<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>http://jogger.typoagrafka.eu/</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 11:22:55 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Leopard: restart niemożliwy ;-)</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/09/leopard-restart-niemozliwy/</link><description>&lt;p&gt;Jak w tytule: od sześciu dni (uptime) nie mogę uruchomić ponownie mojego Leoparda. Zaczęło się od aktualizacji iTunes i QuickTime: wtedy to instalator powiedział, że trzeba komputer uruchomić ponownie, na co się zgodziłam. Zarówno wtedy, jak i przy każdej następnej próbie, wygląda to tak samo: wyłączanie zawiesza się na jakimś programie, bądź też nie. Kiedy myślę, że już już się uda, bo znika pasek menu i zostaje tylko łysy pulpit i Dock (z &lt;em&gt;wyłączonym&lt;/em&gt; Finderem), przestaje się dziać&amp;nbsp;cokolwiek. W tym momencie jedyne co mogę to kliknąć na ikonę Findera w Docku i... pracować dalej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Boję się twardego restartu z powodu błędów kernela, które mi się pojawiają (patrz post o Instalacji). Boję się, że przez twardy reset mogę coś jeszcze bardziej zepsuć, a backupu od czasu instalacji nie robiłam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ktoś jakieś pomysły?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;Jak już będę miała zewnętrzny dysk, zrobię pełen backup z Time Machine i potem Clean Install Leoparda. Według &lt;a href=&quot;http://shadzik.jogger.pl&quot;&gt;shadzika&lt;/a&gt; może pomóc.&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Update, 9.11, 21:09:&lt;/strong&gt; Odważyłam się i zrobiłam sync'a :) po czym twardy reset. Wszystko bez problemu. W programie do aktualizacji odznaczyłam Quick Time, który wymagał restartu i najpierw zainstalowałam tylko aktualizację&amp;nbsp;iTunes. Gdy ta przebiegła pomyślnie, zrobiłam aktualizację QuickTime, który od razu zażądał restartu, na co się zgodziłam. Ładnie wszystko pozamykał, wyświetlił niebieskie tło i zaczął robić &lt;em&gt;update&lt;/em&gt;. Po czym wyświetlił znane mi już ostrzeżenie o pamięciach podręcznych (patrz notka o instalacji) i ładnie zrestartował komputer, bez żadnych problemów.&lt;br&gt;
W związku z tym backup i reinstalka odsunięte są w niewiadomą przyszłość (pewnie w grudniu).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uwaga: wszystkie komentarze, które są nie na temat będą usuwane, więc nie musicie się męczyć. Wpis jest na temat problemów z restartem Leoparda, więc komentarze na temat &lt;i&gt;formatowania&lt;/i&gt; dysków z Windowsami naprawdę &lt;i&gt;nic&lt;/i&gt; nie wnoszą do tematu. Sorry.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 09 Nov 2007 15:18:56 +0100</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/09/leopard-restart-niemozliwy/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Leopard: nie wierzę!</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/07/leopard-nie-wierze/</link><description>&lt;p&gt;No po prostu nie wierzę: Safari w Leopardzie nie korzysta przy wypełnianiu formularzy (użytkowników/haseł) z programu Keychain, lecz zapisuje je we własnych ustawieniach! Moje wszystkie skrzętnie uzbierane hasła (używałam pod Tigerem Camino) są teraz nic nie warte. Całą bazę muszę budować od nowa. Zupełnie nie rozumiem jak to możliwe, żeby natywna przeglądarka makoesowa nie korzystała z fantastycznego programu jakim jest Keychain.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Złości mnie to bardzo, bo od wielu miesięcy przestałam zwracać uwagę na jakiekolwiek loginy i hasła, bo wszystko miałam zapisane w Keychain. Teraz przy każdej stronie internetowej, muszę Keychain otwierać, sprawdzać hasło (wpisując każdorazowo hasło główne, bo chcę zachować sobie choć tyle bezpieczeństwa) i dopiero wpisywać je do Safari. Nie wiem, czy zawsze tak było w Safari, czy dopiero teraz, bo wcześniej Safari nie używałam, ale teraz skusiły mnie różne rzeczy. M.in. był to powód nieużywania przeze mnie Firefoxa, że nie korzysta z Keychain... w Safari odkryłam to dopiero po jakimś czasie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bardzo jest to dla mnie zastanawiające, czemu Apple nie korzysta z własnych genialnych rozwiązań.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 07 Nov 2007 13:01:09 +0100</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/07/leopard-nie-wierze/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Leopard Mail.app: Re czy Odp?</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/05/leopard-mail-app-re-czy-odp/</link><description>&lt;p&gt;Chyba nie lubię, jak się decyduje za mnie. Leopardowy Mail.app postanowił za mnie zmieniać tekst tematu wiadomości, co właśnie odkryłam. Cały system jest teraz spolszczony (jak pięknie przetłumaczyli można przeczytać na końcu poprzedniej notki). Niestety autorzy zamiast skupić się na poprawności tłumaczeń (co zapewne nie jest takie proste, gdy tłumaczy się zmienne przystosowane do reguł języka angielskiego na polski) rzucili się na tłumaczenia rzeczy zupełnie niepotrzebnych. I tak ze zdumieniem zobaczyłam maila od mojego niemieckiego kolegi z tematem „Odp: Diverses”. Pomijam fakt, że ten skrót stosuje się w języku polskim z kropką na końcu. Standardem jest używanie przy odpowiedzi na maila skrótu „Re:” i nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby tenże skrót tłumaczyć (zaznaczam tu, że chodzi tylko o &lt;i&gt;wyświetlanie&lt;/i&gt; wiadomości). Szczególnie, że gdy odpowiadam na list, w temacie znów pojawia się właśnie owo „Re:”. Niezbyt to użyteczne, prawda? Można się trochę pogubić, szczególnie widząc polskie skróty w listach zagranicznych kolegów.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 05 Nov 2007 13:38:04 +0100</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/05/leopard-mail-app-re-czy-odp/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Leopard: instalacja i wrażenia</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/05/leopard-instalacja-i-wrazenia/</link><description>&lt;h3&gt;Instalacja i migracja&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Backupy (sztuk dwa: na DVD i częściowo na zewnętrznym dysku) zakończyłam robić około 1 w nocy. Ponieważ byłam dość mocno zdeterminowana (wiedząc, że jeśli nie w &lt;i&gt;tą&lt;/i&gt; noc to przez kilka najbliższych dni też nie), zabrałam się do roboty.&lt;br&gt;
