Już prawie dwa lata minęło odkąd kupiłam mojego PowerBooka i przesiadłam się na Mac OS X-a. Przez cały ten czas wypróbowałam co najmniej kilka, jak nie kilkanaście różnych edytorów, głównie w celu LaTeXowania. Żaden nie spełnił moich oczekiwań. Może jestem wybredna, albo za długo pracowałam z innymi edytorami, żeby łatwo się przesiąść.

No i wygląda na to, że znalazłam edytor dla siebie. Nazywa się TextMate. Obsługuje w tej chwili bardzo wiele różnych języków programowania i samych programów (np. nieoceniona współpraca z Subversion!), a każdy może dowolnie rozszerzyć jego funkcjonalność pisząc krótkie programy w dowolnym języku skryptowym (shell-script, Perl, Python...).

Ponieważ godzina jest późna, a ja od początku tygodnia (=semestru) wstaję codziennie o 7 rano (ostatnie 3 miesiące to raczej była 9-10), nie mam siły teraz opisywać wielu możliwości i szczegółach, w których tkwi diabeł (!). Ogólnie pochwalić mogę tylko niemal dowolną dopasowywalność do własnych potrzeb i przyzwyczajeń i baardzo wiele możliwości pomocy przy pisaniu kodu (code folding, uzupełnianie kodu, TODOs, sprawdzanie pisowni z ominięciem poleceń itp. itd.). To, co dla mnie jest osobiście ważne, to ogromne wsparcie dla LaTeX-a (w tym synchronizacja z PDF-em oraz wyświetlanie błędów w dodatkowym oknie, kolorowanie składni pliku log i jego automatyczne odświeżanie). Wiele można dowiedzieć się ze screencastów, które dostępne są na stronie TextMate (link patrz wyżej).

Ja od kilku miesięcy używałam wersji Trial, odinstalowując ją i instalując od nowa, ponieważ nie było łatwo od razu zdecydować się na wydanie prawie 50€ (39€+podatek, o którym dowiedziałam się dopiero przy potwierdzaniu transakcji), żeby kupić licencję. Ale po tych kilku miesiącach niezbyt intensywnego użytkowania (bo akurat nie było okazji, a ja też nie miałam czasu, żeby się wgłębiać w możliwości tego edytora) podjęłam ostateczną decyzję i dziś właśnie dostałam już moją licencję.

TextMate określiłabym trochę jako takiego bardzo ładnego i bardziej przyjaznego w użyciu Emacsa, Można w nim prawie wszystko, a na pewno wszystko można zaprogramować (choć nie wiem, czy zrobienie jajecznicy nie wymagało by patelni na USB), do wszystkiego są lub mogą zostać przypisane skróty... no po prostu bosko.

Uprzedzając pytania: TextMate jest i będzie dostępny wyłącznie na Maca. Autor pisze na blogu, że nie zamierza portować edytora na Windowsa, choć mógłby zarobić na tym wielką kasę, bo dla niego znacznie ważniejszy jest fun przy pracy, a Windows is not fun. Przy czym Autor TextMate zamierza wprowadzić akcję (którą już rozpoczął, ale zawiesił z przyczyn technicznych): przesiądź się na Maca, a TextMate dostaniesz gratis.

Jeśli zaintrygował lub zainteresował Was TextMate, warto obejrzeć stronę jemu poświęconą, jest tam Manual, Wiki oraz kilka Screencastów (pliki mov, czyli QuickTime), które robią naprawdę ogromne wrażenie.

PDFView – koniec

1 komentarz

Właśnie odkryłam, że mój ulubiony program do przeglądania PDF-ów na Macu od stycznia nie jest już rozwijany. Na początku jak go zainstalowałam, aktualizacje pojawiały się niemal codziennie, potem trochę rzadziej. Nie zwróciłam na to jakoś specjalnej uwagi. Dopiero teraz chciałam zajrzeć na chwilę do pomocy programu, żeby się dowiedzieć, jaka jest różnica między trybem Full screen a Presentation i okazało się, że pomocy brak, a jest tylko strona internetowa. No i na tej stronie właśnie dojrzałam informację:

PDFView is no longer in development. Thanks to all the people who supported it, but I have no time any more. You may wanna try Skim as a replacement/improvement.

