Już prawie dwa lata minęło odkąd kupiłam mojego PowerBooka i przesiadłam się na Mac OS X-a. Przez cały ten czas wypróbowałam co najmniej kilka, jak nie kilkanaście różnych edytorów, głównie w celu LaTeXowania. Żaden nie spełnił moich oczekiwań. Może jestem wybredna, albo za długo pracowałam z innymi edytorami, żeby łatwo się przesiąść.

No i wygląda na to, że znalazłam edytor dla siebie. Nazywa się TextMate. Obsługuje w tej chwili bardzo wiele różnych języków programowania i samych programów (np. nieoceniona współpraca z Subversion!), a każdy może dowolnie rozszerzyć jego funkcjonalność pisząc krótkie programy w dowolnym języku skryptowym (shell-script, Perl, Python...).

Ponieważ godzina jest późna, a ja od początku tygodnia (=semestru) wstaję codziennie o 7 rano (ostatnie 3 miesiące to raczej była 9-10), nie mam siły teraz opisywać wielu możliwości i szczegółach, w których tkwi diabeł (!). Ogólnie pochwalić mogę tylko niemal dowolną dopasowywalność do własnych potrzeb i przyzwyczajeń i baardzo wiele możliwości pomocy przy pisaniu kodu (code folding, uzupełnianie kodu, TODOs, sprawdzanie pisowni z ominięciem poleceń itp. itd.). To, co dla mnie jest osobiście ważne, to ogromne wsparcie dla LaTeX-a (w tym synchronizacja z PDF-em oraz wyświetlanie błędów w dodatkowym oknie, kolorowanie składni pliku log i jego automatyczne odświeżanie). Wiele można dowiedzieć się ze screencastów, które dostępne są na stronie TextMate (link patrz wyżej).

Ja od kilku miesięcy używałam wersji Trial, odinstalowując ją i instalując od nowa, ponieważ nie było łatwo od razu zdecydować się na wydanie prawie 50€ (39€+podatek, o którym dowiedziałam się dopiero przy potwierdzaniu transakcji), żeby kupić licencję. Ale po tych kilku miesiącach niezbyt intensywnego użytkowania (bo akurat nie było okazji, a ja też nie miałam czasu, żeby się wgłębiać w możliwości tego edytora) podjęłam ostateczną decyzję i dziś właśnie dostałam już moją licencję.

TextMate określiłabym trochę jako takiego bardzo ładnego i bardziej przyjaznego w użyciu Emacsa, Można w nim prawie wszystko, a na pewno wszystko można zaprogramować (choć nie wiem, czy zrobienie jajecznicy nie wymagało by patelni na USB), do wszystkiego są lub mogą zostać przypisane skróty... no po prostu bosko.

Uprzedzając pytania: TextMate jest i będzie dostępny wyłącznie na Maca. Autor pisze na blogu, że nie zamierza portować edytora na Windowsa, choć mógłby zarobić na tym wielką kasę, bo dla niego znacznie ważniejszy jest fun przy pracy, a Windows is not fun. Przy czym Autor TextMate zamierza wprowadzić akcję (którą już rozpoczął, ale zawiesił z przyczyn technicznych): przesiądź się na Maca, a TextMate dostaniesz gratis.

Jeśli zaintrygował lub zainteresował Was TextMate, warto obejrzeć stronę jemu poświęconą, jest tam Manual, Wiki oraz kilka Screencastów (pliki mov, czyli QuickTime), które robią naprawdę ogromne wrażenie.

Mały prywatny wpis (rzadko się ostatnio zdarza). Miałam dziś znowu prezentację, tym razem pokazywałam mój projekt na temat „Web 2.0 – moc community”. Folie (mind mapy w LaTeX-u! wraz ze źródłami), można ściągnąć z mojej strony już. Oczywiście są po niemiecku, ale nie ma dużo słów, jest sporo obrazków.

Zaraz idę na stację metra odebrać Kasię. Z Kasią nie widziałam się 10 lat, a znamy się od zawsze. Straciłyśmy na jakiś czas kontakt, ale Kasia znalazła mnie w Internecie, o czym kiedyś pisałam. Przy okazji jej wizyty w Europie wpadła właśnie do Berlina na chwilę, żeby się ze mną spotkać i niestety już w sobotę musi wracać.

Pozwalam sobie mimo wszystko pozostawić ten wpis na zerowym poziomie, bo może ktoś będzie zainteresowany źródłami prezentacji w LaTeX-u

PDFView – koniec

1 komentarz

Właśnie odkryłam, że mój ulubiony program do przeglądania PDF-ów na Macu od stycznia nie jest już rozwijany. Na początku jak go zainstalowałam, aktualizacje pojawiały się niemal codziennie, potem trochę rzadziej. Nie zwróciłam na to jakoś specjalnej uwagi. Dopiero teraz chciałam zajrzeć na chwilę do pomocy programu, żeby się dowiedzieć, jaka jest różnica między trybem Full screen a Presentation i okazało się, że pomocy brak, a jest tylko strona internetowa. No i na tej stronie właśnie dojrzałam informację:

PDFView is no longer in development. Thanks to all the people who supported it, but I have no time any more. You may wanna try Skim as a replacement/improvement.

Ponieważ wspomniany Skim podobno dobrze się rozumie z LaTeX-em (czytaj: funkcja PDFSync), włączyłam ściąganie i zaraz go będę instalować. Zobaczymy, co to warte.

A PDFView szkoda, bo był naprawdę na dobrej drodze, żeby stać się mocną alternatywą dla applowego Preview. Niestety za wcześnie autor zawiesił rozwój programu, żeby można było mówić o 100% niezawodnym i wygodnym narzędziu.

Wróciłam właśnie z tzw. TeX-Stammtisch czyli comiesięcznego spotkania TeXowców berlińskich. Takie sztamtisze są organizowane w wielu miastach Niemiec, najczęściej co miesiąc. Użytkownicy pokazują różne prezentacje, osiągnięcia, rozmawiają o problemach, rozwiązują je. Niektórzy się spotykają w knajpach przy piwku, niektórzy – jak my dzisiaj – w sali uczelnianej, co ma tą zaletę, że jest dostęp do rzutnika cyfrowego i nie trzeba się nachylać nad jednym komputerkiem w 10 osób, żeby cokolwiek zobaczyć.

Na berlińskie „kółko różańcowe”[1] wybierałam się odkąd wiem, że istnieje, czyli od mniej więcej dwóch lat... Kilka razy już nawet zapowiadałam moje przybycie i nigdy nic z tego nie wynikało. Za każdym razem coś powodowało, że nie mogę przyjechać. Tym razem nieopatrznie też zapowiedziałam (wczoraj). I gdyby nie to to chyba znowu bym została w domu, bo zmęczona jestem dosyć po nocy, którą nadrabiałam rano.