Włożyłam płytkę do napędu i od razu niespodzianka, wszystko pojawiło się po polsku. Pod Tigerem miałam w preferencjach językowych na pierwszym miejscu język polski, bo w wielu programach był dostępny, i instalator Leoparda natychmiast ten fakt wykorzystał. Dzięki temu mogłam sobie od razu poczytać instrukcje instalacji po polsku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;&lt;a href=&quot;http://yachoo.jogger.pl&quot;&gt;Braciszku&lt;/a&gt;, z wrażenia zapomniałam zrobić „pożegnalnego” screena pod Tigerem. Ale za to jest powitalny pod Leopardem, mam nadzieję, że to wystarczy.&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Instalator wystartował o &lt;b&gt;1:52&lt;/b&gt;, obliczając czas potrzebny do końca instalacji:&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2051.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2051.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2053.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2053.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;1:54&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 5 godz. i 18 minut&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2055.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2055.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;1:58&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 2 godz. i 24 minuty&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2060.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2060.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2:01&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 1 godz. i 24 minuty (akcja rozwija się błyskawicznie!)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2062.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2062.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2:06&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 1 godz. i 8 minut (w godzinkę idealnie można się zdrzemnąć)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2063.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2063.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2:16&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 22 minuty (nagle akcja przyspieszyła)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2065.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2065.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2:28&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 2 minuty (no teraz to już naprawdę nie warto iść spać! napięcie rośnie...)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2067.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2067.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2:30&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 1 minuta (już za chwilę zobaczę mojego Leoparda!)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2068.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2068.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2:49 (20 minut później)&lt;/strong&gt;: Czas pozostały ok. 1 minuta (zieew)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2071.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2071.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;3:05&lt;/strong&gt;: Jedna leopardowa minuta trwa definitywnie za dużo, ale jaka nagroda:&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2072.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2072.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;3:12&lt;/strong&gt;: Pierwszy „screenshot”, z wrażenia zapomniałam o programie Grab i używałam dalej aparatu :P&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2074.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2074.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;3:14&lt;/strong&gt;: Pierwsze ponowne uruchomienie (po automatycznym ściągnięciu &lt;em&gt;update'ów&lt;/em&gt;) i pierwszy drobny problem (?)&lt;br&gt;
(Warto zwrócić uwagę na język, jakim napisano ten komunikat. Przez dłuższy czas się zastanawiałam, o czym on do mnie w ogóle rozmawia!)&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2076.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2076.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;3:17&lt;/strong&gt;: Ciąg dalszy pierwszego resetu i trochę większy problem.&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/IMG_2077.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/IMG_2077.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Dodam, że twardy reset ten problem tymczasowo rozwiązał, jednak przy kolejnym uruchamianiu komputera na nowo pojawił się znowu. Obawiam się, że nie uniknę nowej instalacji Leoparda, ale dopóki nie muszę wyłączać komputera, a tylko go usypiam, udaję, że problemu nie ma...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oto końcowy wynik, &lt;strong&gt;5.11, 1:14&lt;/strong&gt;:&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/images/desktop.png&quot;&gt;&lt;img src=&quot;http://typoagrafka.eu/jog/leopard/thumbs/desktop.png&quot; alt=&quot;&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podsumowując, instalacja trwała niecałe półtorej godziny, choć ciągnęło mi się niesamowicie. Jak podejrzewam, przyczyną rozbieżności między rzeczywistym czasem instalacji, a tym, co pokazywał instalator, była duża ilość maleńkich tekstowych plików na moim dysku (m.in. pełna instalacja TeX-a), z którymi instalator musiał zrobić porządek (Archive&amp;amp;Install), ale może się mylę.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Co działa?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Działa TeX. I to jest najważniejsze. :) Przywrócenie starej instalacji z &lt;i&gt;Previous Systems&lt;/i&gt; zajęło mi może w sumie 5 minut (z czego 4 na ustawienie ścieżki do katalogu z binarkami).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ponadto wbrew zapowiedziom działają programy adobowskie: Acrobat 7.0, InDesign CS2, Photoshop CS2. Innych nie sprawdzałam. Pakiet Office też się uruchamia bez problemu.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Z czym są problemy?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jak do tej pory problem miałam i mam nadal tylko z jednym programem: odtwarzaczem radia last.fm. Jak się uruchamia to mam zaraz dwie jego ikony w Docku. Podczas logowania jakaś jego część uruchamia się w tle i w dodatku &lt;i&gt;nie odpowiada&lt;/i&gt;. W związku z tym mam jednen program-zombie, który muszę wyłączać ręcznie w monitorze aktywności. Jeszcze nie wiem, jak sobie poradzić z tym, poza &lt;i&gt;oczywistym&lt;/i&gt; odinstalowaniem.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Zmiany, nowości&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Z ważniejszych (≠ większych) zauważalnych zmian, o których trąbią wszystkie polskie makowe blogi i fora: ź i ż zostały zamienione miejscami. Wspomniałam już o tym w poprzednim wpisie. Teraz dodam jeszcze, że nie zdecydowałam, do czego chcę się przyzwyczaić i nie wiem, co jest „prawidłowe”. Wiem, że na zmianę używam i maka i peceta (w pracy) i zawsze na początku muszę się przestawiać. Ale też szybko mi to przychodzi. Ponadto na maku używam zawsze lewego, a na pececie prawego alta. Więc względem spacji jest to zawsze symetryczna zmiana :)&lt;br&gt;