Ponieważ wspomniany Skim podobno dobrze się rozumie z LaTeX-em (czytaj: funkcja PDFSync), włączyłam ściąganie i zaraz go będę instalować. Zobaczymy, co to warte.

A PDFView szkoda, bo był naprawdę na dobrej drodze, żeby stać się mocną alternatywą dla applowego Preview. Niestety za wcześnie autor zawiesił rozwój programu, żeby można było mówić o 100% niezawodnym i wygodnym narzędziu.

Emacs – pierwsze wrażenia

8 komentarzy

Powiem krótko: jestem zachwycona. To jest TO narzędzie, którego szukałam.
Rysiu, DZIĘKI!
Staram się powoli uczyć kombinacji klawiszowych i możliwości Emacsa. Nie wszystko jeszcze działa zgodnie z oczekiwaniami, ale jednak coraz lepiej. Znalazłam plik z ciekawymi ustawieniami, m.in. do TeX-a, Jakuba Narębskiego i kilka z nich przekopiowałam do mojego pliku ~./emacs. Działa rewelacyjnie. Szczególnie przypadło mi do gustu ustawienie które koloruje parujące się nawiasy, po najechaniu na nie, oraz „ask to quit emacs”, które jest szczególnie ważne, gdy jeszcze mi się mylą skróty klawiaturowe i ciągle zamykam emacsa zamiast zachować plik.

Co jeszcze jest genialne w Emacsie? Nxhtml-mode (tak, tak, nie chodzi o nxml-mode, ale o jego rozszerzenie). Oto lista niektórych możliwości, o które rozszerza on nxml-mode (czyli tryb edycji plików xmlowych):

  • Link handling
    • Easier insertion of tags with links.
    • Following links to edit or view.
    • Moving between links.
    • Moving files and automatically update affected links.
    • Copy link to id location and paste it back as a relative link.
    • Link checking (local links only)
  • Creating table of contents for a page.
  • Creating table of contents for a site.
  • Merging of pages and table of contents for a site.
  • Editing of inlined CSS and JavaScript?
  • Edit a fragment of a XHTML file (for blogging for example)
  • Support for folding (using FoldDwim).
  • Help for XHTML tags and CSS attributes.
  • Uploading
  • Editing of remote files.
  • Easy viewing of local and remote files in web browser.
  • Adding a popup menu to [apps] to access these features (uses AppMenu).

O 7:25 wyruszliśmy z Jonathanem Kew'em pociągiem do Berlina. Gdy przyszedł do nas konduktor, okazało się, że bilet, który zakupiła dla mnie moja praca, jest wystawiony na 2.05, a nie na 3.05, więc musiałam wyskoczyć z kasy i kupić nowy. Mam nadzieję, że mi to zwrócą. :)
logo XeTeX-aAle to w sumie nie takie ważne. Miałam porządnie (przezornie) naładowaną baterię w moim Power Booku, wystarczyło na 4 godziny pracy! Postanowiłam skorzystać z faktu, że miałam spędzić 6 następnych godzin z twórcą XeTeX-a. Jonathan przekopiował źródła XeTeX-a ze swojego Power Booka (15") na mojego i mi go zainstalował. Było trochę problemów, bo XeTeX domyślnie instaluje się w dystrybucji teTeX-owej, którą też miałam. Dopiero jak zmieniłam nazwę katalogu to się udało zainstalować w dystrybucji TeX Live. Jednakże instalator stworzył niekompatybilną z najnowszą strukturę katalogów i XeTeX nie chciał zadziałać. Jonathan jest jednak niezłym hackerem, siedział nad tym, biedził się, czytał różne logi i udało mu się! Powiedział, że XeTeX będzie prawdopodobnie instalowany domyślnie już w następnej dystrybucji TeX Live. Potem bawiłam się trochę możliwościami pakietu fontspec. XeTeX daje fantastycznie możliwości. Mimo tego, że nie jest jeszcze w wersji pierwszej, już teraz może bardzo wiele. Z tego, co mówił Jonathan, trzeba jeszcze potestować i poprawić różne rzeczy, ale nie mam wątpliwości, że stworzył on coś naprawdę mądrego i równocześnie narzędzie z przyszłością.