Ale zagryzłam zęby i pojechałam, i nie żałuję. Wprawdzie – tak jak mi się wydawało – berlińskie towarzystwo techowe to raczej ponuraki (a ja tak lubię się śmiać!), ale za to są wśród nich eksperci w różnych tematach, m.in. twórca pakietu pstricks – Herbert Voß. Z tego, co się zorientowałam, to on jest właśnie głównym organizatorem spotkań w Berlinie.

Herbert pokazał krótko na początku, jakie fonty o stałej szerokości istnieją w dystrybucjach TeX-owych i niektóre również skomentował. M.in. okazało się, że fonty Latin Modern Typewriter mają również wersję condensed, co wspaniale nadaje się do składu szerokich listingów, gdzie ważne jest, żeby tekst nie był przenoszony do następnej linijki (np. przy jednolinijkowych komentarzach). Z tego, co rozumiem należałoby wersję wąską włączyć przez \lcseries ale jeszcze tego nie wypróbowałam, Druga ciekawa sprawa dotycząca fontów Latin Modern Typewriter: zawierają one również kursywę, co rónież jest nie bez znaczenia przy prezentacji listingów. Ponadto – jak może niektórym wiadomo – Latin Modern doczekały się również wersji True Type (ttf), dzięki czemu można je zainstalować normalnie w systemie i używać do swoich nietechowych celów.

Inne pisma o stałej szerokości to m.in. Bera Mono (\usepackage{beramono}) oraz Luxi Mono (\usepackage[scaled]{luximono}), przy czym opcja scale może otrzymać jeszcze konkretną wartość liczbową (domyślnie .87).

Poza tym rozmawiałam jeszcze z Rolfem Niepraschkiem, który pomógł mi ostatnio wirtualnie rozwiązać pewien problem z pakietem kvoptions (w skrócie pakiet ten pozwala na przekazywanie opcji do klasy lub pakietu w postaci key=value, potrzebowałam możliwość sprawdzenia, czy wartość value jest równa czemuś i wykonywania wtedy odpowiedniej akcji). Rolf jeszcze raz obejrzał sobie moją klasę dokumentu, powiedział, żebym mu podesłała ją to mi wskaże jeszcze kilka punktów, które mogę poprawić, i dał mi kilka wskazówek co do formy pisania własnej klasy.

Za długo tam nie siedziałam, bo – jak mówię – byłam raczej zmęczona, ale cieszę się, że poszłam, bo przetarłam szlaki. Tylko męczy mnie jedna sprawa – zarówno w Polsce, jak i tutaj w środowisku techowców są właściwie głównie i w przeważającej większości [starsi] mężczyźni. Kobiety – jeśli są – to jest ich niewiele i najczęściej też są to te, które zaczynały wtedy kiedy inni, czyli w latach osiemdziesiątych. Dlatego czuję się czasem dziwnie na tych spotkaniach, myślę, że bardzo się wyróżniam. Ale co na to poradzę, że uwielbiam (La)TeX-a, interesuję się nim, chcę go poznawać, zgłębiać i używać? I w dodatku – większość z tych ludzi jest naprawdę bardzo miłych, niektórych znam po kilka lat, a niektórzy znają mnie od urodzenia (mój Tata i jego znajomy Boguś „Jacko” Jackowski ;) ) lub krótko po, i wielu z nich baardzo podziwiam i szanuję za to, co robią, i dużo się od nich uczę. No i w końcu – dzielimy tą wspólną pasję spotykając się na różnorakich kółkach różańcowych i sprawia nam to dużo radości, a dla wielu jest całym życiem. I może wtedy podziały już nie są takie ważne.


[1] Nie wiedziałam jak przetłumaczyć słowo „Stammtisch” na polski, wtedy przyszło mi do głowy właśnie owo „kółko różańcowe”, które ma coś wspólnego z użytkownikami TeX-a. Zarówno oni, jak i przedstawiciele innych grup społecznych bardzo zaangażowanych w jakiś temat, np typografowie, nieraz z taką pasją odnoszą się do przedmiotu sprawy, że zapominają o bożym świecie, a będąc w swoim [zamkniętym] gronie czują się jak ryby w wodzie i uważają, że nikt z zewnątrz ich nie zrozumie. Potrafią godzinami dyskutować o jakiś bzdurach, które takimi właśnie są dla osób „z zewnątrz”, a dla nich – całym życiem.

LinuxTag, dzień pierwszy

3 komentarze

Spędziłam kilka godzin na konferencji linuksowej. Jest przygotowana z dużym rozmachem. Kilkadziesiąt stoisk różnych firm i organizacji. Wszystkie możliwe dystrybucje Linuksa, różne projekty OpenSource, oczywiście sklepik z gadżetami (ale nie mają stringów z Tuksem! Może Ika). Ponadto wykłady równolegle w ok. 6 salach. Tyle w ramach biletu wstępu. Ponadto możliwość wzięcia udziału w warsztatach na różne tematy i zdania egzaminu na różne certyfikaty.

Ja nie byłam dziś na żadnym referacie, bo niewiele mnie dotyczyło. Nie używam Linuksa odkąd mam Maka. To co mnie interesuje na konferencji to raczej projekty Open Source. Ale też oczywiście TeX... Swoje stoisko miało oczywiście Dante, gdzie spotkałam kilkoro znajomych i spędziłam u nich w sumie chyba ze dwie godziny. Dwa razy nawet „włączając się” w prowadzenie stoiska, opowiadając o TeX-u na Macu i pokazując prezentację z Bachotka, przygotowaną przez 12-letniego chłopaka o tym, jak on używa TeX-a i jak na to reagują koledzy w szkole („Czy TeX to jakiś narkotyk?”).

Obeszłam oczywiście wszystkie stoiska, na razie raczej nieśmiało je oglądając. Właśnie to mi przeszkadza trochę, bo nawet nie wiem, o co miałabym zapytać, a pewne rzeczy może mogą mi umknąć przez to ciekawe. Ale dostałam m.in. Fedorę na PowerPC, zebrałam kilka długopisów i jeden breloczek ;)

Na stoisku Ubuntu (gdzie zresztą nikt nie mówił po niemiecku a tylko po angielsku) dowiedziałam, się, że zaprzestali wspierania Ubuntu na PowerPC. Tzn. istnieje jedna taka wersja, ale nie jest już aktualizowana. Tak zdecydowała społeczność podobno.