W każdym razie ściągnęłam, zainstalowałam i używam już układ klawiatury Polish Pro2. Zawsze mogę zmienić decyzję. Wystarczy +Spacja (który to skrót u mnie przełącza układ klawiatury).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pisząc powyższy akapit, chciałam wstawić do niego znak przekreślonego równania. Jak zawsze kliknęłam w tym celu na ikonę układu klawiatury w pasku menu i chciałam wybrać paletę znaków. A tu nie ma. Okazało się, że mogę ją znaleźć w menu mojego edytora. Ale nie wiem, gdzie się podziała ta ogólna, wspólna paleta...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszego dnia po instalacji, czyli wczoraj, mój komputer bardzo mocno się nagrzewał i ten stan utrzymywał się permanentnie, co bardzo mnie niepokoiło. Zarówno CPU jak i GPU oscylowały w granicach 60°C. Wentylatory chodziły na pełnych obrotach. A ja nie wiedziałam, co się dzieje, boe nie robiłam nic szczególnego. Według &lt;a href=&quot;http://shadzik.jogger.pl&quot;&gt;Shadzika&lt;/a&gt; (za którego dobre rady bardzo dziękuję) mogło chodzić o indeksowanie dysku (np. do CoverFlow, Spotlight itp.). Faktycznie wieczorem wentylatory ucichły i do teraz włączają się tylko w wyjątkowych sytuacjach. Na przykład wtedy, gdy włączam CoverFlow w Finderze... :( (tak, to oznacza, że ta funkcja jest dla mnie w tej chwili tabu)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Leopard robi wrażenie znacznie szybszego niż Tiger. Wszelkie przejścia i zmiany są znacznie bardziej płynne. Zwalnia jedynie wtedy, gdy jakaś część za mocno się nagrzała. Pod tym względem jestem bardzo zadowolona, bo wymagania jeśli chodzi o pamięć przekraczam jedynie o 256 MB, a to nie za dużo. Niewątpliwie do przyspieszenia systemu przyczyniły się generalne porządki i odinstalowanie wielu „pomocników”, które chodziły w tle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze nie wiem, na ile &lt;i&gt;warto&lt;/i&gt; zmienić Quicksilver na Spotlight, ale Spotlight dla mnie wreszcie stał się &lt;i&gt;używalny&lt;/i&gt;, wcześniej był tak wolny, że wyszukiwałam w nim pliki tylko wyjątkowo, gdy już naprawdę musiałam. Teraz próbuję używać go częściej, choć nadal nie jest to wyszukiwanie w mgnieniu oka. Ogromną zmianę w prędkości wyszukiwania widzę w programie Mail.app, gdzie po wpisaniu hasła maile pojawiają się w ciągu [ułamków] sekund. Z Quicksilvera, którego używam m.in. do uruchamiania programów, na razie nie zamierzam rezygnować. Bardzo lubię możliwości, jakie daje korzystanie z przeszukiwania kontaktów i ich danych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;WebClip-y dashboardowe zrobiły na mnie raczej kiepskie wrażenie. Teoretycznie strona powinna odświeżać się po tym jak zostanie odświeżona w Safari (co już jest dla mnie bez sensu, bo skoro mogę sobie ją otworzyć w Safari to po co mi Widget?). Ale Widget, który sobie zrobiłam z wiadomości na pierwszej stronie gazeta.pl, nawet wtedy się nie odświeżał. I wtedy wpadłam na pewien pomysł i odważyłam się i nacisnęłam  + R. Widget się &lt;i&gt;zmiksował&lt;/i&gt; i po pewnej chwili odświeżył. Nie jest to może idealne zachowanie (idealne by było, gdyby widget odświeżał się sam w tle, gdy tylko zmienia się strona, bez ingerencji użytkownika), szczególnie, że chwilę trwa, zanim ten widget się załaduje (= zanim w tle załaduje się cała strona i będzie można wyciąć widgetowy kawałek), ale jest ok, przynajmniej nie muszę oglądać tych wszystkich reklam dookoła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nawiasem mówiąc, Dashboard ładuje się przyjemnie i zauważalnie szybciej niż pod Tigerem. I bardzo często z niego korzystam (aktualnie non-stop sprawdzam temperaturę i prędkość wentylatorków w iStat, bo chcę zobaczyć, od jakich czynników zależą).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bardzo podoba mi się funkcja przeglądania PDF-ów w Safari, która podobno była już w Tigerze, ale z niej nie korzystałam (bo po pierwsze używałam Camino, po drugie miałam włączoną wtyczkę Acrobata, która to deaktywowała). Przeglądanie to działa super, szczególnie, że opcja wyszukiwania z przyciemnianiem strony (nowa funkcja Safari) działa właśnie również w PDF-ach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z nowych programów oglądałam jeszcze Front Row. Wygląda bardzo elegancko i przyjemnie &lt;i&gt;by&lt;/i&gt; się obsługiwało, gdyby nie fakt, że nie mam pilota... :P (testowałam klawiaturą)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spaces. Nigdy nie potrafiłam używać systemu z wieloma desktopami. Próbowałam wielokrotnie i pod Linuksem i pod Makiem (z jakimiś dodatkowymi programami). Próbowałam i pod Leopardem, ale ja po prostu nie potrafię działać z wieloma pulpitami. Potem zapominam, gdzie co mam, i że mam gdzie indziej. Albo mnie przenosi, a ja nie chcę. Ogólnie mówiąc to nie dla mnie. Spaces pozostają wyłączone.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawe: jeśli ma się backupy Time Machine i wyrzuci się jakiś program do kosza, to chcąc uruchomić plik przypisany do tego programu (bądź uruchomi się odpowiedni protokół na stronie internetowej) to Mac OS wyciągnie program z Time Machine i uruchomi go &lt;i&gt;nie pytając&lt;/i&gt; użytkownika o zdanie. Informację na ten temat znalazłam na blogu &lt;a href=&quot;http://pyile.com/2007/11/mac-os-x-runs-deleted-applications/&quot;&gt;Pyile&lt;/a&gt;. Sama nie mam jeszcze Time Machine działającego (bo nie mam dysku), ale czytam sobie w Internecie trochę o różnych nowościach w Leopardzie i zaskoczyło mnie to. W komentarzach można znależć „oczywiste rozwiązanie”: wyłączyć katalog programów z backupowania. Nie uważam tego za dobre rozwiązanie. Zadaniem Time Machine jest robienie backupu, a na żądanie / za potwierdzeniem ten backup przywrócić. Zakładając że większość programów zapisuje podczas pracy różne dane (swoje ustawienia, cache), od razu pojawia się pytanie, gdzie taki program wystartowany z Time Machine (a przecież nie przywrócony) takie dane zapisze. No chyba nie na dysku backupowym? Bo przecież tam jest back up z poprzednich godzin/dni itp. A na aktualnym? W końcu aktualnie tego programu nie ma, nie istnieje, więc jakim prawem miałby cokolwiek zapisywać na dysku (nie mówiąc o uruchamianiu dalszych programów itp.). Tak więc mamy, moim zdaniem, do czynienia z błędnym modelem, a co za tym idzie, z błędnym oprogramowaniem. Może błąd zostanie usunięty do czasu, kiedy będę miała dysk. Nie umniejszając wagi backupów, trzeba pamiętać, że jest to luka bezpieczeństwa.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;GUI&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Ciąglę nie mogę się przyzwyczaić do nowego &lt;i&gt;interface'u&lt;/i&gt; Leoparda. Jest smutny. Jest ciemnoszary, ciemniejszy niż Tiger. Może i jest elegancki, ale nie jest ergonomiczny. Może to za duże uogólnienie, ale mówię teraz o ogólnym wrażeniu, jakie na mnie robi. Ciemne litery na ciemnym szarym tle nie pomagają w czytelności tekstu, niestety. Jasne świecące punkty na jasnym Docku z odblaskami nie pomaga w rozpoznaniu, który program jest uruchomiony, a który nie. Itd. Nie wiem, jakie były założenia projektantów nowego GUI, może chodziło im o zachowanie jak największej neutralności w stosunku do zawartości programów. Mi to przeszkadza. Przeszkadza mi, że muszę patrzeć się wiele godzin dziennie na ten ponury szary kolor. I że ciężko na nim odczytać ciemne litery (patrz np. Safari).