Trochę czasu minęło zanim udało mi się spokojnie dostać do Internetu, dlatego ostatni dzień opisuję z opóźnieniem.

Oficjalnie było to właściwie pół dnia. Konferencja została zamknięta przed obiadem. Ale zanim to nastąpiło, było jeszcze kilka ciekawych wykładów:

  • Adam Twardoch, Film dokumentalny „Człowiek czerni i bieli: Adrian Frutiger”
    Adam przedstawił piękny film o życiu i twórczości Adriana Frutigera. Oryginalny film był zrobiony w wersji niemieckiej, Adam stworzył wersję polską, tzn. dorobił polskie napisy tam, gdzie Adrian Frutiger mówił coś osobiście, i podłożył swój głos zamiast głosu lektora.
  • Robert Kaliszuk, Google Maps a społeczność TeX-owa
    Robert pokazał ciekawą koncepcję, która zapewne zostanie wykorzystana w GUSTownym portalu. Mianowicie okazało się, że można stworzyć własną stronę zawierającą mapy góglowe, na które każdy użytkownik może nanieść swoje miejsce zamieszkania i opatrzyć komentarzem. Dodawanie miejsc zamieszkania odbywa się na zasadzie podania długości i szerokości geograficznej, więc jest bardzo dokładne. Wszystkim się pomysł bardzo spodobał i prawdopodobnie zostanie on, zgodnie z zamierzeniem, dodany do stron GUST-u.
  • Joanna Ryćko, Jak zgłaszać problemy z LaTeX-em: minimalny przykład i inne zasady
    To był mój wykład, myślę, że się spodobał i zaciekawił. Ludzie chcieli, żeby został wprowadzony w życie, więc muszę to jeszcze dopracować i umieścimy to gdzieś na GUST-Portalu. Do każdego maila z Gust-L będzie dołączany link. Zasugerowałam również rozpoczęcie prac nad porządnym FAQ. Myślę, że będziemy nad tym pracować.
  • Andrzej Tomaszewski, Projekt graficzny gazety literackiej
    Na koniec można się było zrelaksować – Andrzej opowiadał, jak zwykle bardzo ciekawie, o procesie powstawania gazety literackiej, pt. „Pióro”, której numer zerowy właśnie się ukazał.

I to był koniec – Jurek Ludwichowski zamknął konferencję.

Zaraz po obiedzie miałam jechać z Maćkiem do Warszawy, jednak tata z Adamem Twardochem i Andrzejem Tomaszewskim przekonali mnie, żebym została jeszcze do wieczora. Zostałam i nie żałuję – Rysiu Kubiak poprowadził spontanicznie krótki kurs wprowadzenia do Emacsa, w którym zresztą piszę teraz te słowa. Mam nadzieję przekonać się do tego edytora. Wersja na Maca, której używam, jest nawet przyjemna dla oka. Hitem rysiowego wprowadzenia jest dla mnie nxml-mode – tryb edycji plików xmlowych, xhtmlowych i htmlowych, który pozwala na walidację w locie!

Wieczorem z ciężkim sercem i głową pełną wrażeń zapakowaliśmy się do auta z tatą, przedtem po kilka razy żegnając się z tymi szczęściarzami, którzy zostawali do rana, i wyruszyliśmy do Warszawy.


www.flickr.com
typoagrafka's photos More of typoagrafka's photos