joanna.ludmila@googlemail.com :
Nad Berlinem w ostatnich dwóch tygodniach prawie codziennie w nocy przechodzą burze. Ale to, co działo się dzisiaj przekroczyło wszelkie granice. Burza – która jednak zazwyczaj przechodzi po pół godzinie, może godzinie – tym razem trwała, nie przesadzając, całą noc, zaczęła się około 1, uspokoiła się po 5. Do 5 nie zmrużyłam oka, bo błyskało średnio raz na minutę, czasem częściej, najgorsze były jednak grzmoty – te nasilniejsze, najgłośniejsze pochodziły, jak sądzę, z najbliższej okolicy. błysk-huk-błysk-huk. I tak do rana.
Około czwartej już zupełnie zwątpiłam w to, że uda mi się zasnąć i poszłam do kuchni coś zjeść. Zaczęło się robić jasno i zaczęły pośpiewywać ptaki, co też nie bardzo pomogło mi w późniejszym zasypianiu.
Zastanawiam się czy teraz już zawsze tak będzie... Czy coraz częściej będą burze, huragany itp., o których tak ostatnio głośno i które powodują coraz większe szkody. Wiem, że mój problem z zaśnięciem w burzy jest tylko kroplą w morzu, ale jak się zasanowić, ile osób nie może zasnąć z tego powodu i jak maleje efektywność pracy i bezpieczeństwo na drogach po nieprzespanej nocy to zaczyna być to problem.
Dlatego tak ważne jest, żeby uświadomić sobie, że każdy z nas jest częścią świata i ma wpływ na to co się dzieje przez wybór swoich zachowań. I dlatego jest ważne, żeby ludzie pamiętali o ekologii, o oszczędzaniu energii, o nieużywaniu szkodliwych substancji, na ile tylko się da. Jeszcze wiele można naprawić i zatrzymać tą machinę. Nie wiem, jak Was, ale mnie przeraża myśl o tym, w jakich warunkach przyjdzie żyć moim dzieciom i ich dzieciom i ich dzieciom... jeśli nie zatrzyma się efektu cieplarnianego i jego skutków.
Wszystko fajnie, ale czynisz nieudowodnione założenie, że to wszystko skutek efektu cieplarnianego. Owszem, zmiany klimatu są faktem, ale ich przyczyna wcale nie jest taka oczywista, a fakt, że ONZ w głosowaniu (sic!)* ogłosiło, że to człowiek, nic w tej sprawie nie zmienia.
[*] Wydawać by się mogło, że prawda naukowa nie podlega głosowaniu…
Masz rację, czynię nieudowodnione założenie na ten temat. Ale coraz więcej źródeł mówi o tym, że tak właśnie jest i że zmiany klimatyczne są skutkiem efektu cieplarnianego. Na pewno skutkiem efektu jest np. topnienie lodowców i już samo to powinno pobudzić do myślenia.
A co do oszczędzania źródeł energii i tym podobnym sprawom to chyba jest oczywiste, że warto to robić – właśnie dla tych, którzy przyjdą po nas – nie sądzisz?
Ja mam osobiste zdanie – już jest za późno. A świat neistety w 99% składa się z kompletnych debili, którzy mają to w dupie. Efekt jest oczywisty. Co z tego, że Ty będziesz pamiętać o ekologii, skoro te baranki z 99% ludzkości – nie?
Za późno. Jesteśmy skazani na zagładę. To oczywiste.
Joanna: To co dla Ciebie jest oczywiste, wcale nie musi być prawdą. Wszystkie te rzeczy są skutkiem globalnego ocieplenia, którego przyczyn nie znamy. Wielu twierdzi, że działalność człowieka nie jest w stanie tak wpłynąć na klimat. Prócz tego, skoro działamy wyniszczająco już ponad 100 lat, dlaczego dopiero teraz klimat zaczyna się znacząco ocieplać?
Coraz więcej zwolenników jest o tyle nieprzekonujące, że w grę wchodzą duże pieniądze i każdy promuje własny pomysł, na którym da się najwięcej zarobić.
