównym organizatorem spotkań w Berlinie.
Herbert pokazał krótko na początku, jakie fonty o stałej szerokości istnieją w dystrybucjach TeX-owych i niektóre również skomentował. M.in. okazało się, że fonty Latin Modern Typewriter mają również wersję condensed, co wspaniale nadaje się do składu szerokich listingów, gdzie ważne jest, żeby tekst nie był przenoszony do następnej linijki (np. przy jednolinijkowych komentarzach). Z tego, co rozumiem należałoby wersję wąską włączyć przez \lcseries ale jeszcze tego nie wypróbowałam, Druga ciekawa sprawa dotycząca fontów Latin Modern Typewriter: zawierają one również kursywę, co rónież jest nie bez znaczenia przy prezentacji listingów. Ponadto – jak może niektórym wiadomo – Latin Modern doczekały się również wersji True Type (ttf), dzięki czemu można je zainstalować normalnie w systemie i używać do swoich nietechowych celów.
Inne pisma o stałej szerokości to m.in. Bera Mono (\usepackage{beramono}) oraz Luxi Mono (\usepackage[scaled]{luximono}), przy czym opcja scale może otrzymać jeszcze konkretną wartość liczbową (domyślnie .87).
Poza tym rozmawiałam jeszcze z Rolfem Niepraschkiem, który pomógł mi ostatnio wirtualnie rozwiązać pewien problem z pakietem kvoptions (w skrócie pakiet ten pozwala na przekazywanie opcji do klasy lub pakietu w postaci key=value, potrzebowałam możliwość sprawdzenia, czy wartość value jest równa czemuś i wykonywania wtedy odpowiedniej akcji). Rolf jeszcze raz obejrzał sobie moją klasę dokumentu, powiedział, żebym mu podesłała ją to mi wskaże jeszcze kilka punktów, które mogę poprawić, i dał mi kilka wskazówek co do formy pisania własnej klasy.
Za długo tam nie siedziałam, bo – jak mówię – byłam raczej zmęczona, ale cieszę się, że poszłam, bo przetarłam szlaki. Tylko męczy mnie jedna sprawa – zarówno w Polsce, jak i tutaj w środowisku techowców są właściwie głównie i w przeważającej większości [starsi] mężczyźni. Kobiety – jeśli są – to jest ich niewiele i najczęściej też są to te, które zaczynały wtedy kiedy inni, czyli w latach osiemdziesiątych. Dlatego czuję się czasem dziwnie na tych spotkaniach, myślę, że bardzo się wyróżniam. Ale co na to poradzę, że uwielbiam (La)TeX-a, interesuję się nim, chcę go poznawać, zgłębiać i używać? I w dodatku – większość z tych ludzi jest naprawdę bardzo miłych, niektórych znam po kilka lat, a niektórzy znają mnie od urodzenia (mój Tata i jego znajomy Boguś „Jacko” Jackowski ;) ) lub krótko po, i wielu z nich baardzo podziwiam i szanuję za to, co robią, i dużo się od nich uczę. No i w końcu – dzielimy tą wspólną pasję spotykając się na różnorakich kółkach różańcowych i sprawia nam to dużo radości, a dla wielu jest całym życiem. I może wtedy podziały już nie są takie ważne.
[1] Nie wiedziałam jak przetłumaczyć słowo „Stammtisch” na polski, wtedy przyszło mi do głowy właśnie owo „kółko różańcowe”, które ma coś wspólnego z użytkownikami TeX-a. Zarówno oni, jak i przedstawiciele innych grup społecznych bardzo zaangażowanych w jakiś temat, np typografowie, nieraz z taką pasją odnoszą się do przedmiotu sprawy, że zapominają o bożym świecie, a będąc w swoim [zamkniętym] gronie czują się jak ryby w wodzie i uważają, że nikt z zewnątrz ich nie zrozumie. Potrafią godzinami dyskutować o jakiś bzdurach, które takimi właśnie są dla osób „z zewnątrz”, a dla nich – całym życiem.
Dzisiaj znowu miałam „nockę”. Pracowałam nad wspomnianą bazą danych i interfacem do niej – w PHP. Była to już powoli b. pilna praca, a mnie denerwowało, że nie widać końca, więc się zawzięłam i przetrwałam kryzys i o 6 rano, kiedy to wysłałam gotową listę adresową do zarządu i dyrygenta do zatwierdzenia, poszłam spać.