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O Docku wiele już było powiedziane. I ja należę do osób, którym nie przypadł do gustu nowy 3D-Dock. Najbardziej chyba z powodu nieczytelności wyżej wspomnianej. Ponadto miałam podejrzenia, że Dock w takiej postaci zżera dużo cennych zasobów komputera (zupełnie niepotrzebnie), a tego chciałam uniknąć. Ściągnęłam więc z Internetu mały programik, dzięki któremu mogłam zamienić poziomego Docka na wersję 2D i teraz jest idealnie i pięknie. Białe diody pokazujące status programu kontrastują bardzo ładnie z ciemnym, transparentnym tłem Docka. Cóż więcej mi trzeba? &lt;small&gt;(pionowych podziałek między grupami programów)&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co do osławionego paska Menu, u mnie jest nieprzezroczysty. &lt;a href=&quot;http://appleblog.pl/przezroczystosc-belki-menu&quot;&gt;Nikt nie wie&lt;/a&gt;, od czego zależy fakt przezroczystości bądź jej braku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jedna rzecz bardzo mi się podoba w leopardzim GUI: zaokrąglone rogi menu.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Po co się w ogóle przesiadać?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Leopard ma wiele minusów, wiele spraw jest niedopracowanych, niestety. Znaleziono wiele elementów, które się wręcz pogorszyły od czasów poprzednich wersji. W wielu programach własne ustawienia są bardzo mocno ograniczone, co zniechęca do używania tychże programów. Niektóre funkcje są, jak wspomniałam wyżej, dla mnie tabu, ze względu na dość słaby, jak na minimalne wymagania, sprzęt.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale jednak jest coś, dla czego warto się przesiąć (poza wspomnianym przyspieszeniem działania systemu i kilku inncyh zaletach, których pewnie jeszcze nie poznałam): QuickLook. Program (funkcja??) dzięki któremu uruchamianie Preview (Podglądu) przestaje często mieć sens, nie mówiąc już o włączaniu kombajnu officowego, żeby zobaczyć, co zawiera dany plik Excela. (Tak, QuickLook potrafi również przeglądać pliki z pakietu Office). QuickLook potrafi odtwarzać filmy, muzykę, wyświetlać obrazki, pdfy, doce, xlsy, pliki tekstowe, html (z cssem!) i pewnie wiele innych. Przy czym nie jest to tylko bylejaki podgląd pierwszej strony dokumentu lub pierwszej klatki filmu. Jest to pełnawymiarowa przeglądarka wszystkich tych rodzajów plików, to znaczy, że filmy można odtwarzać, dokumenty można przeglądać, powiększać i zmniejszać. Przy czym sam podgląd ładuje się błyskawicznie, wystarczy nacisnąć spację na danym pliku. W dodatku program ten działa „w tle” (choć na pierwszym planie) i strzałkami można sobie przechodzić do innych plików zmieniając ten, który aktualnie jest wyświetlany w okienku SzybkiegoPodglądu. Dla mnie bomba!&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Polskie tłumaczenie (kwiatki)&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Cieszę się bardzo, że mój ulubiony system operacyjny mówi do mnie teraz moim ojczystym językiem. Jednak język ten jest czasem bardzo dziwny i nie bardzo rozumiem, co mój komputer chce mi powiedzieć. (Albo po prostu jest niegramatycznie lub niespójnie.)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przykłady:&lt;br&gt;
w menu Docka (po kliknięciu na przejście dla pieszych) „Umieść na ekranie” i tu mamy do wyboru: „lewa” „Dolny” „Prawa”&lt;br&gt;
„Trackpad” został przetłumaczony jako — uwaga — „gładzik”. („Stuknij w gładzik dwoma palcami dla drugiego kliknięcia”, rety, kto to tłumaczył! dla niewtajemniczonych: chodzi o kliknięcie prawym przyciskiem myszy lub też ctrl+click; „Ignoruj gładzik gdy obecna jest mysz”, pipipi)&lt;br&gt;
Po wybraniu czegoś w mailu &lt;i&gt;data detector-em&lt;/i&gt;: „Duży typ” (engl. &lt;i&gt;Large type&lt;/i&gt;)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy okazji: data detector jest super, ale obawiam się, że jak dotąd zaprogramowany tylko na rozpoznawanie angielskich adresów. Przy nazwach typu „Jakaśtamstr. 99” niestety już nie łapie (ale kod pocztowy + miasto rozpoznał). Przy telefonach raczej nie ma problemu. Gdy zaznaczy się, że chce się dodać dane do istniejącego kontaktu, wyszukuje właściwy koontakt w książce adresowej na podstawie nadawcy maila.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 05 Nov 2007 01:55:02 +0100</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/05/leopard-instalacja-i-wrazenia/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Moźe Halloween nie lubi, ale z moim komputerem nieźle sobie radzi</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/03/moze-halloween-nie-lubi-ale-z-moim-komputerem-niezle-sobie-r/</link><description>&lt;p&gt;Teraz krótko: piszę już spod Leoparda... aaa, zamienił mi ż i ź... (Automacieju, teraz jest jak pod Windowsami: Alt+z=ż, Alt+x=ź)&lt;br&gt;
robiłam trochę zdjęć podczas instalacji, było ciekawie i długo trwało, jak widać. Jak się wyśpię i znajdę chwilę czasu, napiszę dłuższy tekst.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 03 Nov 2007 03:20:18 +0100</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/03/moze-halloween-nie-lubi-ale-z-moim-komputerem-niezle-sobie-r/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Co ma wspólnego Leopard z Haloween</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/01/co-ma-wspolnego-leopard-z-haloween/</link><description>&lt;p&gt;Wybiegałam właśnie do pracy (przed godziną), gdy zadzwonił telefon w domu. Melduje się firma kurierska UPC. Proszę pani, był u pani kurier dziś rano i nie znalazł szyldu z nazwiskiem na drzwiach. [grr... wyjątkowo byłam akurat w domu!!!] Wtedy skojarzyłam, że wczoraj wieczorem, jak wchodziłam do klatki, zauważyłam, że nasz domofon jest ochlapany dziwną białą mazią... No więc powiedziałam miłemu panu z firmy UPC, że chyba ktoś nam ochlapał domofon farbą, na co on: aa, no tak, Haloween...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wiem, jakie są halołinowe zwyczaje, nie jestem Amerykanką. Ale wiem, że dzięki Haloween mój Leopard dotrze do mnie &lt;i&gt;być może&lt;/i&gt; dopiero wieczorem (miły pan, który okazał się być Polakiem, powiedział, że postara się wysłać jeszcze dzisiaj do mnie drugiego kuriera), a możliwe, że dopiero jutro. Jak jutro to reinstalka będzie pewnie najwcześniej w nd, bo w so i nd bardzo mi jest potrzebny sprawny komputer. Zaplanowałam wszystko na dziś wieczór.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Grr...