Oczywiście, poszukiwania innych źródeł energii niż ropa są cenne, ale tak samo cenne, jak każdy inny rodzaj badań naukowych. Gorzej, jeśli skutkiem tych poszukiwań forsuje się projekty, które są absurdalne z niepolitycznego punktu widzenia. (np. samochody na wodór albo energooszczędne żarówki)
Dlaczego energooszczędne żarówki są absurdalne?
A ja się zastanawiam, czy człowiek z ekologią miejscami nie przesadził... jak sobie tak czytałem o zmianach klimatycznych w przeszłości, to temperatury wzrastały w skutek zwiększenia stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, gdy ta była przejrzysta. Za to temperatury spadały, gdy atmosfera była zanieczyszczona pyłami, czy tlenkami siarki — czy to z wybuchów wulkanów, czy to wielkich pożarów (które mogły być efektem wcześniejszego ocieplenia klimatu), czy uderzenia meteorytu… A w dzisiejszych czasach spala się coraz więcej paliw, produkując dwutlenek węgla, ale coraz mniej pyłów i tlenków siarki — te są przez nas skutecznie filtrowane. Może jednak te zanieczyszczenia należało zostawić, żeby zachować równowagę pomiędzy nimi i dwutlenkiem węgla?
Oczywiście to tylko taka dziwna teoria, wymyślona przez kogoś kto się na tym nie zna. ;-)
A co do zagłady… już i tak jest nas na Ziemi za dużo, więc w pewnym momencie musi się zdarzyć coś co to przeludnienie zatrzyma. Gatunek raczej całkiem nie wyginie — ot naturalna kontrola populacji. ;-)
Joanna: Chociażby dlatego, że nie dają naturalnego, białego światła. To jak używanie słodzików zamiast cukru, bo „cukier niezdrowy” — wszelkie sztuczne zamienniki często są jeszcze bardziej niezdrowe. Trzeba brać pod uwagę wszelkie za i przeciw — czasem energooszczędne żarówki będą lepsze, ale swoich wad też mają sporo.
Bo zysk jest nieproporcjonalny do kosztów: http://www.techmind.org/energy/dontbanthebulb.html
Widmo promieniowania żarówek energooszczędnych nijak nie przypomina zwykłych, już nie wspominając o widmie światła słonecznego. Jeśli zaczyna przypominać (bo jest tak wzbogacona), to przestaje być bardzo energooszczędna.
Lepiej wytępić ściąganie wareza, bo komputer + przyległości biorą wtedy tyle, co kilka przynajmniej 3 stuwatowe żarówki.
Dlaczego jest parcie dla zakazania zwykłych żarówek? Bo energooszczędne są bardziej kosztowne i trudniejsze w produkcji, a i konkurencja mniejsza, co oznacza, że można nałożyć większe marże. Czysty zysk, ale dla Philipsa, a nie dla nas i środowiska. :)
Ciekawe, nie wiedziałam o tym.
Dlatego staram się ostrożnie podchodzić do różnych takich ,,naukowych’‘ dowodów, bo bardzo często niewiele ona mają wspólnego z nauką.
Co do widma żarówki energooszczędnej, to jest ono na prawdę zadziwiające/przerażające. Jedynie 3 wąskie prążki, a nasze oko widzi biel…
„Paradoksalnie „globalne topnienie” nie jest zaledwie efektem ocieplenia, ale także potężnym czynnikiem, który przyspiesza podnoszenie się temperatury. Śnieg i lód odbijają do 80 proc. energii słonecznej, a woda ją pochłania.”
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4205022.html
Ciekawe, prawda?
Ano. :)
Joanna: poza tym w topniejących właśnie lodowcach zamrożone są potężne ilości dwutlenku węgla — jak ten dwutlenek węgla się uwolni, to prawdopodobnie znacznie przyspieszy efekt cieplarniany.
Taa… Jak się zdaje, efekt cieplarniany jest być może tylko efektem politycznym. Ale pozostaje faktem, że człowiek powinien czuć jakąś odpowiedzialność za świat wokół nas…
„<<Czyńcie sobie Ziemię poddaną>> – nie znaczy <<niszczcie ją>>!
Od niszczenia świata blisko jest do zabijania!”
(Izaiash, http://www.lifesong.pl/izaiash/)