Z ciekawych rzeczy: na stanowisku Fedory zaprezentowano mi słynnego laptopa za 100$, na którym właśnie działała Fedora, i nawet była linia komend! Ciekawy projekt, w sumie dużo słyszałam o nim wcześniej, fajnie było go dotknąć. W ogóle nie spodziewałam się, że jest taki mały (mniejszy niż mój laptop). Ma czarno-biały wyświetlacz. Klawiatura jest mniejsza od standardowej, bardzo miła w dotyku, taka miękka (gumowa!). Laptop jest raczej odporny na drobne wypadki, typu kawa na klawiaturze.

Na stoisku Dante zarezerwowałam sobie książkę o klasach z pakietu KOMA-Script, która dla członków Dante kosztuje tylko 10€ tam.

Widziałam jeszcze, że dostępne są na DVD tutoriale do JavaScript i Ajaxa z filmami od podstaw.

Dla szukających pracy (ja akurat teraz nie szukam, przynajmniej nie na pełen etat) był cały kącik, gdzie prezentowały się różne firmy, a na ścianach były wywieszone ogłoszenia.

Torba konferencyjna też była, a jakże! Papierowa... :)

Jutro rezygnuję z jogi i wykładów i jadę tam znowu, bo się zapowiadają ciekawe wykłady, m.in. o CMSie, GNOME 3, powiadomieniach na IM o nowych mailach, mediawiki itp., OpenDocument w urzędach i inne.

EuroBachoTeX 2007 i Slideshare

Dodaj komentarz

Odkryłam właśnie na blogu Krzysztofa Urbanowicza nową łebdwazerową usługę – można na stronie slideshare.net opublikować i udostępnić swoje prezentacje, które są konwertowane do flasha i pokazywane w ładnej przeglądarce, którą to można oczywiście również dodać do swojego bloga.

Postanowiłam narzędzie wypróbować, szczególnie, że w zeszłym tygodniu (och, to już prawie dwa tygodnie temu!) miałam krótki referat na techowej konferencji w Bachotku – po angielsku! Dodam jeszcze, że prezentacja jest w trzech językach, żeby ułatwić zrozumienie tym, którzy angielskiego nie znają (Niemcy na konferencji raczej znali angielski wszyscy, ale ponieważ bardzo ich lubię to postanowiłam dodać też tłumaczenie w ich języku)

Prezentacja dotyczy rozpoczętego przez mnie w zeszłym roku w Bachotku projektu „Kliniki TeX-owej”.

Mam pewien pomysł na usprawnienie pracy z LaTeX-em na moim Maku, niestety nie do końca potrafię go zrealizować! Może ktoś z Was będzie miał jakieś rozwiązanie. Jak znajdę więcej czasu to może i sama coś znajdę, ale teraz właściwie powinnam pisać pracę domową ;)

Wygląda to tak, że można w TeXShopie ustawić używanie zewnętrznego edytora. Czyli kompilację wykonuje się w TeXShopie, wyświetlanie pdf-a również, a sama edycja w jakimś innym programie, np. Smultronie (mój obecnie ulubiony edytor, niestety najnowsza wersja 3.0 nie nadaje się do użytku z powodu ogromnej ilości bugów[*]). Edytor dostarczany z TeXShopem jest raczej marny.
Niestety wymaga to dużej ilości kliknięć, żeby zachować plik w Smultronie, przełączyć okno do TeXShopa i uruchomić kompilowanie.
Z tego, co mi wiadomo, TeXShop zawiera jakieś przygotowane AppleSkrypty, ale nie wiem, jak się do nich dobrać.
Myślałam też, żeby wykorzystać tzw. Folder Actions, niestety nie ma dla nich opcji wykonania skryptu, gdy np. pewien określony plik zmieni się (np. będzie miał nową datę), a tylko przy dodawaniu, usuwaniu plików.

Idealnym rozwiązaniem byłoby: <jabłko> + S w Moim Ulubionym Edytorze wywoływałoby odpowiedni skrypt, np. latex/bibtex/latex/latex, po czym okienko podglądu by się odświeżało, na tej stronie, która była ostatnio otwarta. W przypadku błędu otwierałaby się również konsola z outputem

Jestem pewna, że to rozwiązanie jest możliwe i jestem pewna, że jest nawet więcej dróg, żeby je osiągnąć (np. kompilować można z TeXShopa albo wywołując polecenie shellowe

Następnym punktem do rozważenia jest, jak to zrobić, żeby działał pdfsync. Nigdy nie używałam tego narzędzia wcześniej, ale skoro istnieje, czemu by nie! Czasem może być przydatne. Służy do przełączanie między źródłem a podglądem, przy czym przeskakuje się zawsze do miejsca, które wskaże kursor. Podobno jest jakiś problem tutaj z TeXShopem/zewnętrznym edytorem.

Oczywiście musiałaby istnieć możliwość dopasowania, czy ma to być [pdf|xe|]latex.

[*] np. numery linii pojawiły mi się od końca do początku i... w lustrzanym odbiciu!


Update [13:00]

Obecny stan wiedzy:
z TextWranglerem się da tak:

tell application "TextWrangler"
        set fileName to (file of text window 1) as text
end tell
set unixname to POSIX path of fileName
set oldDelimiters to AppleScript's text item delimiters
set AppleScript's text item delimiters to "/"
-- pull the path out as a string and strip off the filename
set pathText to unixname
set pathList to (text items of pathText)
set docName to last item of pathList
set AppleScript's text item delimiters to oldDelimiters
tell application "TextWrangler"
        save text document docName
end tell
tell application "TeXShop"
        activate
        open fileName
end tell
tell document docName of application "TeXShop"
        activate
        typesetinteractive
end tell

Skrypt powoduje, że w TeXShopie otwiera się aktualnie edytowany w TextWranglerze plik, kompiluje się i odświeża/otwiera podgląd. Tylko niech mi ktoś jeszcze powie, jak ten skrypt wywołać przy zapisywaniu pliku to już będę szczęśliwa. Niech będzie i TextWrangler, choć może zadziała i z Smultronem. Aha, skrypt oryginalnie odnosił się do BBEdita, którego nie posiadam, ale to są dwie wersje tego samego edytora, jeśli się nie mylę (jedna platna druga nie), więc nie ma problemu.

Update [13:19]

Znalazłam ciekawą funkcję w TextWranglerze: dowiązanie skryptu do dowolnego elementu Menu. Działa to tak, że skrypt musi być nazwany jak element menu, np. File•Save (• rozdziela poziomy) i zapisany w katalogu ~/Library/Application Support/TextWrangler/Menu Scripts. Można wykonać skrypt przed i/lub po wykonaniu funkcji z Menu.