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Edit:&lt;/b&gt; Miły pan jednak chyba był trochę niekumaty, i udzielił mi fałszywej informacji. Otóż była to paczka nieprzeznaczona do doręczania jej do sąsiadów. To znaczy wysłał do mnie kuriera, który pocałował klamkę, bo oczywiście nikogo nie zastał. Apple zastrzegło, że te paczki mogą być doręczane &lt;i&gt;wyłącznie&lt;/i&gt; w ciągu dnia (!), więc gdybym się na to zdała to przez najbliższych kilka miesięcy bym chyba nie dostała mojego Kocura. Zadzwoniłam do UPC (12 ct/min, znowu grr) no i ostatecznie ustaliłam, że odbiorę paczkę osobiście. Dzisiaj już nie mogę niestety, choć mają otwarte. Paczka poszła do wora paczek nieodebranych dzisiaj i już dziś nie może być odebrana, dopiero jutro. Od 8 rano. No cóż... w takim razie dziś mogę się pobawić back upami i przygotowaniem ostatecznym komputerka, a przeinstaluję może jutro wieczorem, choć nie liczę na to za bardzo. Jutro wieczorem obowiązki członka zarządu choru wzywają, idziemy na jakieś nudne zebranie stowarzyszenia berlińskich chórów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A Kotka odbiorę sobie chyba przed pracą. Będę miała przynajmniej miły początek dnia :)))&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Update, 2.11.2007, 16:15:&lt;/b&gt; O, jaki miły początek dnia miałam dzisiaj :)))&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Update, 2.11.2007, 23:22:&lt;/b&gt; Kończę przygotowywać backupy. Myślę, że jeszcze dzisiaj (=przed zaśnięciem) Leopard będzie śmigał na moim PB.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 01 Nov 2007 12:34:33 +0100</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/11/01/co-ma-wspolnego-leopard-z-haloween/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Leopard</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/10/26/leopard/</link><description>&lt;p&gt;Mam około tydzień, żeby zdobyć zewnętrzny duży (najchętniej &amp;gt;=300GB) dysk na Firewire. :))))) &lt;small&gt;Sponsor pilnie poszukiwany!&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Taaak, zamówiłam &lt;a href=&quot;http://www.apple.com/macosx/guidedtour/&quot;&gt;Leoparda&lt;/a&gt;, po cenie studenckiej (-15 EUR) i jeszcze w przedsprzedaży (wysyłka 0 EUR), kilka godzin temu. Ponieważ nie posiadam karty kredytowej, musiałam zapłacić przelewem, więc wyślą dopiero jak przelew dojdzie (pewnie pn/wt). A ponieważ na moim 80 GB dysku jest tylko ok 7 GB wolnego, a ja nie mam dostępu do żadnego dysku zewnętrznego, pilnie poszukuję możliwości zrobienia pełnego backupu moich danych. Najprościej to zrobić na dysku na Firewire, bo wtedy można z niego bootować system :P&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wczoraj obejrzałam &quot;Guided Tour&quot; o Leopardzie. Ten system mnie po prostu powala. Już obecny 10.4 uważałam za bardzo mądry i wygodny, w szczególności dla programistów. Ale Leopard ze swoim Time Machine... i pewnie wieloma szczegółami, w których tkwi diabeł.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 26 Oct 2007 18:29:17 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/10/26/leopard/</guid><category>Komputerowo</category><category>Mac</category></item><item><title>Po dwóch latach znalazłam edytor dla siebie...</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/10/18/po-dwoch-latach-znalazlam-edytor-dla-siebie/</link><description>&lt;p&gt;Już prawie dwa lata minęło odkąd kupiłam mojego PowerBooka i przesiadłam się na Mac OS X-a. Przez cały ten czas wypróbowałam co najmniej kilka, jak nie kilkanaście różnych edytorów, głównie w celu &lt;i&gt;LaTeXowania&lt;/i&gt;. &lt;i&gt;Żaden&lt;/i&gt; nie spełnił moich oczekiwań. Może jestem wybredna, albo za długo pracowałam z innymi edytorami, żeby łatwo się przesiąść.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i wygląda na to, że znalazłam edytor dla siebie. Nazywa się &lt;a href=&quot;http://macromates.com&quot;&gt;TextMate&lt;/a&gt;. Obsługuje w tej chwili bardzo wiele różnych języków programowania i samych programów (np. nieoceniona współpraca z Subversion!), a każdy może dowolnie rozszerzyć jego funkcjonalność pisząc krótkie programy w &lt;i&gt;dowolnym&lt;/i&gt; języku skryptowym (shell-script, Perl, Python...).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ponieważ godzina jest późna, a ja od początku tygodnia (=semestru) wstaję codziennie o 7 rano (ostatnie 3 miesiące to raczej była 9-10), nie mam siły teraz opisywać wielu możliwości i szczegółach, w których tkwi diabeł (!). Ogólnie pochwalić mogę tylko niemal dowolną dopasowywalność do własnych potrzeb i przyzwyczajeń i baardzo wiele możliwości pomocy przy pisaniu kodu (code folding, uzupełnianie kodu, TODOs, sprawdzanie pisowni z ominięciem poleceń itp. itd.). To, co dla mnie jest osobiście ważne, to ogromne &lt;i&gt;wsparcie&lt;/i&gt; dla LaTeX-a (w tym synchronizacja z PDF-em oraz wyświetlanie błędów w dodatkowym oknie, kolorowanie składni pliku log i jego automatyczne odświeżanie). Wiele można dowiedzieć się ze &lt;i&gt;screencastów&lt;/i&gt;, które dostępne są na stronie TextMate (link patrz wyżej).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja od kilku miesięcy używałam wersji Trial, odinstalowując ją i instalując od nowa, ponieważ nie było łatwo od razu zdecydować się na wydanie prawie 50€ (39€+podatek, o którym dowiedziałam się dopiero przy potwierdzaniu transakcji), żeby kupić licencję. Ale po tych kilku miesiącach niezbyt intensywnego użytkowania (bo akurat nie było okazji, a ja też nie miałam czasu, żeby się wgłębiać w możliwości tego edytora) podjęłam ostateczną decyzję i dziś właśnie dostałam już moją licencję.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;TextMate określiłabym trochę jako takiego bardzo ładnego i bardziej przyjaznego w użyciu Emacsa, Można w nim prawie wszystko, a na pewno wszystko można zaprogramować (choć nie wiem, czy zrobienie jajecznicy nie wymagało by patelni na USB), do wszystkiego są lub mogą zostać przypisane skróty... no po prostu bosko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uprzedzając pytania: TextMate jest i będzie dostępny wyłącznie na Maca. Autor pisze na blogu, że nie zamierza portować edytora na Windowsa, choć mógłby zarobić na tym wielką kasę, bo dla niego znacznie ważniejszy jest &lt;i&gt;fun&lt;/i&gt; przy pracy, a Windows &lt;i&gt;is not fun&lt;/i&gt;. Przy czym Autor TextMate zamierza wprowadzić akcję (którą już rozpoczął, ale zawiesił z przyczyn technicznych): przesiądź się na Maca, a TextMate dostaniesz gratis.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeśli zaintrygował lub zainteresował Was TextMate, warto obejrzeć stronę jemu poświęconą, jest tam Manual, Wiki oraz kilka Screencastów (pliki mov, czyli QuickTime), które robią naprawdę ogromne wrażenie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 18 Oct 2007 01:31:22 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/10/18/po-dwoch-latach-znalazlam-edytor-dla-siebie/</guid><category>(La)TeX</category><category>Komputerowo</category><category>Mac</category><category>Programowanie</category><category>Software</category><category>Testy</category></item><item><title>Audycja internetowa: Świat to za mało!</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/08/27/audycja-internetowa-swiat-to-za-malo/</link><description>&lt;p&gt;Jeśli macie ochotę posłuchać &lt;b&gt;pięknej, klimatycznej muzyki&lt;/b&gt;, polecam gorąco &lt;b&gt;dziś o 20&lt;/b&gt; (a także w każdy inny poniedziałek o tej porze) dwugodzinną audycję Błażeja Tomaszewskiego w &lt;a href=&quot;http://sar.pg.gda.pl/&quot;&gt;Studenckiej Agencji Radiowej&lt;/a&gt;. Dostępna przez Internet ze strony Agencji.&lt;br&gt;