Ale o czym ja właściwie chciałam napisać: byłam tak zmęczona intensywną pracą w PHP, że chcąc nastawić budzik zaczęłam się zastanawiać, do której zmiennej podstawić godzinę pobudki, zasnęłam zanim nastawiłam budzik.
Mój Joggerek dorobił się własnej domeny. Jak poinformował mnie komunikat po dodaniu adresu w panelu sterowania, od godziny 4 (domyślam się, że rano), będzie on dostępny pod adresem jogger.typoagrafka.eu. Tymczasem w/w adres wskazuje na wiki. Mam nadzieję, że się to o 4 zmieni zgodnie z zapowiedzią.
Przygotowuję chyba pierwszy raz w życiu (no dobra, drugi, ale pierwszy niezrealizowany) projekt obejmujący relacyjną bazę danych (w MySQL) i interface webowy, oparty na PHP. Nie mam prawie żadnego doświadczenia w tym temacie i dlatego nie mam pomysłu jak podejść do pewnego problemu. Może ktoś z joggerowiczów będzie miał rozwiązanie?
Do każdej osoby w bazie danych jest przypisana lista projektów, w jakich brała udział (relacja wiele do wielu, czyli poprzez „międzytabelę”). Jeśli dodaję nową osobę lub edytuję dane jakiejś osoby, chcę mieć możliwość zaznaczenia, w których projektach brała udział. Wyobrażam to sobie tak, że na górze jest formularz z różnymi danymi osobowymi (imię, nazwisko itp.) a pod spodem tabela z listą projektów i przy każdym projekcie jest kwadracik do zaptaszenia. Jeśli przy danym projekcie jest ptaszek znaczy to, że dana osoba brała w nim udział.
I tu pojawia się problem techniczny: jak wczytać dane z tej tabeli?? No bo tak, jeśli zrobię:
<input type="checkbox" name="projekt" value="<?php echo $projekt_id; ?>" />
To otrzymam przekazanych kilka zmiennych o nazwie projekt z różnymi (liczbowymi) wartościami. Poprzez $_GET['projekt']; mogę wczytać tylko jedną zmienną.
Myślałam jeszcze nad czymś jak:
<input type="checkbox" name="projekt_<?php echo $projekt_id; ?>" value="true" />
wtedy miałabym zmienne o różnych nazwach. Ale skąd miałabym wiedzieć, które wczytać i do jakiej nazwy się odwołać? Z bazy danych? Sprawdzać, które są, a które nie? Ale jak to odnieść do nazwy zmiennej?
Pytanie: jak zmodyfikować formularz lub jak wczytywać zmienne, żeby otrzymać informację o wszystkich projektach, w których dana osoba brała udział?
Steve Jobs zaprezentował kolejne nowe funkcje Leoparda podczas Keynote WWDC 2007. Równocześnie strona Apple dostała zupełnie nowy layout. Nowe funkcje można oczywiście podziwiać już w pełnej krasie w specjalnie przygotowanych filmikach z demo.
Z ciekawostek: wydana została publiczna wersja beta Safari 3, która działa również pod Windows XP oraz Vista!
Jak tu odrabiać lekcje, gdy się dzieją takie rzeczy?
Dodałam w sidebarze moje delicje (aktualnie 15 ostatnich wpisów) i chmurę tagową do nich. W tej chwili w zbiorze zakładek delicjowych jest większość zaimportowanych zakładek z mojej przeglądarki. Jednak nie wszystkie zdążyłam jeszcze uporządkować i otagować, bo jest ich w tej chwili ponad 500 (!), część z nich trzeba wyrzucić na pewno, także te nieuporządkowane są w tej chwili jeszcze ukryte. Ale jest też już sporo nowych, które dodawałam w ostatnim czasie.
Jak o tym pamiętam, staram się do każdego linku określać język strony (polish, english, german).
Jeszcze nie wiem, czy będę używać delicji, ale na razie chyba tak, choć interface pozostawia wiele do życzenie i IMHO nie jest to szczyt usability. Bardzo podoba mi się inny system social bookmarking ma.gnolia, przynajmniej „wzrokowo” jest b. ładny i ma chyba więcej możliwości. Minus – niewiele osób go używa.
www.flickr.com
|