Mój skrypt wygląda następująco:

on menuselect(menuName, itemName)
        return false
end menuselect

on postmenuselect(menuName, itemName)
        tell application "TextWrangler"
                set fileName to (file of text window 1) as text
        end tell
        set unixname to POSIX path of fileName
        set oldDelimiters to AppleScript's text item delimiters
        set AppleScript's text item delimiters to "/"
        -- pull the path out as a string and strip off the filename
        set pathText to unixname
        set pathList to (text items of pathText)
        set docName to last item of pathList
        set AppleScript's text item delimiters to oldDelimiters
        tell application "TextWrangler"
                save text document docName
        end tell
        tell application "TeXShop"
                activate
                open fileName
        end tell
        tell document docName of application "TeXShop"
                activate
                typesetinteractive
        end tell
end postmenuselect

i działa dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam: po zapisaniu pliku włącza się odpowiedni engine techowy i otwiera się/odświeża się podgląd w TeXShopie. Proste i genialne!

Wygląda na to, że na razie rezygnuję z pięknego i prostegu Smultrona. Chyba, że ktoś mi powie, jak zrobić w nim to samo.

Dwa programy obok siebie.

Dzięki mojemu Tacie[1] mam swoją [sub]domenkę i miejsce na serwerze. Pod adresem http://joanna-ludmila.typograf.pl typoagrafka.eu można w tej chwili znaleźć świeżo przetłumaczoną wersję mojej dotychczasowej oficjalnej strony na serwerze uczelnianym, ciut odmienionej (zdjęcie!). Wersja niemiecka również jest dostępna.

Z biegiem czasu zamierzam rozbudować mocniej tą stronkę, na razie musi wystarczyć to, co jest. Większość plików do ściągnięcia jest po niemiecku, ale kompilować się powinny bez problemu, jeśli ktoś tylko chce przetestować LaTeX-a.

Wrzucam ten wpis we wszystkie kategorie, których aktualnie dotyczy moja strona, żeby łatwiej mogli do niej dotrzeć potencjalni zainteresowani. – Już teraz można z niej ściągnąć różne moje prezentacje zrobione w LaTeX-u wraz ze źródłami.

[1] Domenka typoagrafka to prezent urodzinowy!

I już po wszystkim

3 komentarze

Mama pyta jak poszło.

Mówić mogłam, ale śpiewać dzisiaj jeszcze po tym wszystkim przez 2,5 h na próbie już się nie dało. Dałam radę z gardłem, choć nie było lekko. Udało nam się zorganizować mikrofon bezprzewodowy i głośniki, więc na szczęście mogłam mówić cicho i byłam dobrze słyszana w całym pomieszczeniu, mimo głośnej klimy.

Ogólnie wszyscy uczestnicy warsztatu byli bardzo zadowoleni (co wiem, bo prosiliśmy o wypełnienie anonimowe ankiet w Internecie), jeden napisał nawet specjalnie maila, żeby podziękować. Negatywnych głosów praktycznie nie usłyszeliśmy! Myślę, że to dzięki temu, że po ostatnich warsztatach w październiku też zrobiliśmy ankietę i wzięliśmy sobie różne uwagi do serca.

Czułam się spełniona bardzo po tych dwóch intensywnych dniach i czuję, że zrobiłam coś dobrego. Ok. 18–19 osób dzięki nam zaczęło swoją przygodę z LaTeX-em! I w dodatku dotarło do nich, jak to działa. A my mieliśmy dla nich dużo czasu i bardzo często podchodziliśmy do nich i na każde pytanie odpowiadaliśmy indywidualnie. W sumie warsztaty trwały, odejmując przerwy, 10 godzin!

Jestem też troszkę dumna z siebie, bo – jakby na to nie patrzeć – warsztaty prowadziłam po niemiecku! Herman, mój kolega, z którym te warsztaty robiłam, też nie jest Niemcem, lecz Rosjaninem. I oboje daliśmy radę. Podobno praktycznie bez błędów językowych, co mi bardzo schlebia. Na foliach tym razem nie było absolutnie żadnych błędów właśnie językowych, bo się postaraliśmy o porządną korektę. Kolega sprawdzał ok. 160 folii przez prawie dwie godziny, ale było warto. Prezentacja oczywiście zrobiona w LaTeX-u, w klasie beamer

Cieszę się, bo jeszcze udało nam się czterem osobom zainstalować TeX-a w trakcie warsztatów, tak, że wszystko działało, łącznie z edytorem. Na dwóch pc (Win) i na dwóch maczkach. Przy okazji zaczęłam się zastanawiać, czy się nie przeprosić z TeX Shopem, którego odrzuciłam tak dawno temu.

Bezgłośnie

5 komentarzy

Po weekendowym wyjeździe z chórem mam taką chrypę, że praktycznie nie mogę wydać głosu z siebie. W poniedziałek i wtorek prowadzę warsztaty z LaTeX-a...

„blog latex” a Google

8 komentarzy

Z ciekawości wpisałam blog latex do Google, ograniczając wyniki do języka polskiego. I co? Z 41 tysięcy wyników pierwszy drugi* link prowadzi do mojego bloga! Hurra!

* Update: okazało się, że jak się nie ma moich cookies to jestem druga. No, ale druga na 41 tysięcy...

Beamer a multimedia

2 komentarze

Przygotowuję właśnie prezentację do mojego piątkowego wykładu o tworzeniu prezentacji latechowych z pomocą pakietu beamer i przy tej okazji już dużo się nauczyłam (cóż, nikt chyba nie oczekuje, że będę znała wszystkie 214 stron dokumentacji na wylot).

Przed chwilą nauczyłam się, jak dołączać do pdfa filmy! Udało się chyba za dziesiątym czy piętnastym razem. Otóż Acrobat potrafi wyświetlić tylko sobie znane formaty, przy czym mov – movowi nierówny itd. Ale w końcu wpadłam na to, żeby spróbować z plikiem avi i się udało! Ważne jest, żeby zdefiniować wymiary filmu, bo inaczej usłyszymy tylko dźwięk. A więc:
\usepackage{multimedia}
...
\movie[width=160px,height=120px,
poster,autostart,showcontrols]{}{bowling.avi}
Opcja poster powoduje wyświetlanie pierwszej klatki filmu, gdy ten nie jest odtwarzany. autostart — chyba jasne. showcontrols wyświetla pod filmem przyciski sterujące, które domyślnie są ukryte.

Do pdf-a można również dołączyć dźwięk (poleceniem \sound), jednak nie udało mi się znaleźć odpowiedniego formatu pliku. Nie udało mi się też w pomocy do Acrobata dowiedzieć, jakie pliki potrafi wyświetlać.