Gdy pierwszy (i jak dotąd jedyny, bo wyjechałam na wakacje bez Internetu) raz słuchałam, musiałam niemal przerwać pracę, tak się rozpłynęłam. Błażej ma naprawdę niesamowite pomysły i wyszukuje bardzo ciekawą muzykę z różnych stron świata.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 27 Aug 2007 19:14:43 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/08/27/audycja-internetowa-swiat-to-za-malo/</guid><category>Kulturalnie</category><category>Muzyka</category></item><item><title>HP :P [bez spoilerów]</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/21/hp-p/</link><description>&lt;p&gt;Hura, mój &lt;b&gt;Harry Potter&lt;/b&gt; już dotarł. Przed chwilą przyszedł kurier z przesyłką z amazon, a nawet z dwiema, druga dla sąsiadki. amazon.de dał gwarancję, że dostarczy książkę dziś do 18, a gdyby to się nie stało to by była w prezencie. Szczerze mówiąc wolałam, żeby przyszła dzisiaj, niż żeby była za darmo :) no i się udało i jest. Dwie godziny przed upływem terminu. No to znikam. &lt;img src=&quot;http://www.nfp-forum.de/images/smiles/rzmagic.gif&quot; alt=&quot;znikam&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;Wskazówka: mieszkam w Berlinie i nie zamawiałam przez amazon.de do Polski lecz do Niemiec właśnie. Gwarancja dotyczyła wyłącznie dostawy w obrębie Niemiec. Za książkę zapłaciłam 18,90 EUR, dostawa DHL-em za darmo. W Polsce książkę można zamówić przez Internet np. w EMPIK-u.&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 21 Jul 2007 16:05:17 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/21/hp-p/</guid><category>Książka</category></item><item><title>Znów prezentacja i zaraz wizyta</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/19/znow-prezentacja-i-zaraz-wizyta/</link><description>&lt;p&gt;Mały prywatny wpis (rzadko się ostatnio zdarza). Miałam dziś znowu prezentację, tym razem pokazywałam mój projekt na temat „Web 2.0 – moc &lt;i&gt;community&lt;/i&gt;”. Folie (mind mapy w LaTeX-u! wraz ze źródłami), można ściągnąć z mojej strony już. Oczywiście są po niemiecku, ale nie ma dużo słów, jest sporo obrazków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zaraz idę na stację metra odebrać Kasię. Z Kasią nie widziałam się 10 lat, a znamy się od zawsze. Straciłyśmy na jakiś czas kontakt, ale Kasia znalazła mnie w Internecie, o czym kiedyś pisałam. Przy okazji jej wizyty w Europie wpadła właśnie do Berlina na chwilę, żeby się ze mną spotkać i niestety już w sobotę musi wracać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;Pozwalam sobie mimo wszystko pozostawić ten wpis na zerowym poziomie, bo może ktoś będzie zainteresowany źródłami prezentacji w LaTeX-u&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 19 Jul 2007 18:58:29 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/19/znow-prezentacja-i-zaraz-wizyta/</guid><category>(La)TeX</category><category>Kariera ;)</category><category>Komputerowo</category><category>Prywatnie</category><category>Publikacje</category><category>Studia</category><category>Web</category></item><item><title>Dziadek ery Web 2.0 – ciąg dalszy</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/17/dziadek-ery-web-2-0-ciag-dalszy/</link><description>&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/09/dziadek-ery-web-2-0/&quot;&gt;Wspomniałam&lt;/a&gt;, że mój Dziadek zaczął pisać bloga. Teraz założył również &lt;a href=&quot;http://henryk.rycko.pl/foto/&quot;&gt;galerię&lt;/a&gt;. Można tam znaleźć m.in. listy, które pisałam do mojej Babci w wieku lat siedmiu (&lt;a href=&quot;http://henryk.rycko.pl/foto/v/joanna/List_Asio_do_babci_Halinki.jpg.html&quot;&gt;„i [życzę Ci], żeby Cię dziadek dobrze &lt;i&gt;traktował&lt;/i&gt;”&lt;/a&gt;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziadek Henio robił kiedyś piękne zdjęcia, od niedawna ma aparat cyfrowy, więc mam nadzieję na nowe. No i na to, że galeria będzie rosła.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 17 Jul 2007 16:28:41 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/17/dziadek-ery-web-2-0-ciag-dalszy/</guid><category>Prywatnie</category><category>Web</category></item><item><title>Dziadek ery Web 2.0</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/09/dziadek-ery-web-2-0/</link><description>&lt;p&gt;&lt;img src=&quot;http://jan.rycko.pl/foto/albums/Twarze/normal_00080-1.jpg&quot; style=&quot;width: 160px;height=120px;float:right;margin:5px;padding:3px&quot;&gt;Mój &lt;a href=&quot;http://henryk.rycko.pl/blog&quot;&gt;Dziadek Henio&lt;/a&gt; ma 80 lat. Od kilku lat używa komputera. Na początku się wzbraniał przed Internetem, ale w końcu ma. Ma maila i używa go. Na komputerze robi niesamowite rzeczy: wskanował już kilka tysięcy obrazków, pisze w Wordzie i łączy tekst z obrazkami. Raz udało mu się zainstalować na swoim komputerze dwa różne Ubuntu :) Tak, Dziadek używa i Windowsa i Linuksa. I jestem bardzo dumna z niego. (pewnie niedługo przeczyta te słowa, bo mówi, że odwiedza czasem mojego blogaska)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale do rzeczy: zadzwoniłam dziś do Dziadka po długim czasie, rozmowa niestety urwała się nagle, bo rzuciłam się do biurka do dzwoniącej komórki potykając się o kabel od telefonu, który się rozerwał. Ale zanim się to stało Dziadek powiedział mniej więcej coś takiego:&lt;br&gt;
&lt;b&gt;„Babcia ma teraz nowe lekarstwa, one są takie trochę w wersji Beta, jak to się teraz mówi…”&lt;/b&gt;&lt;br&gt;
