joanna.ludmila@googlemail.com :
Spędziłam kilka godzin na konferencji linuksowej. Jest przygotowana z dużym rozmachem. Kilkadziesiąt stoisk różnych firm i organizacji. Wszystkie możliwe dystrybucje Linuksa, różne projekty OpenSource, oczywiście sklepik z gadżetami (ale nie mają stringów z Tuksem! Może Ika). Ponadto wykłady równolegle w ok. 6 salach. Tyle w ramach biletu wstępu. Ponadto możliwość wzięcia udziału w warsztatach na różne tematy i zdania egzaminu na różne certyfikaty.
Ja nie byłam dziś na żadnym referacie, bo niewiele mnie dotyczyło. Nie używam Linuksa odkąd mam Maka. To co mnie interesuje na konferencji to raczej projekty Open Source. Ale też oczywiście TeX... Swoje stoisko miało oczywiście Dante, gdzie spotkałam kilkoro znajomych i spędziłam u nich w sumie chyba ze dwie godziny. Dwa razy nawet „włączając się” w prowadzenie stoiska, opowiadając o TeX-u na Macu i pokazując prezentację z Bachotka, przygotowaną przez 12-letniego chłopaka o tym, jak on używa TeX-a i jak na to reagują koledzy w szkole („Czy TeX to jakiś narkotyk?”).
Obeszłam oczywiście wszystkie stoiska, na razie raczej nieśmiało je oglądając. Właśnie to mi przeszkadza trochę, bo nawet nie wiem, o co miałabym zapytać, a pewne rzeczy może mogą mi umknąć przez to ciekawe. Ale dostałam m.in. Fedorę na PowerPC, zebrałam kilka długopisów i jeden breloczek ;)
Na stoisku Ubuntu (gdzie zresztą nikt nie mówił po niemiecku a tylko po angielsku) dowiedziałam, się, że zaprzestali wspierania Ubuntu na PowerPC. Tzn. istnieje jedna taka wersja, ale nie jest już aktualizowana. Tak zdecydowała społeczność podobno.
Z ciekawych rzeczy: na stanowisku Fedory zaprezentowano mi słynnego laptopa za 100$, na którym właśnie działała Fedora, i nawet była linia komend! Ciekawy projekt, w sumie dużo słyszałam o nim wcześniej, fajnie było go dotknąć. W ogóle nie spodziewałam się, że jest taki mały (mniejszy niż mój laptop). Ma czarno-biały wyświetlacz. Klawiatura jest mniejsza od standardowej, bardzo miła w dotyku, taka miękka (gumowa!). Laptop jest raczej odporny na drobne wypadki, typu kawa na klawiaturze.
Na stoisku Dante zarezerwowałam sobie książkę o klasach z pakietu KOMA-Script, która dla członków Dante kosztuje tylko 10€ tam.
Widziałam jeszcze, że dostępne są na DVD tutoriale do JavaScript i Ajaxa z filmami od podstaw.
Dla szukających pracy (ja akurat teraz nie szukam, przynajmniej nie na pełen etat) był cały kącik, gdzie prezentowały się różne firmy, a na ścianach były wywieszone ogłoszenia.
Torba konferencyjna też była, a jakże! Papierowa... :)
Jutro rezygnuję z jogi i wykładów i jadę tam znowu, bo się zapowiadają ciekawe wykłady, m.in. o CMSie, GNOME 3, powiadomieniach na IM o nowych mailach, mediawiki itp., OpenDocument w urzędach i inne.
Dzisiaj rano zaczęła się konferencja linuksowa w Berlinie i potrwa do soboty. Codziennie wykłady w 6 salach równocześnie, warsztaty, stoiska itp. Dostałam od znajomej darmowe zaproszenie i właśnie wyruszam tam. Stoisko będzie też miało Dante e. V. czyli niemieckie stowarzyszenie użytkowników TeX-a, więc spotkam się ze znajomymi.
Na stronie konferencji można znaleźć dokładny program (też po angielsku). Nie mogę być tam non-stop, bo pracuję i mam zajęcia na uczelni, ale na pewno wybieram się dzisiaj i w sobotę, kiedy to będzie chyba z 5 łebdwazerowych wykładów pod rząd. :)
Yachoo, mój Brat założył wczoraj Linux Wiki. Zaprasza wszystkich do współtworzenia i dyskusji na temat jej formy. W tej chwili aktywnie do pomocy włączyła się Aliceq (Medra). Ja dodałam link do wspomnianej dyskusji do wykopu. Jest bardzo ważne, żeby od początku włączyło się do pracy więcej osób, żeby zebrać pomysły i od razu zacząć mądrze. Miejsca na serwerze jest dosyć, jakaś lepsza domena pewnie też będzie, więc włączcie się do dyskusji na blogu Yachoo. I do współpracy.
Wszelkie komentarze niech się pojawią w jednym miejscu, więc tu je -- wyjątkowo -- wyłączam.
Bardzo się cieszę z tego nowego projektu i wierzę, że będzie się prężnie rozwijał, w miarę możliwości wszystkich współtwórców.
Jechałam dziś metrem na koncert. W berlińskim metrze są zainstalowane takie telewizorki, w których lecą wiadomości (bez głosu, tylko obraz), reklamy itp. Dzisiaj patrzę i oczom nie wierzę: reklama Ubuntu! Tekst w stylu: „Ubuntu to bezpłatny system operacyjny. Wejdź na stronę ... i zamów bezpłatnie CD”. Wbiło mnie w ziemię. Super, że reklamują Ubuntu, i to jeszcze w takim miejscu jak metro!
Może pomożecie? Chodzi o to: mam instalację TeX-a (TeX Live) w katalogu /usr/local/texlive. Do wszystkich plików binarnych tej dystrybucji są zrobione piękne symlinki w katalogu /usr/bin. A ja chcę teraz potestować inną dystrybucję (MacTeX + iInstaller), która niestety nie zmieniła mi automatycznie tych symlinków. Jest ich kilkadziesiąt. Potrafię je wylistować ze szczegółami (ls -lisa /usr/bin | grep lrwx | grep texlive), ale to wszystko. Chciałabym albo je usunąć albo zmienić seryjnie ich pliki docelowe (katalog /usr/local/teTeX/bin/powerpc-apple-darwin-current).
Jak? A przede wszystkim jak mądrze i w miarę możności automatycznie.
Gdyby komuś przyszło kiedykolwiek rozpakowywać makowe pliki typu:
„PackIt, Diamond, Compactor / Compact Pro, most StuffItClassic / StuffItDeluxe, and all Zoom and LHarc / MacLHa archives, and archives created by later versions of DiskDoubler. Also it will decode files created by BinHex5.0, MacBinary, UMCP, Compress It, ShrinkToFit, MacCompress, DiskDoubler and AutoDoubler”
pod Linuksem, można użyć programu MacUtils.
Przed chwilą ktoś z niemieckiej grupy dyskusyjnej kupił font Zapfino One, który był przygotowany na Maca i nie mógł ich otworzyć na Linuksie, bo to były pliki typu .bin.
www.flickr.com
|