Zadanie dla *ksowców, ja nie potrafię

13 komentarzy

Może pomożecie? Chodzi o to: mam instalację TeX-a (TeX Live) w katalogu /usr/local/texlive. Do wszystkich plików binarnych tej dystrybucji są zrobione piękne symlinki w katalogu /usr/bin. A ja chcę teraz potestować inną dystrybucję (MacTeX + iInstaller), która niestety nie zmieniła mi automatycznie tych symlinków. Jest ich kilkadziesiąt. Potrafię je wylistować ze szczegółami (ls -lisa /usr/bin | grep lrwx | grep texlive), ale to wszystko. Chciałabym albo je usunąć albo zmienić seryjnie ich pliki docelowe (katalog /usr/local/teTeX/bin/powerpc-apple-darwin-current).

Jak? A przede wszystkim jak mądrze i w miarę możności automatycznie.

Przeglądarka PDF-ów z odświeżaniem

1 komentarz

Hurra, nareszcie znalazłam przeglądarkę do PDF-ów na Mac OS X-a, która automatycznie odświeża dokument zmieniony na dysku. W dodatku jest mała, prosta i darmowa (chyba na licencji GNU). I otwiera pliki na całą szerokość ekranu, tak, że wszystko dobrze widać (w przeciwieństwie do domyślnego programu Preview). Nazywa się PDFView.

Jak wiadomo, pliki PDF można zabezpieczać na różnych poziomach, np. przed edycją, drukiem itp. Odbezpieczyć można je w Acrobacie, gdy zna się hasło.

Nasz Profesor od baz danych ma zawsze dobrze przygotowane folie do wykładów, które potem publikuje w Internecie. Niestety, wrzuca dwie folie na stronę A4 + jakiś nagłówek do tego (typu „wykłady z baz danych, semestr zimowy 2006/2007”), co powoduje, że jeden wykład zajmuje 19 (!!!) stron A4. Wykłady mamy dwa razy w tygodniu. Folie są kolorowe. To sobie pomnóżcie jeszcze przez cenę tuszu do drukarki i wyjdzie. O!

Folie do pierwszego wykładu wycięłam w Acrobacie (tak, tak, Acrobat Prof.), tak, że były pojedynczo, potem można z nimi robić, co się żywnie podoba. Ale stwierdziłam, że zaryzykuję i napisałam do Profesora, czy by mógł może udostępnić te folie pojedynczo. Ale on tylko odpisał „sorry, ale nie będę spełniał pojedynczych życzeń każdego studenta”. Trudno.

Tylko, że o ile pierwszy wykład nie zawierał żadnej wiedzy, były to sprawy czysto organizacyjne, o tyle następne miały już znaczenie i — chyba w związku z tym — zostały przez Profesora zabezpieczone przed edycją. Nie cierpię, jak oni to robią. Przecież jesteśmy studentami informatyki. Ci, którzy lubią czytać prosto z monitora (ja do nich nie należę), robią sobie notatki bezpośrednio na foliach PDF. Ale z zabezpieczeniami nie można.

Z pomocą przychodzi LaTeX. Nie wiem, czy to bug czy feature, ale się przydaje:

\documentclass[a4paper]{article}

\usepackage{pdfpages}
\usepackage[%
left=0pt,right=0pt,top=0pt,bottom=0pt]{geometry}

\begin{document}
\includepdf[pages=-]{zabezpieczonyplikpdf}
\end{document}

Efekt jest taki, że kompilując ten pliczek pdflatex-em otrzymuje się plik niezabezpieczony [przed] niczym. Wprawdzie na razie nie odkryłam jeszcze, jak zautomatyzować to wycinanie folii, ale nie jest to aż takie ciężkie, 10–15 minut i po robocie. A potem tylko:

\documentclass[twoside,a4paper]{scrartcl}

\usepackage{pdfpages}
\usepackage[%
left=12mm,top=3mm,textheight=293mm,textwidth=195mm%
]{geometry}

\begin{document}
\includepdfmerge[%
nup=2x4,turn=false,delta=2mm 2mm]{plik1,-,plik2,-}
%\includepdf[pages=-,nup=2x4,turn=false]{plik1} % lub tak, jeśli każdy plik na nowej str.
\end{document}

I otrzymujemy piękny plik pdf z ośmioma foliami na jednej pionowej stronie A4 w dwóch rzędach.

Nie wiem, czy wolno łamać takie zabezpieczenia, ale ostatecznie mam czyste sumienie, bo robię to tylko dla siebie, nie rozpowszechniam tych plików i nie zmieniam treści wykładów.

...a wieczorem filmowym, który sobie zaraz zorganizuję, skoczyłam do chirurga i dałam się pociąć. A raczej wyciąć dwa pieprzyki. Mam piękne 5 szwów na brzuchu. Jeszcze nie boli, jeszcze działa znieczulenie. :)

A tak przy okazji, skończyłam dziś robić program na koncert mojego chóru. Praca nad nim zajęła mi prawie dwa tygodnie prawie codziennej, całodziennej pracy. Byłoby pewnie znacznie mniej, ale było tysiące zmian po drodze i nie dało się szybciej. Jak będzie po koncercie to pokażę, bo nawet udało mi się znaleźć kompromis między niewielką ilością miejsca (cena!) a poprawną typografią i może nawet ładnym layoutem (choć niespecjalnie oryginalnym, ale nie miałam dość przestrzeni na eksperymenty).

Wczoraj wieczorem byliśmy w kinie na Przypadku Kieślowskiego. Tu w kinie lecą teraz wszystkie jego filmy. Bardzo ciekawy film i cieszę się, że udało nam się go obejrzeć na dużym (wielkim!) ekranie.

LaTeX jest naprawdę prosty!

7 komentarzy

Spójrzcie na ten przykład: \unit[100]{${}^{\circ}\mathrm{C}$}

O co chodzi? O 100 °C. Oczywiście, jeśli nie działa Unicode.

Update: Pakiet textcomp oferuje jeszcze podobno polecenie \textcelsius

Zdecydowałam się

Dodaj komentarz

Zabieram się za reinstalację systemu. Trzymajcie kciuki. :)

PS: Jutro LaTeX-Workshop termin nr 2. Folie odświeżone, 20 folii/70 stron usuniętych. :)

LaTeX-Workshop – materiały

Dodaj komentarz

No to jesteśmy już po pierwszym terminie warsztatów. Myślę, że było całkiem fajnie. I nawet udało się zmieścić w czasie, choć chyba za dużo w sumie było do przerobienia, jak na 6 godzin. Spróbujemy następnym razem to inaczej podzielić. Albo może zrobić dwa dni? Teraz już mamy trochę doświadczeń, jutro następne...