No po prostu odpadłam!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;Zdjęcie autorstwa mojego brata &lt;a href=&quot;http://yachoo.jogger.pl&quot;&gt;Yachoo&lt;/a&gt;, użyte bez jego wiedzy i zgody (jeszcze).&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 09 Jul 2007 21:28:26 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/07/09/dziadek-ery-web-2-0/</guid><category>Prywatnie</category><category>Web</category></item><item><title>Videokonferencja przez Leoparda!</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/28/videokonferencja-przez-leoparda/</link><description>&lt;p&gt;Jestem właśnie na wykładzie... odbywa się on zawsze równolegle w dwóch pomieszczeniach, na dwóch końcach Berlina (dokładniej: w centrum i na obrzeżach). I najczęściej prowadzący są u nas (na obrzeżach, gdzie jest instytut informatyki), a kilkoro uczestników może ich oglądać w centrum. Tym razem jest pół na pół. Ale to w sumie nieważne. Zaczęły się ćwiczenia, jakieś problemy z połączeniem. Ja patrzę, a oni włączają iChata, jeden i drugi (tu i w centrum) i... Video Theater. Jens włączyła w teatrze folie, które widać na laptopie w centrum. Patrzę na pasek menu: przezroczysty, dock – 3D! Jednym słowem: Leopard Beta!!! No tego się nie spodziewałam! Niestety np. nie dało się powiększyć folii, więc kiepsko można czytać, nie wiem też jak super-efekty-wizualne, które pokazywał SJ na WWDC 2007, ale coś tam działa. Zresztą – fajnie oglądać Leoparda na żywo. Nawet jeśli iChat wywalił się w trakcie bez powodu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PS: Jeśli oni go mają no to chyba znaczy, że byli na WWDC 2007!!! Muszę z nimi pogadać.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 28 Jun 2007 17:34:12 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/28/videokonferencja-przez-leoparda/</guid><category>Kariera ;)</category><category>Komputerowo</category><category>Mac</category><category>Studia</category></item><item><title>PDFView – koniec</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/27/pdfview-koniec/</link><description>&lt;p&gt;Właśnie odkryłam, że mój ulubiony program do przeglądania PDF-ów na Macu &lt;a href=&quot;http://pdfview.sourceforge.net/&quot;&gt;od stycznia nie jest już rozwijany&lt;/a&gt;. Na początku jak go zainstalowałam, aktualizacje pojawiały się niemal codziennie, potem trochę rzadziej. Nie zwróciłam na to jakoś specjalnej uwagi. Dopiero teraz chciałam zajrzeć na chwilę do pomocy programu, żeby się dowiedzieć, jaka jest różnica między trybem &lt;i&gt;Full screen&lt;/i&gt; a &lt;i&gt;Presentation&lt;/i&gt; i okazało się, że pomocy brak, a jest tylko strona internetowa. No i na tej stronie właśnie dojrzałam informację:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;PDFView is no longer in development. Thanks to all the people who supported it, but I have no time any more. You may wanna try &lt;a href=&quot;http://skim-app.sourceforge.net/&quot;&gt;Skim&lt;/a&gt; as a replacement/improvement.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Ponieważ wspomniany Skim podobno dobrze się rozumie z LaTeX-em (czytaj: funkcja PDFSync), włączyłam ściąganie i zaraz go będę instalować. Zobaczymy, co to warte.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A PDFView szkoda, bo był &lt;i&gt;naprawdę na dobrej drodze&lt;/i&gt;, żeby stać się mocną alternatywą dla applowego &lt;i&gt;Preview&lt;/i&gt;. Niestety za wcześnie autor zawiesił rozwój programu, żeby można było mówić o 100% niezawodnym i wygodnym narzędziu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 27 Jun 2007 15:37:33 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/27/pdfview-koniec/</guid><category>(La)TeX</category><category>Komputerowo</category><category>Mac</category><category>Software</category><category>Testy</category></item><item><title>Jogger-RSS nie wyświetla autorów?</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/20/jogger-rss-nie-wyswietla-autorow/</link><description>&lt;p&gt;Trochę z opóźnieniem, ale kiedyś trzeba zacząć. &lt;b&gt;Próbuję nauczyć się używać RSS-ów.&lt;/b&gt; Dodałam sobie RSS-a do głównej joggera. Wygląda on tak: &lt;code&gt;http://jogger.pl/rss/content/html/50/auth/ja-joanna&lt;/code&gt;. Wszystko byłoby fajnie, ale ten RSS &lt;b&gt;nie wyświetla mi autorów&lt;/b&gt; poszczególnych wpisów, a to go w moich oczach całkowicie dyskwalifikuje. Czy to wina czytnika (chwilowo wersja demo NetNewsWire) czy kodu RSS?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;I jeszcze małe pytanie: czy z tym &lt;code&gt;auth/ja-joanna&lt;/code&gt; ten RSS będzie pokazywał też inne poziomy, a nie tylko zerowy (no choćby pierwszy poziom)?&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 20 Jun 2007 22:46:02 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/20/jogger-rss-nie-wyswietla-autorow/</guid><category>Jogger</category><category>Web</category></item><item><title>Burzowo – myślami</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/16/burzowo-myslami/</link><description>&lt;p&gt;Nad Berlinem w ostatnich dwóch tygodniach prawie codziennie w nocy przechodzą burze. Ale to, co działo się dzisiaj przekroczyło wszelkie granice. Burza – która jednak zazwyczaj przechodzi po pół godzinie, może godzinie – tym razem trwała, nie przesadzając, całą noc, zaczęła się około 1, uspokoiła się po 5. Do 5 nie zmrużyłam oka, bo błyskało średnio raz na minutę, czasem częściej, najgorsze były jednak grzmoty – te nasilniejsze, najgłośniejsze pochodziły, jak sądzę, z najbliższej okolicy. błysk-huk-błysk-huk. I tak do rana.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Około czwartej już zupełnie zwątpiłam w to, że uda mi się zasnąć i poszłam do kuchni coś zjeść. Zaczęło się robić jasno i zaczęły pośpiewywać ptaki, co też nie bardzo pomogło mi w późniejszym zasypianiu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zastanawiam się czy teraz już zawsze tak będzie... Czy coraz częściej będą burze, huragany itp., o których tak ostatnio głośno i które powodują coraz większe szkody. Wiem, że mój problem z zaśnięciem w burzy jest tylko kroplą w morzu, ale jak się zasanowić, ile osób nie może zasnąć z tego powodu i jak maleje efektywność pracy i bezpieczeństwo na drogach po nieprzespanej nocy to zaczyna być to problem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlatego tak ważne jest, żeby uświadomić sobie, że każdy z nas jest częścią świata i ma wpływ na to co się dzieje przez wybór swoich zachowań. I dlatego jest ważne, żeby ludzie pamiętali o ekologii, o oszczędzaniu energii, o nieużywaniu szkodliwych substancji, na ile tylko się da. Jeszcze wiele można naprawić i zatrzymać tą machinę. Nie wiem, jak Was, ale mnie przeraża myśl o tym, w jakich warunkach przyjdzie żyć moim dzieciom i ich dzieciom i ich dzieciom... jeśli nie zatrzyma się efektu cieplarnianego i jego skutków.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 16 Jun 2007 13:20:03 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/16/burzowo-myslami/</guid><category>Aaaby... Nieuporządkowane</category></item><item><title>TeX-owe kółko różańcowe</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/14/tex-owe-kolko-rozancowe/</link><description>&lt;p&gt;Wróciłam właśnie z tzw. &lt;i&gt;TeX-Stammtisch&lt;/i&gt; czyli comiesięcznego spotkania TeXowców berlińskich. Takie &lt;i&gt;sztamtisze&lt;/i&gt; są organizowane w wielu miastach Niemiec, najczęściej co miesiąc. Użytkownicy pokazują różne prezentacje, osiągnięcia, rozmawiają o problemach, rozwiązują je. Niektórzy się spotykają w knajpach przy piwku, niektórzy – jak my dzisiaj – w sali uczelnianej, co ma tą zaletę, że jest dostęp do rzutnika cyfrowego i nie trzeba się nachylać nad jednym komputerkiem w 10 osób, żeby cokolwiek zobaczyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na berlińskie „kółko różańcowe”&lt;sup&gt;[&lt;a href=&quot;#przypis1&quot;&gt;1&lt;/a&gt;]&lt;/sup&gt; wybierałam się odkąd wiem, że istnieje, czyli od mniej więcej dwóch lat... Kilka razy już nawet zapowiadałam moje przybycie i nigdy nic z tego nie wynikało. Za każdym razem coś powodowało, że nie mogę przyjechać. Tym razem nieopatrznie też zapowiedziałam (wczoraj). I gdyby nie to to chyba znowu bym została w domu, bo zmęczona jestem dosyć po nocy, którą nadrabiałam rano.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale zagryzłam zęby i pojechałam, i nie żałuję. Wprawdzie – tak jak mi się wydawało – berlińskie towarzystwo techowe to raczej ponuraki (a ja tak lubię się śmiać!), ale za to są wśród nich eksperci w różnych tematach, m.in. twórca pakietu &lt;code&gt;pstricks&lt;/code&gt; – Herbert Voß. Z tego, co się zorientowałam, to on jest właśnie głównym organizatorem spotkań w Berlinie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Herbert pokazał krótko na początku, jakie fonty o stałej szerokości istnieją w dystrybucjach TeX-owych i niektóre również skomentował. M.in. okazało się, że fonty Latin Modern Typewriter mają również wersję &lt;i&gt;condensed&lt;/i&gt;, co wspaniale nadaje się do składu szerokich listingów, gdzie ważne jest, żeby tekst nie był przenoszony do następnej linijki (np. przy jednolinijkowych komentarzach). Z tego, co rozumiem należałoby wersję wąską włączyć przez &lt;code&gt;\lcseries&lt;/code&gt; ale jeszcze tego nie wypróbowałam, Druga ciekawa sprawa dotycząca fontów Latin Modern Typewriter: zawierają one również kursywę, co rónież jest nie bez znaczenia przy prezentacji listingów. Ponadto – jak może niektórym wiadomo – Latin Modern doczekały się również wersji True Type (ttf), dzięki czemu można je zainstalować normalnie w systemie i używać do swoich nietechowych celów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Inne pisma o stałej szerokości to m.in. Bera Mono (&lt;code&gt;\usepackage{beramono}&lt;/code&gt;) oraz Luxi Mono (&lt;code&gt;\usepackage[scaled]{luximono}&lt;/code&gt;), przy czym opcja &lt;i&gt;scale&lt;/i&gt; może otrzymać jeszcze konkretną wartość liczbową (domyślnie .87).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poza tym rozmawiałam jeszcze z Rolfem Niepraschkiem, który pomógł mi ostatnio wirtualnie rozwiązać pewien problem z pakietem &lt;code&gt;kvoptions&lt;/code&gt; (w skrócie pakiet ten pozwala na przekazywanie opcji do klasy lub pakietu w postaci &lt;code&gt;key=value&lt;/code&gt;, potrzebowałam możliwość sprawdzenia, czy wartość &lt;code&gt;value&lt;/code&gt; jest równa czemuś i wykonywania wtedy odpowiedniej akcji). Rolf jeszcze raz obejrzał sobie moją klasę dokumentu, powiedział, żebym mu podesłała ją to mi wskaże jeszcze kilka punktów, które mogę poprawić, i dał mi kilka wskazówek co do formy pisania własnej klasy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za długo tam nie siedziałam, bo – jak mówię – byłam raczej zmęczona, ale cieszę się, że poszłam, bo przetarłam szlaki. Tylko męczy mnie jedna sprawa – zarówno w Polsce, jak i tutaj w środowisku techowców są właściwie głównie i w przeważającej większości [starsi] mężczyźni. Kobiety – jeśli są – to jest ich niewiele i najczęściej też są to te, które zaczynały wtedy kiedy inni, czyli w latach osiemdziesiątych. Dlatego czuję się czasem dziwnie na tych spotkaniach, myślę, że bardzo się wyróżniam. Ale co na to poradzę, że uwielbiam (La)TeX-a, interesuję się nim, chcę go poznawać, zgłębiać i używać? I w dodatku – większość z tych ludzi jest naprawdę bardzo miłych, niektórych znam po kilka lat, a niektórzy znają mnie od urodzenia (&lt;a href=&quot;http://do.com.pl&quot;&gt;mój Tata&lt;/a&gt; i jego znajomy &lt;a href=&quot;http://www.bop.com.pl&quot;&gt;Boguś „Jacko” Jackowski&lt;/a&gt; ;) ) lub krótko po, i wielu z nich baardzo podziwiam i szanuję za to, co robią, i dużo się od nich uczę. No i w końcu – dzielimy tą wspólną pasję spotykając się na różnorakich kółkach różańcowych i sprawia nam to dużo radości, a dla wielu jest całym życiem. I może wtedy podziały już nie są takie ważne.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;small&gt;&lt;a name=&quot;przypis1&quot;&gt;[1]&lt;/a&gt; Nie wiedziałam jak przetłumaczyć słowo „Stammtisch” na polski, wtedy przyszło mi do głowy właśnie owo „kółko różańcowe”, które ma coś wspólnego z użytkownikami TeX-a. Zarówno oni, jak i przedstawiciele innych grup społecznych bardzo zaangażowanych w jakiś temat, np typografowie, nieraz z taką pasją odnoszą się do przedmiotu sprawy, że zapominają o bożym świecie, a będąc w swoim [zamkniętym] gronie czują się jak ryby w wodzie i uważają, że nikt z zewnątrz ich nie zrozumie. Potrafią godzinami dyskutować o jakiś bzdurach, które takimi właśnie są dla osób „z zewnątrz”, a dla nich – całym życiem.&lt;/small&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 14 Jun 2007 23:24:25 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/14/tex-owe-kolko-rozancowe/</guid><category>(La)TeX</category><category>BachoTeX</category><category>Kariera ;)</category><category>Komputerowo</category><category>Kulturalnie</category><category>Typografia</category></item><item><title>Lubię pracować w nocy... czasami</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/14/lubie-pracowac-w-nocy-czasami/</link><description>&lt;p&gt;Dzisiaj znowu miałam „nockę”. Pracowałam nad wspomnianą bazą danych i &lt;i&gt;interfacem&lt;/i&gt; do niej – w PHP. Była to już powoli b. pilna praca, a mnie denerwowało, że nie widać końca, więc się zawzięłam i przetrwałam kryzys i o 6 rano, kiedy to wysłałam gotową listę adresową do zarządu i dyrygenta do zatwierdzenia, poszłam spać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale o czym ja właściwie chciałam napisać: byłam tak zmęczona intensywną pracą w PHP, że chcąc nastawić budzik zaczęłam się zastanawiać, &lt;i&gt;do której zmiennej podstawić godzinę pobudki&lt;/i&gt;, zasnęłam zanim nastawiłam budzik.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 14 Jun 2007 15:57:13 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/14/lubie-pracowac-w-nocy-czasami/</guid><category>Chór</category><category>Komputerowo</category><category>Kulturalnie</category><category>PHP</category><category>Programowanie</category></item><item><title>Mój jogger w nowej domenie</title><link>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/12/moj-jogger-w-nowej-domenie/</link><description>&lt;p&gt;Mój Joggerek dorobił się własnej domeny. Jak poinformował mnie komunikat po dodaniu adresu w panelu sterowania, od godziny 4 (domyślam się, że rano), będzie on dostępny pod adresem &lt;a href=&quot;http://jogger.typoagrafka.eu&quot;&gt;jogger.typoagrafka.eu&lt;/a&gt;. Tymczasem w/w adres wskazuje na wiki. Mam nadzieję, że się to o 4 zmieni zgodnie z zapowiedzią.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 12 Jun 2007 18:40:18 +0200</pubDate><guid>http://jogger.typoagrafka.eu/2007/06/12/moj-jogger-w-nowej-domenie/</guid><category>Jogger</category><category>Web</category></item></channel></rss>