Gdybyście mieli ochotę obejrzeć materiały, to wszystko jest dostępne w Internecie, oczywiście po niemiecku w naszym kursowym portalu Moodle.

PS: Nie przestraszcie się tylko, że prezentacja miała 400 stron – to efekt stosowania przejść w PDFach. Folii jako takich jest 150.

Beamer – prezentacje w LaTeX-u [jeszcze nie]

3 komentarze

Pamiętacie, jak obiecałam, że zrobię na joggerze wprowadzenie do prezentacji w klasie beamer? No więc na razie nie mam czasu, ale będę szykować szkolenie do pracy w tym samym temacie, więc zbiorę materiały i potem już tylko przetłumaczę na polski i będzie. Zresztą myślę, że to byłby fajny temat na referacik w przyszłorocznym Bachotku. W każdym razie nie zapomniałam i dotrzymam słowa. Tylko jeszcze nie wiem, kiedy.

Warsztaty LaTeX-owe

8 komentarzy

I na mnie przyszła pora. Właściwie to już od dawna marzyło mi się, żeby zrobić warsztaty wprowadzające do LaTeX-a. W lipcu zgłosił się do mnie pewien przyszły doktor psychologii z pytaniem, czy nie miałabym ochoty poprowadzić warsztatów dla „raczkujących” LaTeX-owców. A ponieważ tak czy inaczej przyszli doktorzy, którzy piszą prace w LaTeX-u i publikują na serwerze mojego uniwersytetu, lądują u mnie, postanowiłam zorganizować warsztaty oficjalnie z naszego działu.

Bardzo pomógł mi kolega i będziemy jutro razem wykładać. Folii jest prawie 150, ale mało tekstu na nich (luźno), więc myślę, że przez cały dzień zdążymy raczej. Tematyka będzie od zera, tzn. od historii powstania TeX-a, przez podstawy tworzenia dokumentu w LaTeX-u, listy, tabele, grafiki, literaturę po wymagania, jakie stawiamy chcącym publikować na naszym serwerze.

W poniedziałek drugi termin, także będę miała niedzielę na niemówienie... ;)

Knuth

2 komentarze

Weszłam sobie na stronę Donalda Knutha, twórcy systemu TeX. I trafiłam na podstronę z jego CV do ściągnięcia. Pierwszy raz w życiu zobaczyłam CV, które ma 35 stron. Jestem pełna podziwu.

O czym chcecie czytać? LaTeX? Typografia?

10 komentarzy

Rozważam pisanie na blogu o pewnych tematach w „głębszy” sposób, np. w postaci dłuższych artykułów/tutoriali. Na razie tematyka, jaka mi przychodzi do głowy to głównie LaTeX, który w ostatnim półtora roku stał się dla mnie narzędziem codziennej pracy. Ale też np. zagadnienia typograficzne, choć tu na razie nie czuję się aż tak kompetentna.

Dlatego chciałabym się zapytać, czy są tematy z tego zakresu (lub też innego, poruszanego przeze mnie na blogu), które chcielibyście, żebym w jakiś sposób pogłębiła? Na razie mam pomysł na opisanie, jak można fajnie robić prezentacje w LaTeXu, za pomocą klasy beamer. Jeśli macie jakieś konkretne potrzeby, to napiszcie w komentarzach, może będę mogła się tym zająć.

Kolejny referat

2 komentarze

Ten letni semestr wyjątkowo obrodził u mnie w różnego rodzaju wygłaszane przeze mnie referaty, wykłady, prezentacje. Tym razem zmierzę się z tematyką internetowych społeczności po angielsku. Referat robię z koleżanką Peggy i w porównaniu do wszystkich innych wygłaszanych przeze mnie w ostatnich miesiącach będzie wyjątkowo krótki. Każda z nas ma ok. 10 minut na mówienie, a potem mamy przeprowadzić 25 minut dyskusji. Ciekawa jestem, jak to wypadnie. Temat jest bliski naszemu kierunkowi studiów, a równocześnie bardzo życiowy, mam nadzieję, że ludzie się dadzą wciągnąć w dyskusję. No i ciekawa jestem, jak sobie poradzę z angielskim :).

Prezentację (oczywiście zrobioną w LaTeX-u, w klasie beamer) umieściłam wraz z plikami źródłowymi w Internecie na mojej uczelnianej stronie (na razie dostępnej tylko po niemiecku).
Ponieważ różne osoby pytały mnie o źródła moich beamerowych prezentacji, to te najważniejsze też już tam są. Jak tylko macie ochotę – ściągajcie, oglądajcie, kompilujcie. Ja w wolnej chwili postaram się dorobić polską wersję strony, to będzie łatwiej. Zastrzegam oczywiście, że zawartość (poza obrazkami – w większości) jest moim tworem, więc gdybyście chcieli je w jakiejś formie publikować to za moją zgodą. Aczkolwiek każdy ma oczywiście prawo do cytowania (z podaniem źródła).

W ukrytej kamerze…

2 komentarze

Dostałam dzisiaj maila od Małgosi Targosz, która nagrywała niektóre wykłady w Bachotku. W załączniku (nie mam pojęcia jak przez wszystkie serwery przeszedł mail wielkości ponad 8MB) znalazłam fragment nagrania z mojego referatu. Fajnie było się zobaczyć. I nawet nie mam takiego głupiego głosu, jak myślałam. I nawet nie wyglądam na spiętą. I nawet widać, że się dobrze bawiłam, a ów fragment dotyczył chyba najbardziej stresogennej sytuacji z całego referatu o typografii, gdy mój tata zauważył na końcu linijki na jednej folii „wiszącą literę”.
Ale wyszłam z tego z uśmiechem na ustach. Wesoło było.
Mam nadzieję, że nie tylko ja się dobrze bawiłam.

Cały wykład Małgosia chce jeszcze trochę podrasować, m.in. rozjaśnić, bo filmik jest dosyć ciemny. I wtedy ma zostać umieszczony w Internecie. Dam znać.

Zbiór zdjęć powiększył się o piękne zdjęcia Marysi Walczak, m.in. portrety.

O 7:25 wyruszliśmy z Jonathanem Kew'em pociągiem do Berlina. Gdy przyszedł do nas konduktor, okazało się, że bilet, który zakupiła dla mnie moja praca, jest wystawiony na 2.05, a nie na 3.05, więc musiałam wyskoczyć z kasy i kupić nowy. Mam nadzieję, że mi to zwrócą. :)
logo XeTeX-aAle to w sumie nie takie ważne. Miałam porządnie (przezornie) naładowaną baterię w moim Power Booku, wystarczyło na 4 godziny pracy! Postanowiłam skorzystać z faktu, że miałam spędzić 6 następnych godzin z twórcą XeTeX-a. Jonathan przekopiował źródła XeTeX-a ze swojego Power Booka (15") na mojego i mi go zainstalował. Było trochę problemów, bo XeTeX domyślnie instaluje się w dystrybucji teTeX-owej, którą też miałam. Dopiero jak zmieniłam nazwę katalogu to się udało zainstalować w dystrybucji TeX Live. Jednakże instalator stworzył niekompatybilną z najnowszą strukturę katalogów i XeTeX nie chciał zadziałać. Jonathan jest jednak niezłym hackerem, siedział nad tym, biedził się, czytał różne logi i udało mu się! Powiedział, że XeTeX będzie prawdopodobnie instalowany domyślnie już w następnej dystrybucji TeX Live. Potem bawiłam się trochę możliwościami pakietu fontspec. XeTeX daje fantastycznie możliwości. Mimo tego, że nie jest jeszcze w wersji pierwszej, już teraz może bardzo wiele. Z tego, co mówił Jonathan, trzeba jeszcze potestować i poprawić różne rzeczy, ale nie mam wątpliwości, że stworzył on coś naprawdę mądrego i równocześnie narzędzie z przyszłością.

Trochę czasu minęło zanim udało mi się spokojnie dostać do Internetu, dlatego ostatni dzień opisuję z opóźnieniem.

Oficjalnie było to właściwie pół dnia. Konferencja została zamknięta przed obiadem. Ale zanim to nastąpiło, było jeszcze kilka ciekawych wykładów:

  • Adam Twardoch, Film dokumentalny „Człowiek czerni i bieli: Adrian Frutiger”
    Adam przedstawił piękny film o życiu i twórczości Adriana Frutigera. Oryginalny film był zrobiony w wersji niemieckiej, Adam stworzył wersję polską, tzn. dorobił polskie napisy tam, gdzie Adrian Frutiger mówił coś osobiście, i podłożył swój głos zamiast głosu lektora.
  • Robert Kaliszuk, Google Maps a społeczność TeX-owa
    Robert pokazał ciekawą koncepcję, która zapewne zostanie wykorzystana w GUSTownym portalu. Mianowicie okazało się, że można stworzyć własną stronę zawierającą mapy góglowe, na które każdy użytkownik może nanieść swoje miejsce zamieszkania i opatrzyć komentarzem. Dodawanie miejsc zamieszkania odbywa się na zasadzie podania długości i szerokości geograficznej, więc jest bardzo dokładne. Wszystkim się pomysł bardzo spodobał i prawdopodobnie zostanie on, zgodnie z zamierzeniem, dodany do stron GUST-u.
  • Joanna Ryćko, Jak zgłaszać problemy z LaTeX-em: minimalny przykład i inne zasady
    To był mój wykład, myślę, że się spodobał i zaciekawił. Ludzie chcieli, żeby został wprowadzony w życie, więc muszę to jeszcze dopracować i umieścimy to gdzieś na GUST-Portalu. Do każdego maila z Gust-L będzie dołączany link. Zasugerowałam również rozpoczęcie prac nad porządnym FAQ. Myślę, że będziemy nad tym pracować.
  • Andrzej Tomaszewski, Projekt graficzny gazety literackiej
    Na koniec można się było zrelaksować – Andrzej opowiadał, jak zwykle bardzo ciekawie, o procesie powstawania gazety literackiej, pt. „Pióro”, której numer zerowy właśnie się ukazał.

I to był koniec – Jurek Ludwichowski zamknął konferencję.

Zaraz po obiedzie miałam jechać z Maćkiem do Warszawy, jednak tata z Adamem Twardochem i Andrzejem Tomaszewskim przekonali mnie, żebym została jeszcze do wieczora. Zostałam i nie żałuję – Rysiu Kubiak poprowadził spontanicznie krótki kurs wprowadzenia do Emacsa, w którym zresztą piszę teraz te słowa. Mam nadzieję przekonać się do tego edytora. Wersja na Maca, której używam, jest nawet przyjemna dla oka. Hitem rysiowego wprowadzenia jest dla mnie nxml-mode – tryb edycji plików xmlowych, xhtmlowych i htmlowych, który pozwala na walidację w locie!

Wieczorem z ciężkim sercem i głową pełną wrażeń zapakowaliśmy się do auta z tatą, przedtem po kilka razy żegnając się z tymi szczęściarzami, którzy zostawali do rana, i wyruszyliśmy do Warszawy.

Do obiadu były dziś poruszane wyłącznie tematy fontowe, głównie od strony technicznej, która mnie nie interesuje, więc postanowiłam z nich zrezygnować. Skupiłam się na psychicznym przygotowaniu do mojej prezentacji, która miała się odbyć po południu. Poza tym pomagałam poprawić referat Rysiowi Kubiakowi, który puszczał swoje folie z mojego komputera. Jego referat był dzisiaj jedynym, który obejrzałam. Nie to, że inne nie były ciekawe – były! Ale po prostu dziś się nie udało obejrzeć nic więcej.
Byłam też dziś aktywną lekarką naszej Bachotkowej Kliniki. Czasem wystarczyło jedno zdanie, żeby pomóc. Raz spędziłam ok. pół godziny, żeby omówić szablon do prac magisterskich z wspomnianym w poprzednim wpisie Michałem Wronką.
Im bliżej było mojej prezentacji, tym bardziej się denerwowałam. Ale, mimo dobrego przygotowania, po prostu tak jest. A widownia jest bardzo wymagająca.
Mój referat pod tytułem Typografia dla początkujących zaczął się o 17:15. Sala była pełna. Tak pełna, że ludzie musieli wnosić dodatkowe krzesła, żeby gdzieś usiąść. Dla porównania następny po moim referat odbył się w obecności chyba 5–10 osób.
Jestem bardzo zadowolona z tego, jak wypadłam. Było sporo komentarzy i pytań w trakcie. Głównie od „starszych” TeX-owców, tych najbardziej wymagających. Ogólnie było dużo śmiechu. Podeszłam do tego bardzo na luzie i cieszę się, że udało mi się zachować poczucie humoru. Cały wykład został nagrany na kamerę video i chyba będzie go można skądś potem dostać (dvd?). Nie obyło się bez błędów typograficznych w mojej prezentacji, miałam jedną tzw. „wiszącą literę”, co spowodowało lawinę dyskusji, aczkolwiek z powodu tego, czy wypada, żeby tata, człowiek 20 lat bardziej doświadczony niż ja w tej dziedzinie, zwracał mi uwagę na to w trakcie referatu. O ile mnie ta jego uwaga szczerze ubawiła, bo ten błąd pokazał, że też jestem człowiekiem, a nie robotem, o tyle innym to jakoś przeszkadzało. Dziwne to było.
Ogólnie referat uważam za wielki sukces. Wiele osób mi gratulowało dobrej roboty i że potrafiłam się obronić przed „starszą bracią”.
Potem odbyliśmy jeszcze bardzo ciekawą dyskusję na temat przyszłości Kliniki TeX-owej, która już teraz okazała się być strzałem w dziesiątkę. Jest kilka pomysłów na jej dalszy rozwój i na pewno będzie kontynuacja, być może w kilku formach.
Między dyskusją o Klinice a kolacją i w jej trakcie robiłam małą prezentację Maka dla wąskiego, ale bardzi zainteresowanego grona. Zadawali różne pytania, które naprowadziły mnie na jakiś trop – o czym by warto w kontekście przesiadki na Apple napisać. Ponieważ dostałam już niejedną prośbę o opisanie moich wrażeń, postaram się to zrobić w pierwszej (haha!) wolnej chwili.
Aha, odbyłam też bardzo owocną dla mnie rozmowę jako pacjent Kliniki, z Jackiem Kmiecikiem, któremu jeszcze raz bardzo dziękuję za rozjaśnienie mi dużo w głowie w temacie konwersji LaTeX->XML.

Jutro o 11, po pierwszej kawie, mam drugi mój referat na temat minimalnego przykładu. Szczegóły pewnie jutro wieczorem. Opowiem.

Dodam jeszcze, że folie z moich prezentacji w wersji źródłowej i w pdfie oraz jako artykuł, który został właśnie opublikowany w Biuletynie GUST-u, mam zamiar, jeśli KomProg się zgodzi, umieścić na stronie BachoTeX-a, więc będzie je można ściągnąć, obejrzeć, kompilować itd.

Jurek Ludwichowski otwiera konferencjęDzisiaj już mniej zajmowałam się moimi prezentacjami. Zaczęła się oficjalnie konferencja i było kilka ciekawych wykładów. Dzisiejsze perełki:

  • Jonathan Kew, Przedsięwzięcie XeTeX: skład tekstów dla reszty świata
    XeTeX umożliwia skład w (La-)TeX-u z użyciem fontów systemowych, w szczególności typu Open Type, wraz ze wszystkimi ich feature'ami. Poza tym pozwala na tworzenie unikodowych dokumentów z wykorzystaniem wszystkich funkcji kodowania. Tzn. w jednym dokumencie można pisać z klawiatury po polsku, niemiecku, chińsku, indyjsku, afrykańsku itd. bez potrzeby stosowania specjalnych texowych komend.
  • Maciej Jan Głowacki, LiTeX: mikrodystrybucja TeX-a
    Współzauczestniczyłam na prośbę Maćka w stworzeniu prezentacji. Logiem LiTeX-a stało się wg projektu Toniego Waltera piórko. Maciek poprosił mnie, żebym nagrała dla niego filmik, na którym bawię się piórkiem. Chodziło o to, żeby pokazać, jak to piórko jest lekkie i tym samym – jak lekka jest ta dystrybucja TeX-a. Fajnie wyszedł ten filmik, zrobiliśmy go na czarno-biało, a w tle puściliśmy Erykę Badu.
    Sam LiTeX wydaje mi się ciekawym pomysłem, ale dla mnie bezużytecznym, bo ogranicza się do plaina. Podoba mi się idea, że jeśli tworzy się dokument przy pomocy LiTeX-a, można automatycznie wciągnąć do katalogu dokumentu wszystkie używane pakiety, fonty itp., żeby uruchomić ten dokument w dokładnie takim samym stanie na dowolnym innym komputerze (który pracuje w systemie Linux).
  • Michał Wronka, Wersjonowanie dokumentów TeX-owych w 
    Michał Wronka opowiada o SVNie Tutaj muszę powiedzieć, że Michał przedstawił bardzo ciekawy temat. Coś, co chodziło za mną od dawna i  coś, co od dawna zaczyna się robić dla mnie konieczne. Pokazał Subversion, która – jak powiedział – jest następcą CVS-u. Nie znałam do tej pory ani jednego, ani drugiego.
    Przy czym miała(-bym) pewne uwagi, co do sposobu przedstawienia tematu. Tzn. Michał przedstawiał na foliach praktycznie gołe polecenia komandlajnowe, niestety bez żadnych opisów. Co powodowało, że kompletnie nie byłam w stanie ich sobie przyswoić i skupić się na nich. (Szczególnie, że była pora popołudniowej kawy!) W związku z tym można powiedzieć, że dowiedziałam się, co jest możliwe, ale absolutnie nie dowiedziałam się, jak. Ale to przyjdzie.
  • Włodzimierz Bzyl, Piotr Bolek, Adam Dawidziuk, TeXbook po polsku
    Panowie przedstawili swój tok pracy nad polskim tłumaczeniem TeXbooka (które, nawiasem mówiąc, wczoraj sobie ze zniżką członkowską zakupiłam). Bardzo to ciekawe. I zrobili konkurs na zgadywanie literówek. Podali hasło „nie stanie” (już po korekcie) i pytali, co mogło być przed. Zgadłam. „Nie staje”. I dostałam w nagrodę Ex libris zaprojektowany przez Andrzeja Tomaszewskiego. Piękny prezent bardzo.

W tej chwili siedzę na Walnym Zebraniu Członków Polskiej Grupy Użytkowników Systemu TeX. Polega to na tym, że co jakiś czas trzeba oderwać rękę od klawiatury i podnieść do góry. :) Ale jestem członkiem i czuję się w obowiązku na te zebrania raz do roku się wybrać. Na razie uchwaliliśmy dwie ustawy, czyli zatwierdzenie budżetu.

Pogoda się nie zmieniła. Ciągle leje. Z wieczornego ogniska nici. :(

Jutro już moja prezentacja o typografii. Ale się cieszę!

Aha, Klinika okazała się, moim zdaniem, być strzałem w dziesiątkę. Poza osobami, które zapisały się przed konferencją, zgłosiły się dziś do mnie spontanicznie dwie osoby i były zadowolone z moich wskazówek.

LiTeX

2 komentarze

Odpowiadając na pytanie zenona: LiTeX będzie opublikowany za około tydzień na serwerze GUST-u.

←Wcześniejsze wpisy

www.flickr.com
typoagrafka's photos More of typoagrafka's photos